Hetel: Ci zawdonicy mają jakość i mogą wygrywać mecze

20.11.2024 (16:00) | Franciszek Wiatr

fot.: Paweł Kot

Przed meczem z Jagiellonią Białystok na przedmeczowej konferencji prasowej obecny był szkoleniowiec WKS-u, Michał Hetel. Co miał do powiedzenia?



 

Trener Dymkowski mówił, że on będzie brał te sprawy medialne. Przed meczem widzimy pana, a po meczu będzie inaczej? Tak się dogadaliście?

To wynika z przepisów. Po meczu to trener, który jest w papierach jako ten pełniący obowiązki pierwszego trenera, będzie na konferencji i będzie to Marcin Dymkowski. Dzisiaj jestem ja, bo mi została powierzona odpowiedzialność prowadzenia drużyny.

Jak rzeczywiście to wygląda. Trener Dymkowski mówił, żeby nie traktować was jako duet.

Mi zostało powierzone to zadanie i biorę odpowiedzialność, ale korzystam z wiedzy i doświadczenia Marcina i członków sztabu. Mamy wspólny cel.

A jak to zrobić? Drużyna była w dołku mentalnym. Odejście trenera Magiery miało jeszcze bardziej ich dobić.

Odpowiedź przyjdzie w Białymstoku. Było zaangażowanie zawodników na treningach, ale trening to trening, a mecz to mecz. Podczas spotkania przyjdzie weryfikacja. Odpowiedzialność jest także na barkach piłkarzy i mam nadzieję, że zrealizują to, co sobie założyliśmy.

Jak sytuacja kadrowa?

Oprócz Marcina Cebuli i Bartosza Głogowskiego, którzy mają dłuższe kontuzje, to są znaki zapytania. Do końca będzie się ważyło, kto pojedzie, bo są drobne urazy.

A macie gotowe zmiany w składzie? Czy jest już skład w pana głowie? Ważna jest stabilizacja formacji i składu.

Nie chce zdradzać planu na mecz, bo nie chcemy pomagać Jagiellonii. Stabilizacja jest ważna, ale musimy działać przeciwko każdemu przeciwnikowi inaczej. Mamy swoje atuty i mocne strony, które chcemy pokazać na boisku. Mamy plan na Jagiellonię. Jeśli chodzi o personalia, mam już to w głowie. Mam jeden lub dwa znaki zapytania.

Nad jakimi aspektami pracowaliście w przerwie na kadrę. W ofensywie brakowało celnych strzałów. Na tym się koncentrowaliście?

To bardzo ważne i jeśli chodzi o stracone bramki, Śląsk nie wypada tak źle, ale jeśli chodzi o ich zdobywanie, to jest ich zdecydowanie za mało. Musieliśmy to połączyć, nie skupialiśmy się tylko na ataku. Jeśli źle bronisz, to trudno ci atakować. Jeśli słabo atakujesz, musisz często bronić. Pracowaliśmy nad wszystkimi aspektami, lecz nie mieliśmy, nie wiadomo ile czasu.

Zrodziła się w sztabie koncepcja, aby odmienić ofensywną grę Śląska?

Jest pomysł, jest pomysł na Jagiellonię, mamy plan. Jednak to jest jedna rzecz, a inna to realizacja na boisku.

Czy zawodnicy z rezerw wnieśli ożywienie, coś nowego na treningach, dodali energii?

Tak, nowi zawodnicy zawsze wprowadzają takiego "świeżego powietrza". Wynikało to też z tego, że dużo osób było na reprezentacji, a chcieliśmy stworzyć warunki treningowe na wysokim poziomie. Znamy ich i nie zamykamy się na nich i mamy otwarte oczy w ich kierunku.

Ten "debiut" będzie na trudnym terenie w Białymstoku. Czy paradoksalnie nie będzie to ułatwienie mentalne? Śląsk nie ma żadnej presji - on może, a Jagiellonia musi.

