Novickis: Śląsk Wrocław jest zdecydowanym faworytem

22.07.2024 (23:01) | Adam Mokrzycki / Bartosz Bryś

fot.: Kacper Kaczmarek

Dlaczego Śląsk Wrocław jest zdecydowanym faworytem dwumeczu z Rygą FC? Jakie są mocne i słabe strony rywala WKS-u oraz kiedy do zespołu przeciwników mógł trafić legendarny Ronaldinho? Odpowiedzi na te pytania poszukaliśmy u Edmundsa Novickisa – łotewskiego dziennikarza sportowego.



 

W środę mecz FC Rygi ze Śląskiem Wrocław. Jesteś jedynym ekspertem, który doskonale zna obie drużyny, bo oglądałeś też na co dzień mecze Śląska. Mieszkasz w Rydze, obserwujesz Łotyszy. Jakie są twoje wrażenia przed tym środowym meczem, po tym, co widziałeś podczas spotkania z Lechią?

Myślę, że wrocławianie będą sporym faworytem w obu meczach. Pierwszy może być bardziej wyrównany, ale Śląsk ma za sobą więcej spotkań na wysokim poziomie. Za waszą drużyną intensywny okres przygotowawczy, a dla łotewskich zespołów sporym problemem jest brak starć z mocnymi rywalami. Nasza liga nie jest w pełni profesjonalna, dlatego Ryga często odnosi bardzo wysokie zwycięstwa. Generuje to duże kłopoty. 

Budżet Rygi jest chyba na zbliżonym poziomie do Śląska, a może nawet wyższy. WKS nie sprowadza zawodników za kilkaset tysięcy, nie ma też piłkarzy, którzy grali w Copa America, więc może to budzić pewny niepokój.

Rozumiem, o co ci chodzi. Wszyscy piszą, że budżet Rygi wynosi około 16 milionów euro, ale obejmuje on także wszystkie straty. Klub przeznacza duże środki na rozwój infrastruktury oraz bazy treningowej. Same pensje oscylują w granicach 60-70% całości. Piłkarze zarabiają najwięcej na Łotwie, choć klub od trzech sezonów nie zdobył tytułu mistrzowskiego. Zdarzają się transfery, które wywołają podziw. Przykładowo – Hrvoje Babic, który był młodzieżowym reprezentantem Chorwacji, został kupiony za ponad milion euro. Takie ruchy są bardzo wartościowe. 

Z drugiej strony pozyskani zawodnicy nie zawsze przyjeżdżają w wysokiej formie. Często zastanawiam się, z jakiego powodu zdecydowali się na przenosiny na Łotwę. Zarabiają duże pieniądze, ale na mecze przychodzi mało kibiców, przez co łatwiej stracić motywację.

Jednocześnie należy wspomnieć o limicie, który spowodował, że na boisku musi przebywać w tym samym momencie przynajmniej trzech Łotyszy. Wciąż jest to mało, ale rodzimi zawodnicy bywają niekiedy słabsi od przyjezdnych. Gdyby nie było ograniczeń – kto wie, może Ryga grałaby wyłącznie obcokrajowcami. 

Obecnie drużyna nie jest złożona wyłącznie z graczy, którzy są warci miliony. Niektórzy są pozyskiwani bardziej na przyszłość. Młody zawodnik z Afryki może być szybki lub uzdolniony technicznie, ale nigdy nie występował na poziomie europejskim. Jeśli rozłożymy kadrę na drobne elementy, zauważymy, że składa się na nią spora mieszanka – reprezentuje ją m.in. Milos Jojic, który występował w Borussi Dortmund. 

Myślę, że Ryga całościowo jest słabsza niż Śląsk. Często krytykujecie swoją ligę, ale dla mnie stoi ona na wysokim poziomie. Wczoraj rozmawiałem akurat z Andrejsem Ciganiksem. Przeszedł on do Szwajcarii i podkreślał, że w rozgrywki w Polsce są bardziej taktyczne oraz atletyczne.

Z drugiej strony może niepokoić to, że Ryga w ostatnich latach regularnie występuje w pucharach i nie odpada w pierwszych rundach, lecz przechodzi dalej. Śląsk z kolei długo nie grał na europejskim podwórku. 

