Klimek: Źle weszliśmy w to spotkanie

01.12.2025 (08:00) | Piotr Junik

fot.: Mateusz Porzucek

Niedzielne popołudnie w Sosnowcu, zaczęło się fatalnie, bo już po 17. miniutach Śląsk przegrywał już 0:2. Wojskowi pokazali charakter, gdyż najpierw strzelili dwie bramki, doprowadzając do remisu, a na początku drugiej połowy objęli prowadzenie. Niestety także i tym razem nie udało się zdobyć trzech punktów, gdyż stan meczu wyrównał strzałem z rzutu karnego, Semedo. Po zakończonej rywalizacji mielismy okazję zapytać o meczowe sytuacje, Antoniego Klimka, pomocnika Śląska Wrocław, Oto co nam powiedział po spotkaniu strzelec swojego premierowego gola.



 

Czy Wieczysta czymś Was zaskoczyła w dzisiejszym meczu?

Byliśmy bardzo dobrze przygotowani do tego meczu, chociaż nie ma co ukrywać, że źle weszliśmy w to spotkanie. Rywale wykorzystali nasze błędy i przegrywaliśmy 2:0, ale cieszy fakt, że byliśmy w stanie odrobić straty i wyjść na prowadzenie.

Wieczysta to niezwykle silna kadrowo drużyna. W pierwszych 20. minutach mieliście problemy, żeby wygrywać pojedynki na bokach. Co takiego się zmieniło w waszej grze, że gra zaczęła się bardziej zazębiać?

Na dobrą sprawę wiedzieliśmy, że ten mecz może tak wyglądać, że będziemy czasami zmuszeni do zejścia troszkę niżej. Wyciągnęliśmy wnioski, posłuchaliśmy wskazówek z ławki i to zaczęło funkcjonować, co było widać na boisku.

Po Twoim faulu na Kamilu Dankowski, arbiter Marcin Szczerbowicz, podyktował jedenastkę. Jak oceniasz na gorąco tą sytuację? Był rzut karny, czy nie?

Nie czułem, że zaatakowałem jakoś bardzo mocno przeciwnika. Szczerze mówiąc, pierwszy raz w życiu sprokurowałem rzut karny i od razu złapałem się za twarz. Bez względu na to jaka była moja reakcja, w mojej ocenie to była niezbyt klarowna sytuacja. Sędzia uznał, że było przewinienie i wskazał na wapno.

Czuć złość po tym remisie?

Oczywiście, że tak. Tym bardziej, że odrabiamy dwie bramki i obejmujemy prowadzenie a później taka sytuacja ma miejsce. Nie jestem przekonany czy to był faul czy nie. Niestety dałem pretekst i po moim błędzie straciliśmy bramkę na 3:3.

To twój dziewiąty mecz w Śląsku, odkąd powróciłeś do Wrocławia i drugi raz rozpoczynasz mecz w wyjściowej jedenastce. Z kim rywalizujesz bezpośrednio o miejsce w podstawowym składzie, Jehorem Szaraburą czy Luką Marjanacem?

Mamy wielu skrzydłowych w kadrze. Każdy chce grać, dlatego cieszy mnie fakt, że drugi mecz z rzędu mam miejsce w wyjściowej jedenastce. Jeśli grasz od początku to nabierasz pewności siebie i każda minuta spędzona na boisku procentuje. W tej rundzie faktycznie nie grałem dużo dlatego staram się od początku wykorzystywać czas spędzony na boisku jak najlepiej. Jestem zadowolony bo w meczu z Pogonią Grodzisk Mazowiecki byłem bliski zagrania asysty, miałem duży udział przy drugiej bramce, teraz strzeliłem gola. Uważam, że drugi mecz i druga szansa w pierwszym składzie została wykorzystana przeze mnie. Bardzo żałuję tej sytuacji z rzutem karnym, bo dałem sędziemu argument do podjęcia takiej decyzji. Niedługo kolejny mecz, a więc następna szansa by spędzić minuty na boisku.

Co powiedział w szatni trener Ante Simundza, bo widać, że to poskutkowało i szybko objęliście prowadzenie?

Na dobrą sprawę to sami zareagowaliśmy na boisku, bo jeszcze w pierwszej połowie wyrównaliśmy na 2:2 i to był bardzo ważny sygnał całej drużyny. Po prostu często bardzo małe sytuacje dają taką moc, takie poczucie energii. Czy jedna ma wygrana sytuacja, czy jeden pojedynek i tak stopniowo drużyna się buduje. Także myślę, że wiele zespołów po wyniku 0:2 nie byłoby w stanie wyjść na 3:2 znowu. A my byliśmy w stanie to zrobić i myślę, że to jest minimum, na co tę drużynę stać i na pewno stać, żeby takie mecze wygrywać.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.