Może tak być, ale tak naprawdę musimy się skupić na tym, aby zdobywać punkty i tę presję na siebie narzucać. W sporcie chodzi o to, żeby wygrywać i to nastawienie na zwycięstwo jest bardzo ważne. Podchodzę do tego meczu, jak do każdego innego - nastawiam się na to, że musimy ten mecz wygrać. Jagiellonia to bardzo dobra drużyna, ale zrobimy wszystko, aby wywieźć stamtąd punkty. 

Doszło także do zmiany dyrektora sportowego. Była w ostatnim okresie jakaś głębsza współpraca między wami?

Oczywiście rozmawialiśmy, interesowała go sytuacja w zespole, rozmawiał ze sztabem, zawodnikami. Na dłuższe rozmowy na temat przyszłości przyjdzie czas.

Wraz z trenerem, do sztabu pierwszego drużyny dołączyli trenerzy z drugiej drużyny. Czy sztab jest zamknięty, czy może ktoś jeszcze dołączyć w najbliższym czasie.

Ten sztab będzie wyglądał tak jak teraz. Nie rozmawialiśmy o większych zmianach, więc skupiamy się na tym składzie, który jest teraz i w tej ekipie pracujemy.

Mariusz Pawelec, Piotr Celeban - to pański pomysł? Czy zostali panu narzuceni?  

Nie, w pierwszej rozmowie powiedziałem, żeby sztab z rezerw dołączył. To nie tylko ta dwójka, jeszcze Dawid Gomola. Dobrze nam się współpracowało i ta komunikacja między nami jest na dobrym poziomie. Dobrze współpracować z ludźmi, którym ufasz i którzy rozumieją, jak ty chcesz pracować.

Co dominuje u pana przed pierwszym meczem - stres, oczekiwania?

Stresu nie ma. Czuję się odpowiedzialny, jest to krótki czas i nie mam magicznej różdżki, żeby zmienić coś ot tak. Wykorzystaliśmy każdą minutę na treningach  żeby coś zmienić. Czuje wyzwanie i jestem pozytywnie nastawiony.

Jakbym namówił pana do poszukania przymiotnika, w jakiej sytuacji jest Śląsk?

Sytuacja jest trudna, ale nie taka, z której nie można wyjść. Jest dużo grania, dużo spotkań. Wierzę, że tych zawodników, ten zespół stać na wygrywanie i zdobywanie punktów.

Jesienią przed Śląskiem pięć meczów, cztery ligowe. Gdyby pan powiedział, jak się spotkamy po tych spotkaniach, z jakich wyników będzie pan zadowolony?

Trudno powiedzieć. Nie chciałbym ustalać sobie średniej punktowej. Jest wiele czynników wpływających na to, czy jesteś zadowolony z wyniku. Jaki był przebieg gry, kim dysponujesz. Czasami jesteś zadowolony z remisu, a czasami wiesz, że grałeś lepiej i mogłeś wygrać. Chce się nastawiać tylko na najbliższe spotkanie co tydzień.

Ten przeskok do ekstraklasowej drużyny, to dla pana jakieś nowe aspekty? Coś pana zaskoczyło, jest coś innego niż do tej pory?

Te same piłki, zielone trawa, ale też dobrzy piłkarze. To, co powtarzam, tutaj są dobrzy piłkarze, którzy na poziomie Ekstraklasy mogą wygrywać spotkania. Widzę jakość na zagraniach, w treningu. Piłka nożna to sport zespołowy, to nie chodzi tylko o indywidualną jakość. Trzeba połączyć ją wspólnie. Tak się pokazuje i tworzy zespół, łącząc indywidualne umiejętności. Ale fundament tutaj jest.

Któryś z zawodników pana zaskoczył jakością na treningach? Kogoś mógłby trener wyróżnić?

Chyba nie ma takiego piłkarza, że pomyślałem, że jest lepszy, niż myślałem. Tak generalnie mówię, że ci zawodnicy mają swoją określoną jakość. Z tej jakości można stworzyć dobrą drużynę.

Trampolina ogrodowa – dlaczego to nie tylko zabawa, ale i zdrowie?

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.