Tak, to jest prawda i to na pewno jest plusem dla Rygi. W lidze łotewskiej rywalizacja nie jest na wyrównanym poziomie, są tylko dwie drużyny, które dominują, a między sobą nie grają często, dlatego europejskie puchary są tutaj świętem. Ludzie już w marcu wyczekują lipca, kiedy przyjdą mecze z przeciwnikami z innych krajów i od tego samego czasu trener, dyrektor i gracze rozmawiają, że nadchodzą rozgrywki. Są podejmowane tematy dotyczące bonusów oraz premii, które są proponowane graczom. Ryga w Europie gra na maksimum.

W poprzednim roku był mecz z Twente, które określiłbym spotkaniem bez nadziei. Słyszałem, że Holendrzy dziwili się, jak taka drużyna może być w czołówce ligi łotewskiej. Pierwsze spotkanie, które zakończyło się dla Rygi porażką 0:2, zostało rozegrane w Holandii, lecz w rewanżu padł bezbramkowy remis.

W pierwszej rundzie Ryga męczyła się z drużyną z Islandii, która na pewno nie była mocniejsza. W kolejnym etapie czekał pojedynek z wicemistrzem Węgier, który zakończył się sukcesem Łotyszy. To pokazuje dobry poziom zespołu.

W Rydze jest doświadczenie, ale nie mogę powiedzieć, że klubowi udało się sprawić duże niespodzianki w europejskiej piłce nożnej. Pamiętam, kiedy była najlepsza szansa, aby trafić do grupy, ekipa przegrała wówczas z drużyną z Gibraltaru. To był bardzo duży szok. Wszyscy mówili, po co tracić te miliony, skoro tak duże pieniądze nie mogły zatrzymać amatorów. Nie zawsze wszystko idzie dobrze. Mogę powiedzieć, że derbowy rywal zarówno w tym, jak i w zeszłym roku gra lepiej. Ma mniej pieniędzy, ale występuje z powodzeniem w eliminacjach do Ligi Mistrzów i prezentują się dobrze. Ryga na pewno nie ma tak dużych szans i perspektyw.

Dalej będę szukać tych minusów. Ryga rywalizowała z Piastem Gliwice i wygrała.

To było już dawno. Po pierwsze, myślę, że w ostatnich latach polska liga stała się lepsza, choć podczas sezonu 2018/19 wyniki na europejskiej scenie nie były zadowalające. Widzieliśmy pierwszy mecz Piasta, który zakończył się nieznacznym zwycięstwem 3:2. Obydwie bramki, które zdobyła Ryga, były bardzo kuriozalne. Rywalizacja powinna się rozstrzygnąć na korzyść ówczesnego mistrza Polski już w pierwszym meczu, lecz w rewanżu Ryga wygrała 2:1 i awansowała do kolejnej rundy przez większą liczbę zdobytych bramek na wyjeździe.

Ryga zdobyła wówczas trzy mistrzostwa z rzędu (2018, 2019 i 2020). Wtedy ekipa była naprawdę mocna i zupełnie inna niż obecna. W ostatnich latach drużyna nie może wygrać ligi. Klub wydaje dużo pieniędzy, ale nie może skompletować idealnej kadry, w której zawodnicy stanowiliby kolektyw. Często zmieniali się trenerzy, przez co ciężej było złapać swój rytm. Może to zabrzmi śmiesznie, ale Ryga w 2019 roku była mocniejsza i bardziej mi się podobała. Rywalizowała z Kopenhagą i było bardzo blisko pokonania Duńczyków. Najpierw przegrała 1:3, ale na Łotwie zwyciężyła 1:0 i dążyła do kolejnego gola. Deniss Rakels był tego bardzo bliski. Gdyby mu się udało, to awansowałaby do fazy grupowej.

Jest jeszcze jeden atut Rygi – drużyna jest w trakcie sezonu, rytmu meczowego i nie przeszła dużych zmian w ostatnim czasie. Zupełnie inaczej niż Śląsk, który dopiero zaczyna rozgrywki i jest w pewnego rodzaju przebudowie.

Na pewno środowi gospodarze mogą dopatrywać się w tym aspekcie przewagi. Oglądałem jednak niedawny mecz z Lechią i Śląsk prezentował się pozytywnie. Szczególnie, kiedy w drugiej połowie dążył do wyrównania, a po zdobyciu bramki na 1:1 poszedł za ciosem.

