Djurdjević: Poprawa prawdopodobnie wypadnie

15.09.2022 (14:05) | Karol Bugajski
uploads/images/2022/8/ivan_630ba3eaaef94.jpg

fot.: Paweł Kot

Trener Ivan Djurdjević odpowiedział na pytania dziennikarzy przed piątkowym meczem 10. kolejki ekstraklasy Piast Gliwice - Śląsk Wrocław (początek o godzinie 18:00).



 

Pytanie o Piasta, czy to zaskoczenie, że wyniki tego zespołu w tym sezonie są dalekie od oczekiwań.

Każdy zespół przechodzi różne etapy wynikowe. Rok temu Piast też słabo wystartował, miał wiele meczów przegranych, ale później rozpoczęła się seria, która ich mocno pchnęła. Wiemy, ze to jakościowy zespół, ma doświadczonego trenera, który nieraz udowodnił, że potrafi wychodzić z kryzysu. Piast ma bardzo mocny skład, jakościowych zawodników. Każdy zespół w tej lidze, nie tylko nasz piątkowy przeciwnik, wymaga maksymalnego skupienia i zaangażowania.

Później będzie przerwa na reprezentację, cieszy się pan z tego, czy wolałby grać dalej? No i czy będzie w tym czasie jakiś mecz sparingowy?

Taki okres na pewno może być dobry, ale w zależności od sytuacji. Jeśli zaczynasz wygrywać, to przerwa nie jest dobra, a jak wiadomo wiąże się to też z wyjazdami kadrowiczów. Są ryzyka urazów, zawodnicy wrócą zmęczeni, nie jest to łatwe. Obojętnie jaki to moment, zamierzamy skorzystać z niego maksymalnie na pracę z zespołem. Zaplanowana jest jedna gra kontrolna, 90 minut w weekend, tak jakbyśmy grali w lidze, żeby utrzymać rytm meczowy. Kilku zawodników zejdzie do rezerw, żeby tez wyrównać liczbę minut i być przygotowanym na pozostałych siedem meczów w tym roku. Ci, którzy w tym momencie maja urazy lub są w słabszej formie, będą też mogli wrócić do odpowiedniej dyspozycji.

W piątek do Gliwic wróci Martin Konczkowski, który dopiero ostatnio wskoczył do wyjściowego składu Śląska. Z czego to wynikało?

Martin jest jakościowym zawodnikiem, miał na swojej pozycji Patryka Janasika, który prezentował się na początku sezonu bardzo dobrze, był jednym z lepszych. Chcieliśmy, żeby zawodnicy, których zastaliśmy w klubie sami zrobili krok do przodu, a tym nowym też zawsze trzeba dać czas się zintegrować. To, że ktoś w jednym klubie grał dobrze, nie oznacza, że tak samo musi być w drugim. Martin miał okres, by pokazać na co go stać i naturalnie wywalczył sobie miejsce. Jest dla nas bardzo ważny.

Czy Matias Nahuel jest już w takiej dyspozycji, jakiej należy od niego oczekiwać?

W poprzedniej kolejce rozegrał dopiero trzeci pełny mecz po poważnej, długotrwałej kontuzji. Pewnych rzeczy nie przeskoczymy. On czuje się lepiej, ale mówi, ze to nie jest jeszcze jego sto procent, fajnie, że jest tego świadom. Dobrze pracuje, jest agresywny, pomaga kolegom w momentach pressingu, jest zawodnikiem ważnym dla zespołu. Musi nadal mocno pracować.

Jak pan z perspektywy kilku dni i pomeczowych analiz ocenia ostatni debiut Adriana Bukowskiego w podstawowym składzie?

Myślę, że biorąc pod uwagę sam fakt, że pierwszy raz wyszedł od pierwszej minuty, nie spodziewałem się cudów. Z jego strony solidny występ, wiadomo, że są mankamenty, ale to rocznik 2003, Adrian dopiero wchodzi w tą dorosłą piłkę. Chłopak chłodny, dojrzały, inteligentny, na pewno ma duży potencjał i wszystko, żeby grać w pierwszym składzie.

