Kryzys skuteczności w Śląsku Wrocław? (ANALIZA)
13.11.2024 (17:00) | Szymon Bedafot.: Paweł Kot
Śląsk Wrocław niewątpliwie jest czerwoną latarnią ligi. a wyniki Trójkolorowych zdecydowanie nie napawają kibiców optymizmem. Tym, co dodatkowo może martwić, jest niefunkcjonująca odpowiednio formacja ofensywna, która powoduje rażącą nieskuteczność.
Po fatalnym starcie sezonu wszyscy, którym Śląsk leży na sercu, liczyli na poprawę gry oraz na lepsze punktowanie Trójkolorowych. Podopieczni Jacka Magiery znajdowali się na dnie tabeli oraz przez długi czas byli jedyną ekipą w stawce bez ani jednego ligowego zwycięstwa. Złą passę dziesięciu meczów bez wygranej przerwało domowe spotkanie ze Stalą Mielec (2:1).
Śląsk wygrywa zaległy mecz ze Stalą! pic.twitter.com/ZK0QopFqGJ
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 23, 2024
Bezbramkowy remis z faworyzowanym Rakowem Częstochowa oraz przekonujące zwycięstwo w Pucharze Polski nad Radomiakiem Radom (3:0) mogły napawać optymizmem. Przez głowę mogła wówczas przejść myśl o zażegnaniu kryzysu w szeregach wrocławian. Choć do samej gry można było mieć jeszcze wiele zastrzeżeń, nic nie zwiastowało zbliżającej się katastrofy w derbowym spotkaniu przeciwko Zagłębiu Lubin. Podopieczni Jacka Magiery - po rozegraniu najgorszego meczu w sezonie - zasłużenie przegrali z rywalami (0:3).
Koniec. pic.twitter.com/j9y7K38iMk
— Śląsk Wrocław (@SlaskWroclawPl) November 4, 2024
Powiedzieć, że piłkarze przeszli obok tego meczu, to jak nic nie powiedzieć. Cały zespół zagrał wręcz fatalnie, nie przebiegając nawet 100 kilometrów (drugi najgorszy wynik w lidze). Gdyby tego było mało, ze strony Śląska Wrocław padł tylko jeden celny strzał - co ciekawe, dopiero w doliczonym czasie gry.
- To chyba było jedno z najgorszych spotkań, jakie było prowadzone przeze mnie, odkąd jestem trenerem.
- skomentował pojedynek z Zagłębiem trener Jacek Magiera na konferencji prasowej.
Po tak fatalnym rezultacie wszyscy oczekiwali poprawy. Zarówno jeśli chodzi o wyniki, jak i prezentowaną grę.
Mecz w Lubinie był naprawdę wielką zagadką dla mnie, co się wydarzyło. Może dla drużyny było to zbyt dużo, ale nie może tak być na mecz derbowy. Dajmy wsparcie zespołowi, ale wymagajmy gryzienia trawy do ostatniej minuty.
Wspomniane przez szkoleniowca "gryzienie trawy" zakończyło się zaskakującą liczbą strzałów celnych. W meczu z Górnikiem Zabrze, który mógł pozwolić na długo wyczekiwane opuszczenie strefy spadkowej, padło ich w wykonaniu wrocławian okrągłe zero.
Jak wygląda statystyka strzałów celnych na tle pozostałych ekstraklasowych ekip?
- Lechia Gdańsk - 5
- Piast Gliwice - 3
- Widzew Łódź - 3
- Korona Kielce - 5
- Legia Warszawa - 4
- Pogoń Szczecin - 5
- Lech Poznań - 2
- Motor Lublin - 2
- Cracovia - 6
- GKS Katowice - 4
- Stal Mielec - 8
- Raków Częstochowa - 0
- Zagłębie Lubin - 1
- Górnik Zabrze - 0
Średnia: 3,42 celne strzały na mecz.
Bardzo źle zaprezentowała się ofensywa WKS-u na przestrzeni trzech ostatnich spotkań. Piłkarze oddali tylko jeden celny, nie zdobyli żadnej bramki oraz byli wyraźne słabsi na tle rywali. Nie może więc dziwić zmiana trenera, która ma na celu poprawę fatalnej sytuacji.
Najlepsi strzelcy drużyny
Obecnie najlepszymi strzelcami Śląska Wrocław są Tomasso Guercio oraz Sebastian Musiolik. Takie proporcje niewątpliwie są bardzo smutnym odzwierciedleniem sytuacji wicemistrzów Polski. Drużyna w tym sezonie ligowym strzeliła wyłącznie jedenaście goli - aż sześć z nich zdobyli nominalni obrońcy.
W poprzednim sezonie kluczową postacią w działaniach ofensywnych był Erik Exposito. Klub jednak od dłuższego czasu wiedział, że hiszpański strzelec prawdopodobnie odejdzie, przez co należy poszukać alternatyw. Tak się jednak nie stało, a chęć zastąpienia najlepszego ligowego strzelca zawodnikiem z trzeciej ligi szwajcarskiej okazała się kompletnym niewypałem. Mówiąc jednak szczerze, dyspozycja wszystkich napastników nie napawa w ostatnim czasie optymizmem:
- Sebastian Musiolik - choć widać u niego duże chęci, przez długi czas nie potrafił otworzyć swojego wyniku strzeleckiego. Typowy lis pola karnego, który bez podań kolegów bywa bezproduktywny.
- Jakub Świerczok - swoje najlepsze piłkarskie lata ma już za sobą, obecny dorobek to jedno trafienie w lidze. Dodatkowo nie może wywalczyć na stałe miejsca w podstawowej jedenastce.
- Junior Eyamba - o tym piłkarzu większość kibiców wolałaby zapomnieć. Łączny dorobek w dziewięciu spotkaniach to jedna bramka oraz jedna asysta. Wszystko zdobyte w III ligowych rezerwach.
- Adam Basse - bardzo młody piłkarz z potencjałem, ale chyba jeszcze nie na "tu i teraz"