Jeżeli chodzi o rytm Rygi, to na pewno nie jest źle, bo u nas cztery razy każdy gra z każdym ze względu na wyłącznie dziesięć drużyn w najwyższej klasie rozgrywkowej. W pierwszej rundzie, kiedy było dziewięć gier, Ryga przegrała trzy z nich i wszyscy czekali, aż odejdzie trener i pół drużyny zmieni się latem. Kiedy zespól ponownie nie odniósł zwycięstwa, szkoleniowiec miał akurat urodziny, więc może to zagrało na jego korzyść (śmiech). Zaufanie się opłaciło i w drugiej rundzie ekipa nie przegrała żadnego meczu. Teraz jest podobnie, więc można powiedzieć, że naprawdę złapała dobry rytm.

Gdzie można upatrywać słabych punktów Rygi? Wspomniałeś o obowiązku gry w wykonaniu Łotyszów, ale w meczach w Europie nie ma przepisu wystawiania trzech zawodników z danego kraju. W braku zgrania, a może w różnorodności kulturowej?

Szczerze mówiąc, nie mogę negatywnie oceniać piłkarzy z Łotwy, bo ci, którzy występują na co dzień, prezentują wysoką jakość. Przy okazji są oni reprezentantami kraju. Dlatego z pewnością nie będzie tak, że w europejskich pucharach na boisko wybiegną sami obcokrajowcy. Jeśli robisz coś przez cały sezon, trudno zrezygnować z tego z dnia na dzień. 

Jeśli chodzi o minusy, to drużyna nie jest przyzwyczajona do gry w obronie. Ryga w rozgrywkach ligowych skupia się głównie na ofensywie. Może to być spory problem w rywalizacji ze Śląskiem. W naszej lidze występuje mało zespołów, które potrafią wywierać odpowiedni nacisk na czołówkę. Trener Valakari ma do dyspozycji dwóch dobrych bramkarzy, ale nie pamiętam, kiedy musieli się mocno napracować. Teraz jedna pomyłka może zaważyć o losach spotkania. 

Ryga na pewno imponująco radzi sobie w operowaniu piłką, dobrze czuje się w szybkich atakach. To będzie jej atut, ale nie wiadomo czy defensywa wytrzyma przez 90 minut. W lidze zdarza się, że obrońcy popełniają błędy, ale wówczas nie są one brzemienne w skutki. W europejskich pucharach będzie zupełnie inaczej.

Jakie są najsilniejsze strony Rygi i na co szczególnie Śląsk powinien zwrócić uwagę?

Nie lubię, kiedy mówi się o najmocniejszych stronach drużyny, bo piłka nożna to gra zespołowa. Z pewnością trzeba jednak docenić trenera, bo nie zmienia on systemu gra. W przeciwieństwie do innych, którzy z każdym przeciwnikiem próbują grać inaczej, on nie eksperymentuje. Drużyna ustawiona jest w systemie 4-3-3 i takie rozwiązanie dobrze funkcjonuje. W kadrze są m.in. mocni gracze środka pola oraz wysoki bramkostrzelny napastnik. Zespół jest dobrze zbalansowany. 

W czym lokalny rywal - RFS - był w ubiegłym sezonie lepszy od Rygi?

Spróbuję odpowiedzieć krótko. RFS to bardzo stabilna drużyna, którą od kilku lat prowadzi jeden trener. Piłkarze opanowali do perfekcji swój styl gry. Inne zespoły z Łotwy nie są w stanie go skopiować. W kadrze jest wielu wysokich graczy, a gra oparta jest na dalekich podaniach. Zawodnicy bardzo dobrze radzą sobie w powietrzu, co często starają się wykorzystywać. Mogą jednak zdobyć bramkę także za sprawą innych rozwiązań. Jednocześnie nie skupiają się na indywidualnościach. Wolą wymieniać wiele podań, by po chwili zagrać w pole karne. To jest właśnie specyficzny styl RFS-u. 

W tym kontekście warto wspomnieć o dyspozycji tej drużyny w pierwszej rundzie Ligi Mistrzów. Choć mistrz Irlandii Północnej nie należy do najmocniejszych przeciwników, rzadko zdarza się, aby w dwumeczu przegrał aż siedmioma bramkami. To świadczy o dużej sile RFS-u.

Pełny stadion może być presją dla Rygi, czy jednak wsparcie trybun pomoże piłkarzom? 

Myślę, że pomoże, bo problemem łotewskiej piłki nożnej jest nikłe zainteresowanie. Ludzie lubią zawody, w których Łotysze zdobywają medale, a piłka to konkurencja, w której jest o to bardzo ciężko. Jeżeli na meczu jest 1000 kibiców, to jest wysoki wynik, ale taka liczba w ostatecznym rozrachunku nie może zadowalać. 

