Magiera: Potrzeba zawodników, którzy udźwigną obecną sytuację
28.09.2024 (23:34) | Krzysztof Rakowiczfot.: Paweł Kot
Jak trener Śląska Wrocław Jacek Magiera skomentował porażkę swojego zespołu w meczu z Motorem Lublin (1:2)?
Jacek Magiera: Co do dzisiejszego meczu, ciężko powiedzieć coś więcej bez analizy. Na pewno pięć minut w pierwszej połowie i 15 w drugiej dobrej gry Śląska nie starczyło, aby wygrać dzisiejsze spotkanie. Był to pierwszy mecz ligowy w tym sezonie, w którym prowadziliśmy. Ale nie dowieźlieliśmy tego wyniku do końca. Myślę, że Motor był mimo wszystko bardziej zdeterminowany w pojedynku, w każdym elemencie. Do tego, aby to zwycięstwo wydrzeć w ostatnich minutach. I tak też zrobił. Co czuję po takim spotkaniu? To jest piłka nożna, to trudno opisać. Z jednej strony, tak jak powiedziałem, prowadzimy do 80. minuty, a w ostatniej akcji tracimy gola. Niesamowita euforia. Po drugiej stronie u nas smutek. Przeżywaliśmy w tamtym sezonie takie sytuacje, że dwa razy w ostatnich minutach, w ostatnich sekundach strzelaliśmy gola na 2:1, co dawało nam zwycięstwo. I dzisiaj wiem, jak się czują trenerzy drużyny przeciwnej, którzy wtedy te mecze przegrywali. Przegraliśmy mecz. I to jest na pewno najtrudniejsze dzisiaj. Postawiliśmy na skład złożony w dużej mierze z zawodników, z którymi pracuję od dłuższego czasu. Dzisiaj praktycznie tylko Kuba Świerczok jest tym piłkarzem, który wszedł do składu i od razu trafił do siatki. Możemy być z jego gry zadowoleni.
Po pierwszej połowie chciałem zapytać, czy spadł kamień z serca, ale teraz trzeba spytać w drugą stronę - czy pojawił się jeszcze większy?
Zawsze jesteśmy rozliczani z wyniku sportowego i na ten moment jeszcze nie wygraliśmy na poziomie Ekstraklasy Mamy cztery remisy, cztery porażki, co jest niezadowalające. I tutaj też nie można powiedzieć o tym, czy by spadł kamień z serca, bo chcieliśmy wygrać. Patrząc na przebieg gry, to nawet 1:1 dzisiaj był takim wynikiem, który napawał optymizmem i można było na podstawie tego coś budować. Porażka zmienia percepcję, porażka zmienia całkowicie myślenie, natomiast wiem, że na pewno są potrzebne wstrząs w zespole, ocena sytuacji, postawienie na zawodników, którzy to udźwigną. To jest podstawa. Było kilka zalążków, ale to jest za mało jak na to spotkanie dzisiaj. To co powiedziałem, Motor był bardziej zdeterminowany. Nie powiem, że w każdym pojedynku, bo bym tutaj skłamał, ale w większości pojedynków na pewno tak to z mojej strony przynajmniej patrząc na ten mecz z boku wyglądało.
Co się stało, że Junior Eyamba nie pojechał do Lublina i wystąpił w meczu rezerw?
Są tutaj osoby, które krytykowały Eyambę po meczu z Lechem Poznań, także trudno, żebym dzisiaj w zaparte szedł, że zagrał wyśmienite spotkanie. No nie, Ekstraklasa to jest poważna liga, na występ w niej trzeba zasłużyć i ja wiem, że mając bardzo dużą liczbę zawodników nowych, grających w innych ligach, oni nie do końca są świadomi, w jakiej lidze grają pod względem intensywności, pod względem walki, pod względem biegania, pod każdym względem, gdzie to jest specyficzna liga. Ja bym chciał, żeby do tego pociągu wsiadali zawodnicy, a nie na siłę dawać szansę, że my tutaj sprowadziliśmy kogoś i on musi zagrać, bo został sprowadzony. Nikt nikomu tutaj nie obiecał, że jak przyjdzie do Śląska Wrocław, to będzie grał w podstawowym składzie, na to trzeba zapracować podczas treningów i w każdym meczu.
Czy w dzisiejszym spotkaniu był jakiś element, na podstawie którego można budować zespół?
No to co powiedziałem, pierwsza połowa na pewno 5 minut takie, gdzie stworzyliśmy sobie pierwszą okazję po uderzeniu Świerczoka i dobitce Schwarza w poprzeczkę, potem był moment taki, gdzie na chwilę przyjęliśmy inicjatywę i druga połowa, wejście te 15-18 minut w drugą część gry, gdzie byliśmy przy piłce, utrzymaliśmy się przy niej, stworzyliśmy sobie szanse na kolejne bramki. Także na pewno na tym chcemy budować zespół. Od przyszłego tygodnia szykujemy się do kolejnego meczu i chcę mieć na treningu zawodników, którzy podejmą rękawice i będą próbowali poradzić sobie z sytuacją, w której się znajdujemy.
