GKS Katowice 0:0 Śląsk Wrocław. Podział punktów po rozczarowującym występie (RELACJA)
20.10.2024 (16:10) | Bartosz Bryśfot.: Paweł Kot
Śląsk Wrocław jedynie zremisował na wyjeździe z GKS-em Katowice (0:0), przez co wciąż musi czekać na pierwsze ligowe zwycięstwo. Podział punktów na terenie beniaminka tylko nieznacznie poprawił fatalną sytuację Trójkolorowych.
Wrocławianie wyszli na boisku w formacji mocno zmienionej w porównaniu do poprzedniego spotkania z Cracovią. Jacek Magiera zdecydował się na ustawienie z trzema środkowymi obrońcami oraz dwoma wahadłowymi. Ponadto kolejną szansę gry od pierwszej minuty otrzymał Tudor Baluta, przez co Peter Pokorny - pełniący funkcję kapitana - został przesunięty nieco wyżej.
W takim składzie (ale czy w takim ustawieniu?) @SlaskWroclawPl powalczy z @_GKSKatowice_ o pierwsze ligowe zwycięstwo w tym roku
— Śląsknet (@Slasknet) October 20, 2024
Mecz #GKSŚLĄ z Bukowej komentować dla Was będą @Marcin_07_07 i Franek Wiatr https://t.co/tmGuoO21OX pic.twitter.com/JdRIWOQGg1
MOCNY POCZĄTEK BENIAMINKA
Gospodarze od samego początku chcieli podporządkować spotkanie na swoją korzyść. Już w 2. minucie Mateusz Kowalczyk oddał pierwsze uderzenie, które było wynikiem nieporozumienia Piotra Samca-Talara z Petrem Schwarzem. Ponadto podopieczni trenera Góraka dłużej operowali piłką oraz pokazywali większą intensywność.
Choć w kolejnych minutach spotkanie nieco się wyrównało, to więcej groźnych sytuacji stworzyli sobie katowiczanie, którzy w 19. minucie byli niezwykle bliscy objęcia prowadzenia. Tuż przed szesnastką Simeon Petrow nieodpowiedzialnie sfaulował gracza GieKSy, przez co sędzia bez żadnych wątpliwości odgwizdał przewinienie. Atomowe uderzenie z rzutu wolnego oddał Bartosz Nowak, lecz ostatecznie piłka trafiła w poprzeczkę.
Mimo bezbramkowego remisu, wrocławianie byli w pierwszej połowie zdecydowanie słabszą stroną. Podopieczni Jacka Magiery czekali niemal wyłącznie na kontrataki oraz nader często próbowali dośrodkowań z bocznych stref boiska, nie przynoszących żadnych korzyści. Trójkolorowi pierwszą dogodną okazję strzelecką stworzyli sobie dopiero w 43. minucie, kiedy to groźny strzał Petrowa obronił Dawid Kudła. Chwilę wcześniej bardzo bliski strzelenia bramki samobójczej był Oskar Repka, na którego skutecznie naciskali Tudor Baluta i Piotr Samiec-Talar.
ZMIANA SYTUACJI BOISKOWEJ
Choć do przerwy stroną dominującą byli katowiczanie, to po przerwie krajobraz meczowy uległ nieznacznej modyfikacji. Obudzili się Trójkolorowi, którzy coraz częściej zagrażali bramce GKS-u. W 52. minucie na listę strzelców mógł wpisać się Petr Schwarz - piłka po ekwilibrystycznym uderzeniu Czecha trafiła jednak zaledwie w słupek.
Petr Schwarz był bliski zdobycia fantastycznego gola, ale piłka trafiła w słupek! Nadal czekamy na bramki w Katowicach!
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 20, 2024
Transmisja meczu w CANAL+ SPORT3 i CANAL+ online: https://t.co/LrK3rlrlEG pic.twitter.com/ax6AF5eAUp
W kolejnych minutach podopieczni Jacka Magiery utrzymywali pozytywną tendencję, wypychając gospodarzy z własnej połowy. Lepiej radzili sobie wahadłowi, którzy rozrywali defensywę rywali. Więcej podań otrzymywał także Sebastian Musiolik, a cała drużyna otworzyła się na odważniejszą grę w ofensywie.
Ożywienie na połowie rywali wprowadził również Jakub Świerczok, który w 64. minucie wszedł na pozycję środkowego napastnika. Były reprezentant Polski wyróżniał się aktywnością w polu karnym Kudły, a zaledwie sześć minut później mógł strzelić gola. Zawodnik dobrze opanował piłkę w towarzystwie naciskającego Lukasa Klemenza, jednak jego uderzenie zostało sparowane za linię boczną przez golkipera GKS-u.
NIESKUTECZNOŚĆ Z OBU STRON
Pomimo lepszej gry Śląska, w 77. minucie niezwykle bliscy objęcia prowadzenia byli katowiczanie, którzy w drugiej połowie wyraźnie obniżyli loty. Dogodną pozycję strzelecką po dośrodkowaniu z rzutu wolnego wypracował sobie Adam Zrelak, lecz na posterunku był Rafał Leszczyński. Bramkarz dobrze obronił groźne uderzenie, dzięki czemu uratował swoją drużynę.
W 86. minucie z groźną kontrą ponownie wyszli gospodarze. Adam Zrelak ruszył prawą stroną boiska, zagrał do niepilnowanego Bartosza Nowaka, jednak były gracz Rakowa Częstochowa fatalnie sfinalizował akcję. Ostatecznie żadna ze stron nie dała rady przesądzić szali zwycięstwa na własną korzyść. Zarówno katowiczanie, jak i wrocławianie, byli zbyt niedokładni w poczynaniach ofensywnych, co poskutkowało bezbramkowym remisem, który można uznać za sprawiedliwy wynik.
Podział punktów sprawia, że Trójkolorowi wciąż muszą czekać na pierwsze zwycięstwo w Ekstraklasie, a ich sytuacja w tabeli nadal nie wygląda optymistycznie. Przed środowym pojedynkiem ze Stalą Mielec zdecydowanie należy poprawić grę w środku pola oraz przygotować więcej rozwiązań pod bramką przeciwników. W Katowicach bardzo słabo zaprezentowali się Tudor Baluta oraz Sebastian Musiolik, którzy wyraźnie odstawali na tle GieKSiarzy. Nie zawiódł natomiast Petr Schwarz, będący po raz kolejnym najlepszym zawodnikiem WKS-u.
GKS Katowice - Śląsk Wrocław 0:0
GKS Katowice: Kudła - Klemenz, Jędrych, Kuusk, Wasielewski (78' Milewski), Repka, Kowalczyk (78' Marzec), Czerwiński, Nowak, Błąd (89' Mak), Galan (59' Zrelak)
Śląsk Wrocław: Leszczyński - Petrow, Paluszek, Petkow, Żukowski, Pokorny, Baluta, Guercio, Schwarz, Samiec-Talar (77' Jasper), Musiolik (64' Świerczok)
Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń)