Korona Kielce 2:0 Śląsk Wrocław. Rozczarowanie i brak punktów (RELACJA)
22.02.2025 (17:40) | Bartosz Bryśfot.: Rafał Sawicki
To nie było udane spotkanie w wykonaniu Śląska Wrocław. Trójkolorowi wyraźnie przegrali na wyjeździe z Koroną Kielce (0:2) i jeszcze bardziej skomplikowali sobie walkę o pozostanie w Ekstraklasie.
Wrocławianie rozpoczęli sobotnie spotkanie z dwoma zmianami w podstawowym składzie w porównaniu do zwycięskiego pojedynku z Widzewem Łódź. Do wyjściowej jedenastki po absencji spowodowanej czterema żółtymi kartkami powrócił Serafin Szota, a Assada Al Hamlawiego zastąpił Sebastian Musiolik. Cel na pojedynek z Koroną Kielce był jasny - zdobyć kolejne trzy punkty i przybliżyć się do opuszczenia strefy spadkowej.
Znamy skład Śląska na mecz #KORŚLĄ
— Śląsknet (@Slasknet) February 22, 2025
Szota wraca po zawieszeniu, a Musiolik zastępuje Al-Hamlawiego. Na takie zmiany zdecydował się Ante Simundza
Mecz rozpocznie się o 14:45, zapraszamy Was na naszą transmisję z tego spotkania. Przy mikrofonach będą @Marcin_07_07 i… pic.twitter.com/6JTNXznU4m
Nie minęło wiele czasu od pierwszego gwizdka sędziego Krasnego, a znacząco ucierpiał Petr Schwarz - kapitan Śląska został trafiony łokciem w twarz przez Huberta Zwoźnego. Jak się potem okazało, Czech nie był jedynym graczem WKS-u, który mocno starł się z twardo grającymi rywalami.
PRZEWAGA GOSPODARZY
Od początku spotkania dłużej przy piłce byli kielczanie, którzy w kolejnych minutach zyskali sporą przewagę. Trójkolorowi byli w swoich poczynaniach mocno apatyczni oraz niedokładni, przez co rzadko opuszczali własną połowę. Wystarczy powiedzieć, że podopieczni Ante Simundzy oddali pierwszy strzał dopiero w 11. minucie – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niecelnie uderzał Serafin Szota.
W 15. minucie zrobiło się gorąco w polu karnym Rafała Leszczyńskiego. Mocne uderzenie ze skraju szesnastki oddał Mariusz Fornalczyk, a piłka po drodze trafiła w dłoń Piotra Samca-Talara. Po konsultacji z wozem VAR arbiter nie zdecydował się jednak na odgwizdanie przewinienia.
Dominacja gospodarzy trwała do około trzydziestej minuty. Po dwóch kwadransach słabej gry wrocławianie wyraźnie się otrząsnęli i zaczęli częściej zagrażać bramce strzeżonej przez Rafała Mamlę. W 35. minucie podopieczni trenera Simundzy przeprowadzili udany kontratak, który strzałem sfinalizował Jose Pozo. Przed przerwą swoich sił próbowali jeszcze Tudor Baluta oraz Piotr Samiec-Talar, ale za każdym razem na posterunku był golkiper Korony.
NIESPODZIEWANE CIOSY KORONY
Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, do gry ponownie wkroczył będący w świetnej formie Mariusz Fornalczyk. Były gracz Pogoni Szczecin wykorzystał błąd Guercio oraz dograł do Adriana Dalmau. Hiszpan natomiast wyprzedził Aleksandra Paluszka i pewnie wpakował piłkę do siatki.
Korona z golem do szatni! Fornalczyk dobrze zachował się w polu karnym, po czym wypatrzył Dalmau, który otworzył wynik spotkania
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 22, 2025
Mecz trwa w CANAL+ SPORT 3 i w serwisie CANAL+: https://t.co/zr8n1cU2RX pic.twitter.com/OyADlOwMkr
Wraz z początkiem drugiej połowy Trójkolorowi ruszyli do odrabiania strat. Piłkarze Śląska dłużej utrzymywali się przy piłce, lecz brakowało im konkretów oraz wykończenia. Korona, obserwująca wydarzenia boiskowe, postanowiła oddać inicjatywę przyjezdnym oraz pozwolić im rozgrywać.
W 62. minucie piłka wreszcie znalazła drogę do bramki Rafała Mamli. Radość wśród kibiców była jednak tylko chwilowa - trafienie Petra Schwarza zostało anulowane z powodu pozycji spalonego, na której był Mateusz Żukowski.
Pomimo nieco lepszej dyspozycji po przerwie, wrocławianie nie potrafili odpowiednio ułożyć swojej gry. Dodatkowo w 76. minucie Adrian Dalmau podwyższył prowadzenie gospodarzy. Hiszpan bez chwili zawahania wykorzystał rzut karny, który został podyktowany za zagranie ręką Marca Llinaresa.
Dalmau po raz drugi! Hiszpan pewnie wykorzystuje rzut karny i Korona prowadzi już 2:0 ze Śląskiem
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) February 22, 2025
Mecz trwa w CANAL+ SPORT 3 i w serwisie CANAL+: https://t.co/zr8n1cU2RX pic.twitter.com/tZ2nRhg88H
PRZYGASZONE NADZIEJE
Po niedawnym zwycięstwie nad Widzewem Łódź wydawało się, że Trójkolorowi zaczną regularnie punktować. Korzystny wynik sprzed tygodnia rozbudził apetyty, jednak porażka w Kielcach jest ogromnym rozczarowaniem. Zwłaszcza, że kielczanie momentami wyraźnie dominowali i zaprezentowali wyższą klasę piłkarską.
Sobotni wynik sprawia, że sytuacja Śląska robi się coraz bardziej skomplikowana. Podopieczni trenera Simundzy mają na swoim koncie tylko 14 punktów, a porażka z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie nie jest optymistycznym prognostykiem.
Korona Kielce 2:0 (1:0) Śląsk Wrocław
Dalmau 45’, 76'
Korona: Mamla - Trojak, Smolarczyk, Sotiriou, Konstantyn (74' Długosz), Nono, Pedro (67' Hofmayster), Zwoźny, Fornalczyk (82' Nagamatsu), Dalmau (82' Szikawka), Remacle (74' Godinho)
Śląsk: Leszczyński - Guercio (58' Macenko), Paluszek, Szota, Llinares (79' Kurowski), Baluta (59' Pokorny), Schwarz, Żukowski (69' Ortiz), Pozo, Samiec-Talar, Musiolik (45' Al Hamlawi
Żółte kartki: 89' Trojak
Sędziował: Sebastian Krasny