Co jest kluczowe w sytuacjach takich, jak ta, w której obecnie się znajdujecie? Czy czuje trener wsparcie ze strony zarządu?
Najważniejsza zawsze jest głowa. Myśli wpływają na słowa, słowa wpływają na czyny, czyny wpływają na nawyki, nawyki kształtują charakter, charakter powoduje to, czy walczysz, czy też nie.
Chciałbym zapytać o nastawienie drużyny w drugiej połowie. Mam wrażenie, że pod koniec Śląsk mocno się cofnął. Aleks Petkow i Serafin Szota grali dobrze, ale do 80. minuty. Szczególnie rozczarowała mnie postawa Bułgara.
Zgodzę się na pewno z tym, że obaj nasi środkowi obrońcy wprowadzili dużo energii i pozytywnego nastawienia, jeżeli chodzi o grę. Też w drugiej części meczu w przerwie zwracaliśmy uwagę, aby jeszcze mocniej skracać pole gry, bo piłki zagrywane na Świerczoka po przegranym pojedynku główkowym, bądź też wygranym pojedynku główkowym trafiały do zawodników Motoru i tutaj mieliśmy uwagę do piłkarzy, aby szczególnie Serafin jak i Aleks, mieli wpływ na zespół, aby skracali pole gry i byli bliżej siebie. Nie widziałem w powtórce tego wydarzenia z golem na 1:1, ale tutaj moi analitycy wspomnieli o tym braku Aleksa Petkowa w tym sektorze boiska i też chyba Serafin się cofnął i nie zdążył tej piłki wybić, natomiast praktycznie każda bramka pada po jakimś błędzie, albo formacyjnym, albo indywidualnym. I tak też dzisiaj było.
Czy rozważa trener na przykład zmianę kapitana?
Nie zastanawiałem się nad tym. Jestem zadowolony z tego, w jaki sposób Alex prowadzi drużynę. Jestem też zadowolony z tego, w jaki sposób Peter Pokorny prowadził drużynę w Poznaniu. Są to zawodnicy o dużej jakości piłkarskiej i myślę, że to nie jest przyczyna naszej porażki.
Wydawało się, że po meczu z St. Gallen drużyna scali się, ale nie widać tego. Co się wydarzyło przez te półtorej miesiąca, że drużyna jest w rozsypce?
Doskonale pamiętamy, jakie były, jak się czuliśmy wszyscy po meczu z St. Gallen, jak każdy kibic Śląska, który był na meczu, był dumny z tego zespołu, który zagrał świetne spotkanie. Czy to miało wpływ na następne dni? Tak. Natomiast od tego meczu minęło już trochę czasu. I tutaj to, co powiedziałem, na pewno nie wróciliśmy pod względem mentalnym. Mecz z Legią był potwierdzeniem dobrej dyspozycji, natomiast w kolejnych spotkaniach tego brakowało. Trzeba się z tym zmierzyć i poszukać rozwiązań na to, aby drużyna wróciła do odpowiedniej dyspozycji, aby uwierzyła jeden w siebie, aby miała zaufanie jeden do drugiego, bo od tego trzeba zacząć. Nie można powiedzieć, że ta drużyna będzie czuła taki sam vibe, jak w poprzednim sezonie, bo to jest niemożliwe, kiedy przychodzi 12 nowych osób i nie można powiedzieć, że oni się znają jak stare konie. Przychodzą ludzie z różnego środowiska, dlatego nie można porównywać obecnych czasów do zeszłego sezonu. Takiej drużyny nie zbuduje się w miesiąc. Dzisiaj jesteśmy na etapie budowy.
Skąd wynikła decyzja o wypuszczeniu Serafina Szoty od pierwszej minuty?
Serafin jako jedyny nie dostał szansy na swojej pozycji, bo w meczach, które występował, grał na lewej obronie i to nie jest jego docelowa pozycja. Wiemy też, że wtedy była taka potrzeba chwili. Wiemy też, że to nie były mecze wybitne. Został wprowadzony w jakiś sposób na minę, to co powtarzałem, że na tej pozycji grał, robił co mógł, ale nie mogliśmy go ocenić należycie, to po pierwsze. Po drugie, Dzisiaj chciałem zawodnika, który będzie zdecydowanie lepiej komunikował się na boisku, żeby było dużo więcej energii. Na pewno Serafin mnie nie zawiódł w tym aspekcie, dlatego nie widzę tutaj podstaw do tego, żeby krytykować za swoją postawę na boisku.
Czy cofnięcie się po zdobytej bramce było błędem?
To nie było nasze założenie. Natomiast mecz tak się potoczył, że Motor coraz więcej atakował. To jeszcze nic się wielkiego, bo prowadząc 1:0 mamy możliwość skontrowania przeciwnika. Po odbiorze piłki drugiej części drugiej połowy mieliśmy problemy z tym, aby się przy niej utrzymać, aby wyprowadzić szybką kontrę i tutaj widzę większy problem, że nie przenieśliśmy ciężaru na połowę przeciwnika. Ostatnie 10 minut byliśmy w obronie niskiej. W tej chwili nie zmienimy tego. Oczywiście chciałbym dominować w całym spotkaniu, ale widocznie dzisiaj nas nie było na to stać.