Ojrzyński: Śląsk był energetyczny i konkretny

Ojrzyński: Śląsk był energetyczny i konkretny

fot.:

Po derbowym spotkaniu z Zagłębiem wygranym przez Śląsk 3:1 (1:0) na pytania dziennikarzy odpowiadał szkoleniowiec Miedziowych Leszek Ojrzyński. Zwrócił uwagę na nieskuteczność swoich podopiecznych, zwłaszcza w pierwszej odsłonie gry.



 

Leszek Ojrzyński: – Gratulacje dla Śląska za zwycięstwo i naszych kibiców za wsparcie. Niestety, nic nie ugraliśmy. Mieliśmy więcej strzałów celnych, znakomite sytuacje, głównie w pierwszej połowie. Drużyna Śląska dobrze się wówczas wybroniła. Po akcji dwóch zmienników wróciliśmy do gry i operowaliśmy piłką jak nigdy za mojej kadencji. Za bardzo prowadziliśmy jednak akcje prawym skrzydłem, zamiast grać koronkowo i męczyć Śląsk. Zawiodła nas asekuracja w obronie, a dodatkowo poślizgnął się jeden z naszych zawodników przy utracie trzeciej bramki. Śląsk grał energetycznie i konkretnie. Powalczymy do końca, jeszcze się nie utrzymaliśmy. Musimy zamieniać na bramki takie sytuacje, jakie mieliśmy w tym meczu. Zwłaszcza wrócić do dobrego egzekwowania stałych fragmentów gry. 

Zagłębiu podobnie jak w meczu ze Stalą zaczyna brakować umiejętności wyszarpywania punktów?

To były mimo wszystko różne spotkania. [...] Dziś straciliśmy bramki także dlatego, że gralliśmy o pełną pulę. Mogliśmy się murować, a chcieliśmy kreować. Zabrakło skuteczności, szybszej i konkretnej reakcji. Te gorsze momenty z naszej strony perfekcyjnie wykorzystywał Śląsk.   

Wrócę do kwestii stałych fragmentów gry. Skąd gorsza skuteczność Zagłębia ze stojącej piłki?

Dziś Śląsk dobrze się na taką ewentualność przygotował – Petkow, Paluszek jako duet stoperów i jeszcze Szota. Potrzebujemy lepszego rozgrywania stałych fragmentów gry.

Dlaczego Zagłębie nie poszło za ciosem po zdobyciu wyrównującej bramki?

Nie zgadzam się z panem. Uważam, że po prostu za bardzo szukaliśmy rozegrania lewym skrzydłem. Dostaliśmy kontrę przez środek i musieliśmy faulować, stąd wziął się rzut wolny dla Śląska. Pierwszy gol też wziął się z prostej straty piłki na własnej połowie. 
 

Dominik Mazur

Autor

Dominik Mazur

Na Górnym Śląsku się urodziłem, Dolny Śląsk sobie wybrałem. A na stadionie Śląska byłem po raz pierwszy w 2011 roku podczas turnieju Polish Masters i pamiętam, jak podobała mi się gra Waldka Soboty przeciwko Benfice. Wygrana z Club Brugge czy gol Dudka z Dundee to ważne migawki, a biografia Sebastiana Mili służyła za jedno ze źródeł w pracy licencjackiej. Na stadionie w roli dziennikarza czułem się kiedyś na swoim miejscu, choć dziś piłka cieszy mnie bardziej z dystansu, z domowej perspektywy.

Bodaj jedyny komentator o specjalizacji blind football we Wrocławiu, któremu najbliżej do ampfutbolistów. Lubię słuchać podcastów i prowadzić #SektorŚląska.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.