Lechia Tomaszów Mazowiecki - Śląsk Wrocław 1:2. Pucharowe ciężary (RELACJA)

30.09.2025 (20:30) | Piotr Junik

fot.: Gleb Soboliew

Śląsk Wrocław wygrał z Lechią Tomaszów Mazowiecki 2:1 (2:1) i awansował do II rundy Pucharu Polski. Do siatki rywala trafiili Jakub Jezierski (z rzutu karnego) i Marko Dijaković. W odpowiedzi gol strzelił Daniel Chwałowski. Wojskowi od 37 minuty grali w osłabieniu po tym, jak drugą żółtą kartkę zobaczył Jehor Macenko. Losowanie 1/16 finału w środę o 17:00.



 

Wtorkowa rywalizacja dla Lechii Tomaszów Mazowiecki z ekipą Wojskowych to wielkie święto piłki nożnej w tym mieście. Na spotkanie, by dopinogować miejscowych piłkarzy, władzie klubu zapraszały miejscowych kibiców już od tygodnia. Dla wrocławian ten mecz miał być "kolejnym dniem w biurze", gdyż Trójkolorowi przyjechali w roli zdecydowaneg faworyta i każdy inny wynik niż zwycięstwo byłby sporą niespodzianką.

MOCNE WEJŚCIE W MECZ

Już w pierwszej akcji meczu, po ataku lewą stroną boiska, Antoni Klimek podjął próbę dośrodkowania w pole karne gospodarzy. Niestety dla miejscowych sympatyków Lechii, zagrana przez pomocnika futbolówka trafiła obrońcę w rękę. Arbiter spotkania nie miał żadnych wątpliwości i bez chwili zawahania wskazał na "wapno". Rzut karny pewnie wykorzystał Jakub Jezierski. Goście nie mogli wymarzyć sobie lepszego rozpoczęcia tej rywalizacji. Gospodarze nie poddawali się i dzielnie walczyli z wyżej notowanym przedstawicielem z zaplecza Ekstraklasy. Grający pomysłowo wrocławianie nie przejęli się chwilowymi niepowodzeniami w konstruowaniu ataków na połowie przeciwnika i po raz drugi ukąsili Lechię. Z prawej strony mocne i celne dośrodkowanie Miłosza Kozaka na bramkę z najbliższej odległości zamienił Marko Dijaković.

W 33. minucie meczu Śląsk mógł prowadzić już różnicą trzech bramek, ale płaski strzał Damiana Warchoła obronił nogami golkiper miejscowych. Bardzo często w sportowej rywalizacji niewykorzystane sytuacje lubią się zemścić. Tak też się stało w tym spotkaniu. Lechia ruszyła do ataku i strzeliła bramkę kontaktową. Przepięknym strzałem po poprzeczkę bramki strzeżonej przez debiutującego Bartosza Głogowskiego, popisał się najlepszy zawodnik na boisku w ekipie miejscowych Daniel Chwałowski.

W 37. minucie spotkania w zamieszaniu pod bramką gospodarzy arbiter ocenił, że Jehor Macenko próbował strzelić gola dotykając piłkę ręką i za to pokazał mu żółtą kartkę. A że było to już drugie napomnienie dla Ukraińca, to Śląsk mocno skomplikował sobie sytuację, bo prawie godzinę musiał grać w osłabieniu. Lechia podbudowana przewagą jednego gracza zaczęła częściej atakować, raz po raz niepokojąc formację obronną wrocławian.

W 43. minucie podanie aktywnego Klimka próbował zamienić strzałem z pierwszej piłki Jezierski, ale tym razem piłka "przelała" mu się po nodze. Gdy sympatycy miejscowych zaczęli opuszczać trybuny udając się powoli na przerwę, z kontratakiem wyszli gospodarze - piłka została zagrana do wychodzącego na wolne pole Marcina Pieńkowskiego, który miał przed sobą już tylko bramkarza gości, ale w ostatniej chwili napastnika Lechii zablokował fantastyczną interwencją Krzysztof Kurowski, czym uchronił swój zespół przed utratą drugiej bramki.

 

BEZ GOLI PO PRZERWIE

Po przerwie w Śląsku Wrocław nastąpiły dwie roszady - Mariusz Malec zmienił strzelca drugiej bramki dla Wojskowych Dijakovicia, a za Patryka Sokołowskiego mogliśmy oglądać Jorge Yriarte. Po dosyć niemrawym początku drugiej połowy meczu, do głosu doszli Trójkolorowi. Efektem dobrej gry gości była bardzo dobra sytuacja na podwyższenie prowadzenia. Po krótkiej "klepce" Jezierskiego z Yriarte reprezentant Wenezueli zagrał do wychodzącego Jehora Szarabury, a ten popędził ile sił w nogach w kierunku bramki strzeżonej przez Awdziejewicza i próbował go pokonać strzałem z okolicy linii pola karnego. Niestety piłka po jego udrzeniu przeleciała wysoko nad poprzeczką.

Przez następne dziesięć minut rywalizacji tempo gry znacznie spadło, a drużyny popełniały proste błędy w przyjęciu piłki. Zespół Ante Simundzy bronił się skutecznie, ale w 62. minucie, po dokładnie i kompaktowo rozgrywanym ataku Lechii, do bardzo dobrego dośrodkowania z lewej strony boiska doszedł groźny w tym spotkaniu Marcin Pieńkowski. Zawodnik Lechii wyskoczył wysoko i strzałem głową próbował doprowadzić do wyrównania. Niektórzy kibice Lechii zdążyli już krzyknąć gol, ale piłka nieznacznie minęła boczny słupek bramki Śląska.

Warto zwrócić uwagę na bardzo dobrą dyspozycję zawodnika miejscowych Jacka Tkaczyka, grającego w tym spotkaniu jako lewy pomocnik. W 76. minucie meczu, to właśnie zawodnik z numerem 24 stworzył duże zagrożenie pod bramką podpiecznych WKS-u, gdyż dośrodkował bardzo dokładnie i mocno piłkę w kierunku Mateusza Kempskiego. Groźny strzał zawodnika, który zmienił w przerwie Jakuba Króla, obronił pewnie Głogowski.

Do końca spotkania podopieczni Bartosza Grzelaka za wszelką cenę atakowali Wojskowych, raz po raz tworząc groźne sytuacje pod bramką wrocławian, ale ich huraganowe ataki nie przyniosły zamierzonych efektów. W ostatniej akcji brał udział nawet Mateusz Awdziewicz, czyli bramkarz Lechii. Nie było to spotkanie, które Śląsk zaliczy do udanych, ale w ostatecznym rozrachunku - cel, czyli awans, został osiągnięty.

Lechia Tomaszów Mazowiecki - Śląsk Wrocław 1:2 (1:2)
Chwałowski 34' - Jezierski 2' (k), Dijaković 21'

Lechia: Awdziewicz – Rosiński, Orzechowski, Szymczak, Pieńkowski, Król (46' Kępski), Chwałowski (90'+1), Kolasa, Tkaczyk, Dunajski, Zawadzki (90' Melchior)

Śląsk: Głogowski - Rosiak, Macenko, Dijaković (46' Malec), Kurowski - Klimek (45' Szota), Sokołowski (46' Yriarte), Jezierski, Szarabura, Kozak (65' Marjanac) - Warchoł (76' Banaszak)

Żółte kartki: Szymczak, Juda (kierownik drużyny) - Macenko, Dijaković, Głogowski, Rosiak

Czerwone kartki: Macenko 37'

Sędziował: Rafał Szydełko (Błędowa)

Widzów: 1000

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.