Lech - Śląsk 1:0. Wrocławianie bez szans w starciu z liderem (RELACJA)

22.09.2024 (21:30) | Bartosz Bryś

fot.: Miłosz Ślusarenko

Piłkarze Śląska Wrocław będą musieli poczekać na pierwsze ligowe zwycięstwo. Trójkolorowi przegrali na wyjeździe z Lechem Poznań (0:1), przez co nie opuścili ostatniego miejsca w tabeli. Spotkanie przy Bułgarskiej dobitnie ukazało problemy trapiące podopiecznych Jacka Magiery.



 

Wrocławianie wyszli na spotkanie w mocno eksperymentalnym składzie. W wyjściowej jedenastce zabrakło kapitana Aleksa Petkowa oraz znalazło się miejsce dla Tudora Baluty i Juniora Eyamby debiutujących od pierwszej minuty. Ponadto po kontuzjach powrócili Łukasz Bejger z Piotrem Samcem-Talarem, którzy mieli być jednymi z liderów w pojedynku z Dumą Wielkopolski. 

Nietypowe ustawienie Trójkolorowych sprawiło, że w pierwszych minutach piłkarze Lecha zyskali ogromną przewagę. Gospodarze zepchnęli wrocławian do głębokiej defensywy, regularnie zagrażając bramce strzeżonej przez Rafała Leszczyńskiego. W 14. minucie przed niemal stuprocentową okazją na strzelenie gola stanął Afonso Sousa - Portugalczyk dobrze odnalazł się w polu karnym, uderzył piłkę z powietrza, lecz na posterunku był bramkarz WKS-u. 

BEZBARWNA OFENSYWA

Choć w kolejnych minutach Wojskowi zaczęli dłużej utrzymywać się przy piłce oraz częściowo przeciwstawili się Kolejorzowi, nie potrafili realnie zagrozić Bartoszowi Mrozkowi. Praktycznie każda próba przedostania się w pole karne gospodarzy kończyła się stratą na rzecz dobrze spisujących się obrońców. To sprawiło, że najpoważniejszą szansą Śląska w pierwszej połowie okazała się chęć przelobowania Mrozka przez Petera Pokornego. 

Jednocześnie Trójkolorowi mieli duże problemy w defensywie. Podopieczni Nielsa Frederiksena z łatwością budowali swoje akcje oraz przenosili piłkę w szesnastkę wicemistrzów Polski. W 24. minucie przed świetną okazją stanął Antonio Milić, jednak po interwencji Leszczyńskiego piłka trafiła w słupek. Choć chwilę później spadła ona pod nogi Filipa Szymczaka, dobrze spisał się Simeon Petrow, który zaliczył skuteczny blok. 

Pomimo wielu okazji ze strony Lecha, zespoły schodziły na przerwę przy bezbramkowym remisie, który był w głównej mierze wynikiem nieporadności gospodarzy oraz dużych umiejętności Rafała Leszczyńskiego. 

 

PO PRZERWIE BEZ ZMIAN

W drugiej połowie oblicze spotkanie nie odmieniło się w żadnym stopniu. Wciąż to Lech był stroną dominującą, a Śląsk był cofnięty do głębokiej defensywy. Długimi momentami niemal cała drużyna broniła się przed atakami gospodarzami. Nadal katastrofalnie prezentował się Junior Eyamba, który poruszał się niezwykle ociężale i miał problemy z najprostszymi elementami sztuki piłkarskiej. Na szczęście dla kibiców WKS-u Szwajcar opuścił murawę w 60. minucie, a w jego miejsce zameldował się Marcin Cebula. 

Wprowadzenie byłego gracza Rakowa Częstochowa oraz późniejsze wejście Jakuba Świerczoka, dla którego był to debiut w zespole, nie pomogło jednak Śląskowi w poprawie gry, a w 68. minucie gospodarze objęli upragnione prowadzenie. Filip Szymczak dobrze opanował podanie od Bryana Fabiemy, obrócił się w towarzystwie Petrowa oraz zaskoczył Leszczyńskiego. Bułgar nie przypilnował napastnika Kolejorza, który skutecznie wykorzystał wolną przestrzeń. 

 

NAJSŁABSZA DRUŻYNA LIGI

Ostatecznie wrocławianie nie dali rady odrobić jednobramkowej straty. Trójkolorowym nie pomogło ani przeprowadzenie potrójnej zmiany w 77. minucie, ani nieco odważniejsza gra w końcówce spotkania. Podopieczni Jacka Magiery byli jedynie tłem dla rywala, który spisywał się o wiele lepiej i nie pozwalał im rozwinąć skrzydeł. Śląsk w ostatniej fazie starcia wypracował sobie tylko jedną groźną sytuację - strzał Jakuba Jezierskiego ze skraju szesnastki zablokował jednak Radosława Murawskiego.

Tym samym Wojskowi pozostają jedyną ekipą, która wciąż nie odniosła ligowego zwycięstwa. Ponadto po niedzielnym zwycięstwie Stali Mielec obecni wicemistrzowie Polski spadli na ostatnie miejsce w tabeli. Patrząc na dyspozycję zawodników, prognozy na przyszłe spotkania nie powinny uwzględniać nagłej poprawy tragicznej sytuacji. 

Trójkolorowi wydają się być bez formy oraz pomysłów na swoją grę. Proste straty, multum niedokładności, rozpaczliwe budowanie ataków pozycyjnych - dyspozycja wrocławian w meczu z Kolejorzem woła o pomstę do nieba. 

 

Lech Poznań - Śląsk Wrocław 1:0 (68' Szymczak)

Lech Poznań: Mrozek – Pereira, Douglas, Sousa (84' Loncar), Walemark (63' Fiabema), Gurgul, Milić, Szymczak (77' Lisman), Hotić (63' Gholizadeh), Murawski (K), Kozubal (45' Jagiełło)

Śląsk Wrocław: Leszczyński – Bejger, Samiec-Talar (77' Guercio), Eyamba (61' Cebula), Musiolik (77' Ortiz), Pokorny (K), Schwarz, Baluta (66' Świerczok), Żukowski, Macenko (77' Jezierski), Petrow

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)

Widzów: 34 285

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.