Magiera: Byliśmy spięci w pierwszej połowie. Zabrakło chłodnej głowy

24.07.2024 (22:55) | Marcin Sapuń

fot.: Mateusz Porzucek

W pierwszym spotkaniu II rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Śląsk Wrocław przegrał 0:1 z Rygą FC. Na pomeczowej konferencji prasowej trener Jacek Magiera podsumował grę swoich podopiecznych. 



 

Jakie są pana przemyślenia po meczu? 

Ryga wygrała zasłużenie. W pierwszej połowie była drużyną, która nas zdominowała. Grała to, czego się spodziewaliśmy pod kątem indywidualnym. Moim zdaniem byliśmy spięci w pierwszych 45 minutach. Druga połowa wyglądała już inaczej, zmiany, które przeprowadziliśmy, dodały więcej energii, pozytywnego nastawienia, więc wyglądało o trochę inaczej. Przegraliśmy spotkanie i czekamy na rewanż we Wrocławiu. 

Jak porównałby pan Rygę FC do zespołów Ekstraklasy? 

Na pewno jest to drużyna o dużych indywidualnościach. Natomiast trudno mi powiedzieć, jak wyglądałaby, gdyby na co dzień grała w Ekstraklasie. 

Czy rytm meczowy Rygi miał duże znaczenie podczas rozgrywania dzisiejszego spotkania?

Dla mnie nie ma to większego znaczenia, bo w europejskich pucharach takie sytuacje mają miejsca. Nie mam zamiaru się nad tym zastanawiać. Teraz przygotowuje się do meczu z Piastem, a później rewanżu we Wrocławiu. 

Czy był pan zaskoczony tak szybką stratą gola? 

Byłem zaskoczony, bo był to prosty błąd naszej obrony. Natomiast można było tej sytuacji uniknąć, między innymi poprzez lepsze ustawienie. Natomiast samymi poczynaniami rywal nas nie zaskoczył. 

Czy Śląsk poczuł się stłamszony po stracie bramki? 

Najbardziej brakowało nam chłodnej głowy. Graliśmy emocjami, gdzie po odbiorze piłki, traciliśmy ją i nie stworzyliśmy sobie dogodnych okazji. W drugiej połowie było ich więcej. 

Czy jest jakiś element gry, z której jest pan zadowolony? 

Tak, wejście z ławki młodych zawodników, dodatkowo dobra gra Petera Pokornego, który reguluje nam tempo. To samo mogę powiedzieć o Petrze Schwarzu. 

Drugi raz w tym sezonie Śląsk traci gola po indywidualnym błędzie obrońcy. Czy z defensywą coś się dzieje? Emocje się powtarzają. 

Gra indywidualna a zespołowa to duże różnice. Zespołowo jesteśmy ustawieniu blokiem, a indywidualnie to już podjecie rywalizacji, pojedynku. Jesteś szybszy, albo rywal cię wyprzedza. Zostaliśmy zaskoczeni przerzutem piłki i stratą gola. 

Czy jest pan zadowolony z występu Sebastiana Musiolika? 

Sebastian Musiolik ma zadania, które wykonuje, ale nie jest jedynym zawodnikiem, który gra. Kiedy on podchodzi do pressingu, wymagam też innych postaw od linii pomocy, obrońców. Będę rozliczał cały zespół. Sebastian jest z nami miesiąc, potrzebuje trochę czasu. Wiem, że nikogo to nie interesuje, ale doskonale wiem, że pstryknięciem palca nie na się stworzyć zespołu. Mamy młodych piłkarzy, ale na wszystko potrzeba czasu. Nie mamy kilku kontuzjowanych graczy, którzy regulowali tempo meczu. Chcę przygotować drużynę, by jeśli nie umiejętnościami, to sposobem wyeliminować rywala. 

Czy po porażce, wyeliminowanie Rygi to jeszcze cięższe zadanie? 

Będzie to rudne zadanie, ale realne. Wiemy doskonale, że zanim staniemy do rewanżu, przed nami jeszcze mecz w Gliwicach i na nim się teraz skupiam. 

Dlaczego dopiero w drugiej połowie gra Śląska wyglądała lepiej względem pierwszej? 

Tak miała wyglądać od początku. Chcieliśmy być agresywni, nie pozwalać rywalowi na wygrywanie pojedynków. Rzeczywistość okazała się inna. Będziemy analizować i rozmawiać, gdzie popełniliśmy błędy. 

Czy nie kusiło pana, by zamiast Samca-Talara, zmienić Sebastiana Musiolika i wprowadzić Arnaua Ortiza jako fałszywą dziewiątkę? 

Jesteśmy w sytuacji, w której Ortiz i Tudor są z nami dłużej w samolocie niż na treningach. Potrzebujemy poznać się. Był pomysł, aby innego zawodnika rzucić do ataku, ale nie zdecydowaliśmy się na to. Będziemy szukać rozwiązań, by w kolejnych meczach jeszcze więcej osób było w polu karnym. 

W drugiej połowie Samiec-Talar oraz Nahuel często schodzili do środka boiska. Czy taki był pana plan? 

Tak, mieli wchodzić do środka i również się rotować. Nasi boczni obrońcy mieli wchodzić do akcji uskrzydlających. Wiem, że Nahuel i Samiec-Talar mogą grać lepiej. Zdaję sobie z tego sprawę. 

Czy w końcówce zabrakło sił, aby zdołać strzelić chociaż jednego gola.

Moim zdaniem intensywnie to my byliśmy lepiej dysponowani. Nasi rywale mieli problemy zdrowotne w końcówce. Nie wyglądamy źle pod kątem fizycznym. 


Parterem wyjazdu Śląsknetu do Rygi jest  Uniwer-Trans.
 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.