Rywalizacja Rygi z RFS-em jest traktowana jak rozgrywki europejskich pucharach, na której jest pełny stadion na 5000 lub 6000 osób. Gracze, którzy przyjeżdżają z dużych państw piłkarskich, jak Milos Jojic, który grał w Bundeslidze, Partizanie itd., są przyzwyczajeni do innej kultury piłkarskiej. Tak niska frekwencja, która jest tutaj, im nie wystarcza. Oni rzeczywiście chcą liczniejszej publiki.

Tutejsi piłkarze, którzy nie grają co roku w Europie, lubią doświadczyć wsparcia kompletu kibiców i z utęsknieniem czekają na więcej takich okazji. Wychodząc na boisko ze Śląskiem nie będą zestresowani ilością kibiców. Z tego powodu myślę, że kibice będą dla nich dużym wsparciem. 

Oglądałeś Śląsk i mówisz, że twoim zdaniem jest piłkarsko jest lepszy. Jakie aspekty ci się podobały?

Na pewno nacisk na rywala. Pomimo tego, że przegrywał, a przeciwnik wiedział, jak ma grać w obronie, to oni i tak znajdowali wolne strefy, umiejętnie posyłali piłkę do przodu. Widać było, że bardzo im zależy na boisku, walczyli do ostatniej minuty i kiedy strzelili gola, to znów bardzo agresywnie poszli naprzód.

Na pewno Śląsk nie posiada słabych graczy, wszyscy są mocni. Szczególnie mi imponuje Matias Nahuel Leiva pod względem indywidualności. On będzie szczególnym zagrożeniem dla Rygi.

Wspomniałeś o tym, że Ryga gra jednym systemem 4-3-3 i też powiedziałeś, że to może być ich duży walor. Jednocześnie może być to atut dla Śląska, że będzie mu łatwiej rozszyfrować rywala?

Na pewno, ale to zawsze działa w dwie strony. Z jednej, wiedzą, jak grać tym systemem, a z drugiej, przeciwnik może się lepiej przygotować. W rozgrywkach ligi łotewskiej każdy wie, czego można się spodziewać po Rydze, ale nie potrafi jej się przeciwstawić. W Śląsku są skauci i trenerzy, którzy będą mieć swoje idee i na pewno Ryga nie będzie dla nich niespodzianką taktyczną. To na pewno będzie plus dla WKS-u, ale myślę, że gospodarze wierzą w swoją piłkę. Dobrze jest mieć inną koncepcję, która spełni rolę jokera, ale lepiej cały czas grać sprawdzonym systemem, dlatego Ryga będzie grała tym samym systemem. 

Jaką rolę w zespole odgrywa Milos Jojic jako zawodnik, który poznał światowy futbol w Borussi Dortmund, Koln, Wolfsbergerze i Partizanie Belgrad? W poprzednim wystąpił w praktycznie każdym meczu i miał całkiem dobre liczby – 5 bramek i 6 asyst. To jest piłkarz, który bardziej pomaga w klubie swoim doświadczeniem, czy jednak na boisku wciąż daje piłkarską jakość?

Chciałbym powiedzieć, że oba stwierdzenia są prawdziwe, ale na pewno bardziej pomaga swoim doświadczeniem. W tym sezonie był okres, kiedy stracił miejsce w podstawowym składzie. Miało to miejsce w pierwszej rundzie, więc zbiegło się w czasie ze słabymi rezultatami całego zespołu. Potem przez kontuzję nie grał, ale kiedy był zdrowy, to nie wrócił do wyjściowego składu. Po prostu usiadł na ławce i był słabszy. Teraz jest bardzo duża konkurencja na pozycji pomocników i trzeba walczyć o miejsce. Drużyna zaczęła zwyciężać bez niego i pozostał na ławce. Ostatnio wrócił na boisko.

Moim zdaniem gra dość wolno. Jest zawodnikiem o dużej technice, ale nie przyśpiesza gry, a klub, w którym jest, lubi grać szybko. Na pewno bardzo pomaga drużynie. Jest pierwszą osobą, która okazuje wsparcie nowemu młodemu graczowi. Próbuje być dobrym człowiekiem i dba o relacje z każdym. Jest też profesjonalistą, podobnie jak Cristiano Ronaldo. Inni lubią w wolnym czasie wypić lub odpocząć, a on preferuje aktywne spędzanie czasu na siłowni lub na rowerze, pracuje nad sobą. Etyka pracy jest u niego na wysokim poziomie, ale na boisku nie zawsze jest liderem sportowym.

