Dymkowski: Kolejne dwa mecze zdecydują, czy spadniemy z Ekstraklasy
03.12.2024 (19:55) | Franciszek Wiatrfot.: Dawid Kokolski
Śląsk odpadł w Pucharze Polski po serii rzutów karnych 1:1 (7:8k). Co miał do powiedzenia na pomeczowej konferencji trener Marcin Dymkowski?
Marcin Dymkowski: Powiem tak, grali jak nigdy, ale przegrali jak zawsze. Po czerwonej kartce dla Piasta była zdecydowana dominacja Śląska Wrocław. Chciałbym pogratulować piłkarzom ich wewnętrznej wiary, że można dziś było wygrać mecz. Grając mecze, będąc na ostatniej pozycji w tabeli, nie jest łatwo się podnieść mentalnie. Duże słowa uznania dla piłkarzy, bo bardzo chcieli wygrać ten mecz i pokazali to. Niestety nie wygraliśmy po raz kolejny.
Pan jest przekonany, że mamy dziękować piłkarzom? Gdzie była ta dominacja?
Na dzisiejszym meczu świat się nie kończy. Przed nami dwa bardzo ważne mecze. Chce, aby piłkarze wierzyli w to, że zdobędziemy sześć punktów, albo chociaż cztery, bo inaczej Śląsk Wrocław spadnie z Ekstraklasy. Chciałbym na dzisiejszym meczu budować przekonanie, że to nie koniec. Chcemy zbudować piłkarzy na ostatnie dwa mecze, bo Śląsk nie może spaść z Ekstraklasy. A jak nie zdobędziemy przynajmniej czterech punktów, to będzie spadek. Wierzę, że damy radę. Nie dam powiedzieć na piłkarzy, że nie chcieli. Może to są umiejętności, ale na pewno nie mówmy o tym, że ktoś dzisiaj nie chciał.
Zmiana Jaspera. Kwestia zdrowotna, czy taktyczna.
Wydaje mi się, że była to kwestia taktyczna. Sztab chciał jeszcze podnieść więcej możliwości w ataku. Jasper był jednym z wiodących zawodników, ale taka była decyzja sztabu, że potrzeba była zmiana.
Jakie są urazy zawodników, którzy dziś nie zagrali. Co z Petrem Schwarzem?
To są urazy, które wydarzyły się wczoraj. To są zatrucia, jakiś wirus, który spowodował, że niektórzy nie mogli pojawić się na boisku. Alek Paluszek nie trenował, Tudor Baluta też miał. Dotknęło to także sztabu szkoleniowego. Aleks Petkow też narzekał, że się źle czuje.
Od przyjścia nowego sztabu wciąż pomijany jest Burak Ince. On naprawdę przegrywa rywalizację?
Moim zdaniem ma takie umiejętności, by grać w pierwszym składzie Śąska, ale nie takie, by być jego wiodącą postacią. Jasper i Ortiz pokazali, że zasługują na miejsce w składzie. Nie zmienia to faktu, że decyzja może być niepokojąca, że nie korzystamy z usług reprezentanta kraju. Ale taka była decyzja sztabu.
Pan ma poczucie, że taka jest narracja, jaka ma być względem wszystkich, że sytuacja jest na tyle dramatyczna, że przed zawodnikami najważniejsze dni?
Od 11 lat jestem trenerem na poziomie seniorskim, od 30 lat związany jestem z piłką nożną. Przeżywałem takie sytuacje. Wiem, jak trudna będzie druga runda, jeśli nie zdobędziemy teraz tych punktów. Mamy 10 punktów, będzie trudno, żeby nadrobić wszystko w rundzie wiosennej, bo musielibyśmy punktować jak drużyna mistrzowska. Przestrzegam wszystkich piłkarzy, ludzi związanych z klubem. Musimy wykorzystać czas przed rundą.
Czy Kurowski znowu zagrał z potrzeby młodzieżowca, czy wygrywa rywalizację?
Kurowski ma naturalnie lewą nogę, która jest bardzo nam potrzebna. Sztab zdecydował, że on będzie grał. Wymóg jest jaki jest. Dostał kredyt zaufania od sztabu.. Czy wykorzystał szansę? Musicie odpowiedzieć sobie państwo sami.
Ma pan nadzieję, że paradoksalnie ten mecz może być przełamaniem dla tego zespołu pod względem mentalnym?
Jestem realistą. Nigdy nie możemy być czegoś pewni w życiu. Po Radomiaku przyszedł katastrofalny mecz z Zagłębiem Lubin. Nie mogę powiedzieć, czy to przełomowy moment. Nie możemy za wiele trenować, musimy się tylko zregenerować. Od nas tylko zależy, jaką przyjmiemy postawę na resztę meczów. Czy wszystko nam jedno, czy walczymy o to by zdobywać punkty istotne do utrzymana.
W jakim stopniu problemy zdrowotne skomplikowały skład?
Petr Schwarz na pewno by zagrał. To jedyna korekta w składzie.
Piotr Samiec-Talar był wyłączony z serii jedenastek, coś go bolało. Wiadomo coś więcej?
Zdecydował, że nie będzie strzelał, była to męska decyzja. Mam nadzieję, że był to tylko skurcz. Nie był w stanie dać 100% drużynie. Nie bał się, to była odpowiedzialna decyzja.
Wydawało się, że Jehor Macenko może pociągnąć drużynę mentalnie. Dlaczego nie wszedł na boisko?
Decyzją sztabu wszedł Łukasz Gerstenstein. Nie mogliśmy wprowadzić dwóch zawodników. Musimy odpowiedzieć sobie na ważne pytanie. Charakter to nie wszystko. Trzeba mieć też umiejętności. Nie mówię, że Jehor ich nie ma. Ale najważniejsze są umiejętności i ich bardziej potrzebowaliśmy niż charakteru.
Czy Tomasz Loska zasłużył na pierwszy skład w meczu ligowym?
Dziękuję za to pytanie. Chciałem pochwalić Loskę za ten mecz. Co do tego czy zagra, to wszystko zależy od sztabu. Na dziś nie odpowiem na to pytanie.
Jak pan ocenia wejścia Guercio i Gernstensteina?
Cieszę się, że młodzi zawodnicy weszli na boisko. Mają dużo ambicji, mają zaangażowanie. Chcą walczyć o każdą piłkę. Trzeba jednak włożyć wiele pracy, aby być na poziomie Ekstraklasy. Trzeba trenować, nie będzie miejsca tylko przez bycie młodzieżowcem.
Tommaso Guercio wrócił do kadry zespołu. Możemy się spodziewać go od pierwszej minuty w następnym meczu?
Mam nadzieję, że pytania dziennikarzy z zeszłego tygodnia nie spowodowały, że Tommaso Guercio był w kadrze. Jak zaczniecie mówić o kimś innym, to może zagra? Nie wiem. Macie kogoś jeszcze? Chyba nie. Nie odpowiem czy zagra. W moim przekonaniu jest tak samo młodzieżowcem jak inni i ma taką samą szansę na grę jak Kurowski, Jezierski czy Gerstenstein. Wszystko zależy od ich nastawienia.