Czy wszyscy są zdrowi i gotowi do udziału w piątkowym meczu?

Nie ma Petra Schwarza, który też już czuje się lepiej, ale nie zagra w Gliwicach. Michałowi Rzuchowskiemu dokuczał Achilles, ale są prognozy, że w tej przerwie wróci do pełni zdrowia. Przerwa na reprezentację na pewno dużo nam da. Z meczu na stadionie Piasta prawdopodobnie wypadnie Konrad Poprawa, który już od dłuższego czasu gra z pewnymi dolegliwościami. Są inni, którzy mogą go zastąpić, nie ma powodu, żeby ryzykować.

To oznacza, że należy spodziewać się pary Daniel Gretarsson – Diogo Verdasca na środku obrony?

Jeszcze się zastanawiamy, nie lubię tak zapowiadać na dzień przed meczem. Może ktoś się obudzi rano i źle poczuje, zobaczymy. Jeden z nich na pewno zagra.

To jeszcze dopytam o Konczkowskiego, który przeciwko Stali zagrał na skrzydle, a z Lechią już w obronie.

Martin to wszechstronny zawodnik, będziemy go potrzebowali na różnych pozycjach, zwłaszcza, kiedy zaczną się pojawiać luki w składzie, albo różne inne rzeczy. Będziemy szukać, by zawsze mieć na boisku, w Mielcu pokazał, że potrafi dochodzić do sytuacji.

Po spotkaniu z Lechią mówił pan, że pierwsza jedna z najsłabszych, w drugiej impuls i wyglądało to inaczej. Jest diagnoza, co było przyczyną?

Sytuacja, w której znajdujemy się od dłuższego czasu, przed meczem z Lechią byliśmy w strefie spadkowej, to momentami wiąże nogi zawodnikom. Mimo rozmów z nimi ten poprzedni sezon po prostu siedzi i musimy ten problem rozwiązać. To normalne wychodzenie z tych momentów, było widać reakcję, zespół szukał rozwiązania i walczył ze sobą. Kiedy nie udało się wykorzystać karnego, była natychmiastowa rekcja i gol na 2:1. Widać, że wierzą, ale potrzebują czasu, żeby z tego wyjść. Druga polowa to dowód, ze kiedy jesteś skupiony, zaangażowany, to można wygrać. To była pierwsza wygrana jakościowa, jakością wygraliśmy ten mecz.

Jak na pierwszego ligowego gola od maja zareagował Erik Exposito? Widać było w tym tygodniu, że jest odblokowany?

Każda bramka dla napastnika jest istotna, buduje morale, zwłaszcza po dłuższym okresie bez trafienia, jak w tym przypadku. Ten nieudany transfer do Chin podświadomie siedział mu w głowie, ale powoli się odblokowuje, pracuje. Fizycznie dobrze wyglądał, pressował, widać postęp w grze. Zgodzę się, że ta bramka dużo mu dała.

Jak daleko od wyjściowego składu jest Caye Quintana? Kilka razy w ostatnim czasie podkreślał pan, że nie wykorzystał szansy z początku sezonu.

Mamy dwóch napastników oprócz Erika. Jest jeszcze Sebastian Bergier, a Quintana dobrze pracuje, zobaczymy, jak to będzie wyglądało.

Javier Hyjek po feralnym meczu w Mielcu w miniony weekend wystąpił przy Oporowskiej w barwach Śląska II. To jednomeczowa nieobecność, czy wobec dalszej pauzy Schwarza, bierze pan go pod uwagę przed piątkowym spotkaniem?

Każdy z nich dostaje szanse. Daliśmy Javiera do rezerw, żeby zagrał i trochę się odbudował, po tym zdarzeniu w Mielcu, ale to są młodzi zawodnicy, którzy potrzebują występów. Zespół rezerw też potrzebuje jakości w II lidze, będziemy starali się tak robić, żeby wszyscy mieli zachowany odpowiedni rytm gry.

ZOBACZ też: ''Prawdziwą twarz pokażą po kadrze'' (OPINIA EKSPERTA)

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.