Jak piłkarze z Łotwy postrzegają polską Ekstraklasę? W historii polskiej ligi byli tacy zawodnicy jak: Artjoms Rudnevs, król strzelców, który umiejętnościami trochę zjadł  naszą ligę oraz zaliczył świetny występ przeciwko Juventusowi Turyn w Lidze Europy, zdobywając hat-tricka. Deniss Rakels w Cracovii też trochę goli nastrzelał. Jak piłkarze z Łotwy postrzegają polską piłkę nożną?

Przede wszystkim piłkarze z ligi łotewskiej nie mają większego wyboru, bo mogą trafić tak naprawdę tylko do Polski. Mówię także o obcokrajowcach. Bardzo rzadko zdarza się, że zawodnicy przechodzą bezpośrednio do Włoch, Francji czy Hiszpanii. Takich transferów w ostatnich latach było może ze trzy. Liga polska to odpowiedni rynek i dobry krok w rozwoju kariery. Łatwo wypromować się do silniejszych klubów. Jako przykład można podać Kristersa Tobersa, który pomimo spadku z Lechią, przeszedł do Szwajcarii. 

Dużo zawodników chwali Ekstraklasę. Na Łotwie jest mało kibiców piłki nożnej, a w Polsce wygląda to zupełnie inaczej. Potwierdził to Andrejs Ciganiks, który lubił atmosferę derbów Łodzi. Wasza liga jest bardzo ciekawa, ale rzadko wydajecie pieniądze na transfery. Załóżmy, że Śląsk chciałby pozyskać Marko Regze - króla strzelców ligi łotewskiej - i zaproponowałby milion euro, to wcale nie jest przesądzone, że Ryga zaakceptowałaby tę ofertę. Dlaczego? Bo potrzebowałaby go do wywalczenia mistrzostwa i pokazania się w europejskich pucharach. 

Wspomniałeś o tym, że Ryga gra ciągle tym samym zestawieniem. Czy posiada na tyle wyrównaną kadrę, że można się spodziewać jakichś zmian w środowym meczu?

Bardzo trudno mi to ocenić. W tej chwili jestem patriotą łotewskiej piłki i nawet jakbym wiedział, to bym tego nie zdradził (śmiech). Rzecz jasna w składzie jest kilku graczy, którzy grają w każdym meczu. W składzie jest jednak duża konkurencja. Mimo, że w drużynie był król strzelców poprzednich rozgrywek, to klub pozyskał kolejnego napastnika. W wyjściowej jedenastce będzie grał tylko jeden z nich, a obaj radzą sobie bardzo dobrze.

Będąc w temacie napastników - swego czasu pojawiła się informacja, że Ryga byla zainteresowana pozyskaniem Erika Exposito. W tych spekulacjach było jakieś ziarno prawdy? 

Nie wiem tego, ale taki transfer nie byłby dużą niespodzianką. Dla humoru mogę powiedzieć, że na samym początku istnienia Rygi, kiedy na przełomie 2016 i 2017 roku w klubie pojawiły się miliony, próbowano ściągnąć nawet samego Ronaldinho. Nie na rok, ale na miesiąc lub dwa. Nawet w Internecie jest zdjęcie, gdzie pozuje z koszulką Rygi, aby powiedzieć, że interes był udany. Próbowano też pozyskać brata Paula Pogby.

Dla mnie to nie jest nierealne, bo właściciel ma dużo pieniędzy i może wydać dokładnie tyle, ile potrzebuje. Teraz przyszedł zawodnik z Kostaryki, który na niedawno zakończonym Copa America zremisował przeciwko Brazylii. W ten ruch włożono duże pieniądze, ale dziwi mnie fakt, że zawodnik nie poszedł do mocniejszej ligi. 

Nie każdy wie, że właścicielem klubu jest biznesman, bogaty Rosjanin i stąd duże możliwości finansowe.

Rzeczywiście, bo dużo o tym się nie mówi. Ten człowiek nie występuje publicznie i nie udziela wywiadów, dlatego nie mogę skomentować jego osoby. Wszystko, co mogę powiedzieć, to, że daje pieniądze na klub. Jeżeli chodzi o politykę, to na Łotwie bardzo mocno wspiera się Ukrainę. W lidze łotewskiej nie mogą grać piłkarze z Rosji. 

