Konczkowski: Sami siebie zaskoczyliśmy

10.09.2022 (19:40) | Krzysztof Rakowicz / Karol Bugajski
uploads/images/2022/7/slask_62dda60fbc088.jpg

fot.: Rafał Sawicki

Śląsk Wrocław w sobotnim meczu 9. kolejki ekstraklasy wygrał z Lechią Gdańsk 2:1. Po końcowym gwizdku na pytania dziennikarzy w mix zone odpowiedział obrońca gospodarzy Martin Konczkowski.



 

To zwycięstwo na pewno podbuduje was mentalnie po dwóch kolejnych porażkach.

Dokładnie, pod kątem psychologicznym to ważne zwycięstwo, bo przegrywaliśmy po pierwszej połowie, która była, delikatnie mówiąc, bardzo słaba. Potrafiliśmy się podnieść, pokazaliśmy charakter i mimo, że w końcówce nie udało się wykorzystać rzutu karnego, to poszliśmy dalej i do końca dążyliśmy do zwycięstwa, udało się.

W pierwszej połowie Lechia was zaskoczyła? Mam wrażenie, że do strzału Patricka Olsena w 45. minucie was nie było.

Tak, myślę, że nawet to nie tyle Lechia nas zaskoczyła, co sami siebie zaskoczyliśmy. Też nie było tak, że nasz przeciwnik grał jakieś porywające spotkanie, tylko my nie mieliśmy pomysłu, u nas było bardzo dużo nerwowości, strat, po których napędzaliśmy gości. Najważniejsze jednak, że w drugiej połowie to się odwróciło i wygraliśmy.

Mamy jakieś wieści w sprawie Johna Yeboaha? Mocno ucierpiał w starciu z Dusanem Kuciakiem, po którym był rzut karny, musiał opuścić boisko.

Myślę, że to nie będzie nic poważnego. Wydaje się, że ta zmiana wynikała z chęci zmiany przez szkoleniowca, a mógł grać dalej.

W piątek szczególny mecz dla ciebie, wrócisz do Gliwic, gdzie spędziłeś piękne chwile. Na pewno wyjątkowe spotkanie.

Na pewno będzie miło, bo pięć lat w Piaście, bardzo dobre wyniki, ale jadę tam z zamiarem zdobycia trzech punktów i przywiezienia ich do Wrocławia, bo teraz to jest dla mnie najważniejsze.

Jedziesz chyba z nadziejami gry od pierwszej minuty, bo dziś pokazałeś, że warto na ciebie postawić.

Oczywiście, z każdym dniem i meczem robię swoje. Na pewno nie było żadnej obrazy na początku, że nie grałem, tylko ciężką pracą można sobie to miejsce wywalczyć i dać przynajmniej zagwozdkę trenerowi. Z takiego założenia wychodzę, jeśli szkoleniowiec na mnie postawi, to zawsze daję z siebie sto procent.

Szczególnie, że możesz grać i na skrzydle, i na prawej obronie i na lewej, to twój atut. Dziś zagrałeś na tej bardziej defensywnej pozycji.

Dokładnie, dopiero w końcówce zostałem przesunięty do pomocy. Tam, gdzie trener mnie widzi, tam przygotowuję się do meczu jak najlepiej i staram się pomóc drużynie, bo ona jest najważniejsza.

Co się zmieniło w stosunku do poprzednich meczów, że dziś udało się wam wygrać? Kwestie taktyczne, a może po prostu podejście mentalne?

Myślę, że przeanalizowaliśmy te dwa spotkania ligowe i wiedzieliśmy, gdzie jest problem. Nastawialiśmy się, że to będzie ciężkie spotkanie, Lechia też ma trudną sytuację, bo jej aspiracje na pewno są dużo większe. Może dlatego tak też wyglądała ta pierwsza połowa, wspomniana nerwowość. Natomiast jeśli chodzi o drugą część, to zaangażowanie, wiarę w zwycięstwo, to pokazuje, że właśnie w tym kierunku powinniśmy iść.

ZOBACZ też: Bukowski: Debiut oceniam pozytywnie