Kozak: W I lidze nie ma łatwych spotkań. Trzeba się dużo napracować, żeby wygrywać
17.08.2025 (23:45) | Marcin Sapuń / Krzysztof Banasikfot.: Mateusz Porzucek
Miłosz Kozak spotkanie z Odrą Opole rozpoczął na ławce rezerwowych, ale otrzymał swoją szansę od Ante Simundzy i miał też swój udział przy bramce Śląska. Co nowy skrzydłowy powiedział po końcowym gwizdku?
Jak podsumowałbyś mecz? Wydawało się, że Śląsk będzie faworytem, a rzeczywistość okazała się trochę inna. Trudno było dziś zdobyć komplet punktów.
Tak jak już we wcześniejszych wywiadach mówiłem, w I lidze nie ma łatwych spotkań i będę to powtarzał. Tu naprawdę trzeba się bardzo dużo napracować, żeby wygrywać mecze. Uważam, że pierwsza połowa w naszym wykonaniu była trochę słaba. W drugiej przejęliśmy kontrolę. Uważam też, że za często nadziewaliśmy się na kontrataki Odry. Później jeszcze dostaliśmy czerwoną kartkę, straciliśmy gola. Na szczęście pokazaliśmy charakter i wyciągnęliśmy wynik na 1:1.
Rywalizowałeś też z Odrą w zeszłym sezonie. Czy zespół czymś cię wyjątkowo zaskoczył?
Ciężko powiedzieć, bo gdy byłem w Ruchu Chorzów, wygraliśmy z nimi dwa razy. Teraz na pewno trener Skrobacz miał więcej czasu na przygotowanie zespołu, zrobił transfery pod siebie i uważam, że Odra wyglądała solidnie. W Opolu nie jeden dobry zespół straci jeszcze punkty.
Czego dziś najbardziej zabrakło Śląskowi do wygranej? Naszym zdaniem, są to przede wszystkim sytuacje strzeleckie. Zgodzisz się z tym?
Tak, uważam, że nie mieliśmy zbyt wielu sytuacji do strzelania gola. Moim zdaniem trochę bardziej powinniśmy się używać skrzydeł, szczególnie gdy Odra stała bardzo nisko w obronie i ciężko było konstruować akcje przed środek. Natomiast teraz trzeba patrzeć w przyszłość i skupiać się na kolejnych meczach, by w nich zdobywać trzy punkty.
_68a1ffe3d51bc.jpg)
Jak podsumujesz ostatnie tygodnie i kulisy transferu do Śląska Wrocław?
Trenowałem od samego początku na pełnych obrotach, tak jak już wcześniej mówiłem, od początku okresu przygotowawczego. W pierwszym meczu sezonu nie wyszedłem w pierwszym składzie, w kolejnym trener planował, żebym wszedł na drugą połowę, ale jeszcze toczyły się rozmowy z kilkoma klubami. Trener ostatecznie podjął decyzję, że jednak ze mnie nie skorzysta. W meczu Śląsk - Ruch oczywiście nie wystąpiłem, bo były już planowane moje testy medyczne we Wrocławiu. Udało się i chcę dawać z siebie wszystko.
A jak zapatrujesz się na komentarze, że przyjście Miłosza Kozaka to dla Śląska pewne ryzyko? Niektórzy uważają, że nie jesteś odpowiednim charakterem dla tej drużyny. Co odpowiedziałbyś tym krytykom?
Ja ogólnie nie będę się jakoś wypowiadał w mediach, tylko chcę po prostu pokazać na boisko, na co mnie stać - pomagać zespołowi i tym odpowiadać hejterom.
Teraz przed wami mecz z Chrobrym Głogów, w którym miałeś okazję kiedyś grać.
Tak, fajnie wspominam ten okres, ale lubię też strzelać gole byłym zespołom. Mam nadzieję, że uda się coś ustrzelić w Głogowie i wrócić do Wrocławia z kompletem oczek.
Twoim zdaniem, na co jeszcze stać wrocławian, by ta gra była jeszcze lepsza i na przykład w końcu zachować czyste konto?
Uważam, że Odra miała kilka sytuacji, ale dobrze je wybroniliśmy. W sytuacji bramkowej gdzieś tam był strzał, poprzeczka i piłka spadła centralnie pod nogi piłkarza Odry i ciężko już było zareagować. Na pewno musimy to poprawić, bo co mecz tracimy bramkę. W każdym aspekcie idzie zrobić krok do przodu.
Na zakończenie, jak czujesz się pod kątem fizycznym?
Normalnie czuję się gotowy na pełne 90 minut, a nawet i więcej. Jestem głodny gry. Przyszedłem tutaj, żeby grać i będę walczył o to, żeby tych minut było jak najwięcej.