Jak wspominasz Kamila Bilińskiego, który łączy obydwa kluby?

Pamiętam go. Rozmawialiśmy też po polsku, nawet na żywo po jednym z meczów europejskich. Jest fajnym i otwartym człowiekiem, zawsze chętnie udziela wywiadów. Jako napastnik bardzo lubił strzelać gole i był zawiedziony, że tutaj nie został. Na pewno nie był tak mocno zaangażowany w grę defensywną, jak inni napastnicy, którzy mają lepsze warunki fizyczne, ale kiedy wchodził z ławki, to zawsze wpisywał się na listę strzelców. W pierwszej rundzie po powrocie do Polski również zdobył dużo bramek.

Wspominałeś o dwóch bramkostrzelnych napastnikach w drużynie Rygi. Zastanawiam się, czy w obliczu słabszej dyspozycji tych zawodników, czy dobrej gry obrońców Śląska, inni zawodnicy są w stanie przejąć ciężar strzelania goli i wziąć odpowiedzialność za grę na swoje barki?

Nie wiem, w jakiej dyspozycji jest teraz Anthony Contreras, bo dopiero zaczyna grać w klubie. Wszyscy ofensywni zawodnicy są wysocy i rywalizują w zdobyczach bramkowych, ale na pewno nie wystąpi dwóch takich zawodników w wyjściowym składzie. Do tego bardzo groźne są skrzydła. Gauthier Mankenda jest ciekawym graczem, ale jednocześnie bardzo niestabilnym. Może przejść koło meczu zupełnie niezauważony, by w następnym starciu zagrać na najwyższym poziomie. Podczas ubiegłorocznej rywalizacji z wicemistrzami Węgier, to właśnie ten gracz zapewnił nam awans. Brał piłkę, grał jeden na jednego i wpisał się na listę strzelców. 

Podoba mi się także Eduards Daskevics, który pochodzi z Dyneburga i ma polskie korzenie. Swego czasu trenował w akademii Anderlechtu Bruksela i pracował z Vincentem Kompanym. Jest uzdolniony technicznie, potrafi zrobić coś z niczego. Choć nie gra raczej w pierwszej jedenastce, to podczas meczu ze Śląskiem może wejść z ławki i stać się tzw. jokerem. 

Na konferencji prasowej Jacek Magiera powiedział, że Śląsk nie jest faworytem tego dwumeczu. Myślisz, że na takie podejście mogą mieć wpływ same statystyki ligowe oraz fakt, że Ryga od kwietnia nie przegrała żadnego meczu?

Myślę, że trener Śląska nie dysponował wieloma informacjami o drużynie. Być może zobaczył wyniki w lidze i dowiedział się, że Ryga ma wysoki budżet. Myślę jednak, że to właśnie wrocławianie są mocniejszym zespołem. Dla kibiców to ważne, że pierwszy mecz odbędzie się na Łotwie, przez co ekipa będzie mogła pokusić się o małą niespodziankę.

To dobrze dla rozgrywek europejskich, że w lidze są jedynie dwie mocne ekipy, którym reszta stawki im nie dorównuje?

Liga łotewska zajmuje obecnie 37. lub 38. w rankingu UEFA i na pewno po tym roku awansuje, bo RFS zajdzie daleko i do końca roku będzie grać w pucharach. Minusem jest to, że Łotwę na europejskiej scenie reprezentują jedynie dwa kluby. W Polsce i w innych krajach następuje rotacja, ale przez to ciężej o rozstawienie.

Odpowiadając na pytanie, to rzeczywiście jest to dobre dla łotewskiej piłki, że dwa kluby reprezentują futbol ponadprzeciętny na krajowym podwórku. Jest to również sprzyjające dla stolicy, gdzie mają miejsce emocjonujące derby. Czterokrotne derby Rygi w trakcie sezonu są czasem, kiedy czuć atmosferę piłkarskiego święta. Wzajemna rywalizacja obydwu klubów napędza ich dobrą dyspozycję w europejskich pucharach.

ROZMAWIALI: MARCIN POLAŃSKI, ADAM MOKRZYCKI I BARTOSZ BRYŚ


Parterem wyjazdu Śląsknetu do Rygi jest Uniwer-Trans.
 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.