Mamrot: Wyjeżdżamy z Wrocławia z niedosytem
19.10.2025 (17:20) | Jan Feliszekfot.: Paweł Kot
Śląsk Wrocław wygrał 2:1 ze Stalą Mielec. Co do powiedzenia na konferencji pomeczowej miał trener mielczan - Ireneusz Mamrot?
Wbrew pozorom weszliśmy w ten mecz nieźle, pierwszy kwadrans bardzo wyrównany. Później jest rzut karny. Powiem tak, w ostatnim meczu mieliśmy sytuację taką, kiedy zawodnik gości zatrzymał piłkę ręką, a ona już minęła bramkarza i sędzia nie podyktował wtedy jedenastki. Dla mnie dzisiejszy karny, to jest duża kontrowersja, to jest pierwsza rzecz. Wynik się otworzył, później dostajemy bramkę po kolejny stałym fragmencie, rzucie rożnym. W tym momencie straciliśmy kontrolę nad meczem. Przed przerwą Śląsk mógł strzelić na 3:0, ale i my mieliśmy sytuację na 1:2.
Natomiast po zmianie stron, jestem zadowolony z tego, jak zespół zagrał. Na dużej determinacji, ale potrafiliśmy też strzelić bramkę i stwarzać sytuacje. Możemy żałować, że nie skierowaliśmy więcej razy piłki do siatki, ale trzeba podkreślić też, że dobrze bronił Michał Szromnik. Mimo wszystko wyjeżdżamy z poczuciem dużego niedosytu.
Jestem ostatnią osobą, która ocenia pracę sędziów, ale niektórych rzeczy dzisiaj nie rozumiałem. W pierwszej połowie stykowe sytuacje. Dwie wypisz wymaluj takie same. W jednej sytuacji nie ma faulu dla nas, chwilę później w identycznej jest rzut wolny dla Śląska. Druga rzecz nie rozumiem, jak w takim meczu można tylko trzy minuty doliczyć. Są zmiany, są przerwy w grze, nie chcę tu zwalać na sędziego absolutnie, bo uważam, że w pierwszej połowie zagraliśmy poniżej naszych możliwości. Natomiast nie gra się łatwo, kiedy trzy, cztery sytuacje cię deprymują.
Byliśmy też mocno karani kartkami, co dla mnie jest kolejną kontrowersją. Jeśli chodzi o sytuację z Kruszelnickim, nie dyktujesz karnego, ale to dla mnie nie nadawało się do karania kartką, a to powoduje, że tracimy zawodnika na następny mecz.
Czy żałuje trener późno przeprowadzonych zmian, bo one spowodowały, że Stal zaczęła wyglądać lepiej od Śląska?
W przerwie zastanawiałem się nad jedną zmianą, ale po korektach i po tym, co miało wpłynąć na zespół, chciałem dać szansę zawodnikom, którzy już byli na boisku. Natomiast zgadzam się z panem, że wprowadzenie Matyni, czy później Bukowskiego rozruszały zespół.