Kiedy Śląsk ostatni raz grał w Krakowie - szalony mecz i wielka radość na koniec
12.04.2025 (13:00) | Redakcja Śląsknetfot.: Paweł Kot
W sobotę 12 kwietnia o godzinie 17:30 Śląsk Wrocław rozegra niezwykle istotne spotkanie w ramach 28. kolejki Ekstraklasy. Trójkolorowi udadzą się do Krakowa, gdzie na stadionie przy ulicy Kałuży zmierzą się z miejscową Cracovią. Dla podopiecznych Ante Simundzy będzie to jedno z najważniejszych spotkań tej rundy – stawka jest ogromna, bowiem gra toczy się o bezcenne punkty, które mogą okazać się kluczowe w kontekście walki o utrzymanie. My dziś przypominamy ostatni wyjazd wrocławian do Krakowa, czyli szalony mecz z listopada 2023 roku.
Wrocławscy kibice z pewnością z dużym sentymentem wspominają ostatnią wizytę Śląska w Krakowie. Mecz rozegrany został dzień przed Świętem Niepodległości, 10 listopada w wyjątkowo trudnych warunkach atmosferycznych – ulewny deszcz nie przeszkodził jednak piłkarzom Śląska w rozegraniu jednego z najbardziej emocjonujących spotkań w rundzie jesiennej sezonu 2023/24. Wówczas Wojskowi przystępowali do meczu jako lider tabeli Ekstraklasy i mimo presji oraz niekorzystnych warunków, potrafili udowodnić swoją wolę walki.
Już w 15. minucie spotkania gola na wagę trzech punktów zdobył Nahuel Leiva. Trafienie to dało Śląskowi prowadzenie, które jak się później okazało, udało się utrzymać aż do ostatniego gwizdka sędziego. Emocje sięgały zenitu, szczególnie po 52. minucie, kiedy to Leiva otrzymał bezpośrednią czerwoną kartkę, zostawiając drużynę w dziesiątkę. To jednak nie był koniec problemów. W 78. minucie kolejną czerwoną kartkę – tym razem po drugiej żółtej ujrzał Jehor Macenko, co sprawiło, że Śląsk kończył mecz w zaledwie dziewięciu zawodników. Mimo to wrocławianie pokazali olbrzymią determinację, charakter i zaangażowanie, które pozwoliły im utrzymać prowadzenie i wywieźć z trudnego terenu komplet punktów.
- Miałem odwrotną sytuację. Po mojej stronie było 11 zawodników, a rywal grał w dziewiątkę. To był bardzo trudny mecz. Drugi, zwycięski gol padł w ostatnich minutach. To mnie nauczyło, że drużyna nawet w dziewiątkę potrafi być zmotywowana i walczyć o wygraną. Mogę więc zrozumieć tę sytuację i to, jak Śląsk chciał wygrać
- mówił o swoich doświadczeniach trener Simundza na przedmeczowej konferencji prasowej.
Tamto spotkanie było prawdziwym symbolem ducha walki, zespołowości i ogromnej determinacji. Każdy piłkarz zostawił serce na boisku, walcząc nie tylko o wynik, ale i o siebie nawzajem. Ogromną rolę odegrali również kibice, którzy mimo niesprzyjającej pogody licznie stawili się na trybunach i do ostatnich minut wspierali swój zespół głośnym dopingiem.
Dziś do stolicy Małopolski również wybierze się spora grupa fanów Śląska. Wrocławscy kibice znani są ze swojej wierności i pasji, dlatego nie powinno nikogo dziwić, że ponownie będą wspierać swój klub z trybun stadionu Cracovii. Wierzą oni w powtórkę sprzed ponad roku – kolejne wyjazdowe zwycięstwo, które może mieć niebagatelne znaczenie w kontekście walki o utrzymanie.
WKS w ostatnich kolejkach prezentuje się solidnie, regularnie punktując i dając swoim kibicom nadzieję na pozytywne zakończenie sezonu. Drużyna złapała lepszy rytm, gra dojrzalej, a wyniki napawają optymizmem. Z kolei Cracovia nie prezentuje już tak dobrej formy, jak na początku rozgrywek. Pasom zdarza się jej gubić punkty nawet w spotkaniach u siebie, co daje Śląskowi realne szanse na korzystny rezultat.
Sytuacja w dolnej części tabeli pozostaje jednak niezwykle napięta. Różnice punktowe pomiędzy zespołami walczącymi o utrzymanie są minimalne, a każdy mecz może diametralnie zmienić układ tabeli. Dlatego sobotni pojedynek w Krakowie urasta do rangi meczu o sześć punktów. Zarówno kibice, jak i sami piłkarze zdają sobie sprawę z wagi tego spotkania.