Macenko: Trener Magiera miał duży wpływ na to, że zostałem
03.08.2024 (20:30) | Szymon Bedafot.: Paweł Kot
Rezerwy Śląska rozpoczęły sezon w III Lidze. Ekipa Michała Hetela pewnie wygrała 4:0 z Górnikiem Polkowice. Po końcowym gwizdku rozmawialiśmy z Jehorem Macenko.
Dobrze cię widzieć ponownie na boisku! Jak ci się grało po powrocie?
Cieszę się, bo bardzo dużo pracy włożyłem, żeby wrócić jak najszybciej. Mój powrót pierwotnie był zaplanowany gdzieś tak na jesień, ale jak najszybciej pojechałem do Hiszpanii, gdzie solidnie się rehabilitowałem. W piątek (01.08) dostaliśmy informację, że przełożony jest mecz z Radomiakiem, a szkoda, bo się na niego szykowałem. Prawdopodobnie dostałbym szansę na grę w tym spotkaniu. Mimo wszystko jestem zadowolony, że mogłem zagrać 45 minut. Mam nadzieję, że rezerwy za rok awansują z trzeciej ligi do drugiej. Widzę w piłkarzach sporo jakości oraz zaangażowania.
Byłeś bardzo bliski zaliczenia asysty. Widać było zarówno zaangażowanie w ataku jak i w obronie.
Tak, grałem blisko napastnika, ponieważ doskonale go znam. Cały czas ciągnie mnie na te bramki oraz asysty, jestem zadowolony, że pod koniec poprzedniego sezonu udawało mi się dołożyć liczby. Obecnie również rozpoczynam grę od drużyny rezerw, rozmawiałem przed meczem nawet z tatą i żartowaliśmy, że rozpoczęcie III Ligi nie może się beze mnie odbyć. Dziękuje bardzo trenerowi Hetelowi, że dał mi szansę w tym meczu.
Jak wygląda twoja sytuacja zdrowotna? Jesteś gotowy rozegrać pełne spotkanie?
To jest bardzo dynamiczna sprawa, cały czas nad tym pracuję. Już trzy tygodnie jestem z drużyną, czekam cierpliwie na swoją szansę. Nie byłem obecny na obozie przygotowawczym, więc przegrałem konkurencję. Trener Magiera mi powiedział, że nikt za darmo miejsca w składzie nie ma, więc ciężko pracuję i cierpliwie czekam. Chłopaki też bardzo ciężko trenują oraz dobrze pokazują się na boisku. Ja się cieszę, że wróciłem i pracuję nad kondycją, zostaje dodatkowo na treningach. Bardzo mi zależy, aby wrócić do regularnej gry po 90 minut. Szczególnie czekam na grę w pucharach, ponieważ są to niesamowite emocje dla mnie.
Czyli twoja absencja to bardziej kwestia rywalizacji niż sytuacji zdrowotnej?
Tak, to kwestia rywalizacji. To jest decyzja trenera Jacka Magiery, który miał duży wpływ na to, żebym tu został. On wie, że będę ciężko walczył o miejsce na boisku i wierze, że wrócimy na właściwe tory. Po ostatnim meczu widzę, że ta drużyna ponownie wywołuje duże emocje, to jest niesamowite, bardzo się cieszę, że ta nowa drużyna idzie do przodu i wierzę, że będzie dobrze.
Na koniec chciałem zapytać o kwestie kontraktu. Długo tej oficjalnej informacji nie było, mówiło się o ofertach zza granicy, jak to wyglądało z twojej perspektywy?
Potwierdzam, było duże zainteresowanie moją osobą, ale bardzo dużą rolę w mojej decyzji odegrał trener Jacek Magiera. Bardzo mu wszystko zawdzięczam. Dziękuję również swojemu agentowi, który brał udział w negocjacjach, ja nie musiałem się tam w ogóle wtrącać. Po meczu z Rakowem od razu o trzeciej w nocy pojechałem do szpitala gdzie po obserwacji zdiagnozowano pęknięcie. Później poleciałem do Hiszpanii, gdzie okazało się, że to jednak złamanie nogi. Następnie zaczęły się negocjacje transferowe. Najpierw były oferty z Niemiec, potem z Serie A, wiem jednak, że muszę dużo pracować, aby potwierdzić, że to nie był jedynie dobry jeden sezon. Teraz pracuję, aby wywalczyć sobie jak najszybciej pierwszy skład. Miałem ogromną radość z gry, piłka mnie bardzo cieszy i nakręca mnie do jeszcze cięższej pracy.
Zdecydowanie było to widać!
Rozmawiał: Szymon Beda