Macenko: Bardzo ważna w tym momencie jest głowa
23.09.2024 (17:00) | Franciszek Wiatr / Adam Mokrzyckifot.: Paweł Kot
Po meczu porozmawialiśmy z Jehorem Macenko. Defensor Śląska przyznał, że nie chciał takiego doświadczenia, jak ostatnie miejsce w tabeli. Uważa, że bardzo ważne jest to, co siedzi teraz w głowie zawodników. Poniżej cała rozmowa z zawodnikiem.
Przed meczem planowaliście, że będziecie czekać na własnej połowie i próbować kontratakować? Czy inaczej miało to wyglądać?
Przyjechaliśmy na ciężki teren, gdzie czekaliśmy na błąd przeciwnika. Moim zdaniem zabrakło dziś dużego zaangażowania. Powinniśmy więcej jeździć na dupie. Coś nie hula. Już jutro będziemy o tym myśleć. Musimy porozmawiać ze sobą, zrobić analizę i myśleć o kolejnym meczu. Przyzwyczailiśmy się, że gramy o pierwsze miejsce. Trzy miesiące temu walczyliśmy o mistrzostwo, a dzisiaj jesteśmy na dole tabeli. To jest piłka nożna. Zrobimy analizę i będziemy szli dalej. Uważam, że należy zacząć od treningu, chociaż tam wyglądamy dobrze. Trzeba zacząć walczyć o coś, nie mamy żadnej wygranej i gdzieś to siedzi w głowie. Ale musimy zacząć iść do przodu.
Myślisz, że ta przerwa między meczami, odwołane spotkanie ze Stalą, bardziej wam przeszkodziły, czy pomogły? Nie wybiło was to z rytmu przygotowań do meczu?
Nie, to jest piłka nożna, najwyższy poziom ligowy w Polsce. Nie możesz na to patrzeć. Musisz być zawsze gotowy. Miesiąc temu graliśmy co trzy dni i nikt nie patrzył czy jest zmęczenie. Dzisiaj trudny teren, ale można było przywieźć jeden punkt do Wrocławia. Nie udało się. Wszystko przed nami, to wciąż początek sezonu. Mam takie hasło, że to jest maraton, a nie sprint. Trzeba zacząć punktować, to jest bardzo ważne.
Nie uważasz, że Lech był dużo lepszy i zabrakło wam jakiegokolwiek argumentu, żeby zdobyć ten punkt? Nie zabrakło charakteru, ambicji?
Mówiąc za siebie, wiem, że mogę grać lepiej, grać tak, jak oczekuje sztab. Też ta bramka zaskoczyła nas. Ta wrzutka była z mojej strony. Nie graliśmy do końca. Mieliśmy szansę na wyrównanie, nie udało się. Nie możemy cofnąć czasu. Musimy iść dalej i dalej, bardzo ważna w tym momencie jest głowa.
Jak ci się grało? Lech jest liderem, ma dużo jakości na skrzydłach. Był to najtrudniejszy mecz w tym sezonie?
Nie, jest to mój drugi sezon, nie patrzę na takie rzeczy. W poprzednim sezonie wygraliśmy 3:1 i zremisowaliśmy 0:0. Wychodziłem na boisko i nikogo się nie bałem. Jest nowa drużyna i lepiej, że tak się dzieje na początku sezonu. Musimy zacząć od siebie. Czekaliśmy na swoje sytuacje, a nie mieliśmy ich za dużo. Spokojnie teraz musimy oczyścić głowę i iść dalej. Nie możemy patrzeć, co było miesiąc temu. Przyzwyczailiśmy kibiców, że walczymy o trzy punkty. W pierwszej połowie zatrzymaliśmy ich atak, mimo że mają jakość. Szkoda, że nie udało się tego dowieźć. Ta wrzutka, to nawet Lech się tego nie spodziewał, piłka się odbyła i zdobyli bramkę.
Ostatnie miejsce w tabeli, to nowa sytuacja dla ciebie. Zadebiutowałeś w meczu właśnie z Lechem, kiedy wygraliście i rozpoczęła się seria siedmiu zwycięstw z rzędu. Walczyliście o mistrzostwo, dziś jesteście na ostatnim miejscu. Jesteś ambitnym zawodnikiem - jak się zapatrujesz na tę sytuację i jak można ją rozwiązać? Jak możesz zapewnić kibiców, że będzie lepiej?
Ja myślę, że z tej sytuacji także trzeba mieć pozytyw. Są nowe twarze w drużynie, potrzebujemy zgrania. Uważa, że to przyjdzie z czasem. Na spokojnie musimy usiąść i na pewno pogadamy o tym wszystkim, bo to będzie teraz bardzo ważne. W poprzednim sezonie pamiętam, jak siedzieliśmy i było do końca pięć spotkań, popatrzyliśmy sobie w oczy i to pomogło powalczyć o mistrza. Jest to taka pierwsza dla mnie sytuacja. Nie chciałem się w niej znaleźć, ale taki jest czas i trzeba to przewalczyć. Tutaj trzeba wziąć odpowiedzialność na boisku. Teraz jest mecz z Motorem na wyjeździe i musimy zdobyć trzy punkty. Ale my nie zaczniemy od meczu z Motorem, ale już od poniedziałku.
Takie doświadczenia w życiu piłkarza też są potrzebne, tak jak powiedział Jacek Magiera, są wzloty, są upadki, a na końcu jest sukces. Ta ścieżka dla zawodnika jest normalna.
Tak, to jest sport, to jest właśnie góra i dół. Ja nie lubię gdzieś na koniec sezonu być na jakimś 10. miejscu, bo nic się nie udało. Walczmy o coś, o jakieś miejsce pucharowe, bo to jest ważne dla klubu. Ode mnie tutaj też dużo zależy, więc powiem tak. My zaczniemy od siebie, a kibice niech przyjdą na mecz z Cracovią. Jak oni nam dadzą energię, a zawsze ją dawali, to myślę, że będzie wyglądało to inaczej. Musimy jednak zacząć od siebie.
ROZMAWIALI FRANCISZEK WIATR, ADAM MOKRZYCKI I SZYMON BEDA