Ojrzyński: Śląsk był energetyczny i konkretny
03.05.2025 (22:13) | Dominik Mazurfot.: Rafał Sawicki
Po derbowym spotkaniu z Zagłębiem wygranym przez Śląsk 3:1 (1:0) na pytania dziennikarzy odpowiadał szkoleniowiec Miedziowych Leszek Ojrzyński. Zwrócił uwagę na nieskuteczność swoich podopiecznych, zwłaszcza w pierwszej odsłonie gry.
Leszek Ojrzyński: – Gratulacje dla Śląska za zwycięstwo i naszych kibiców za wsparcie. Niestety, nic nie ugraliśmy. Mieliśmy więcej strzałów celnych, znakomite sytuacje, głównie w pierwszej połowie. Drużyna Śląska dobrze się wówczas wybroniła. Po akcji dwóch zmienników wróciliśmy do gry i operowaliśmy piłką jak nigdy za mojej kadencji. Za bardzo prowadziliśmy jednak akcje prawym skrzydłem, zamiast grać koronkowo i męczyć Śląsk. Zawiodła nas asekuracja w obronie, a dodatkowo poślizgnął się jeden z naszych zawodników przy utracie trzeciej bramki. Śląsk grał energetycznie i konkretnie. Powalczymy do końca, jeszcze się nie utrzymaliśmy. Musimy zamieniać na bramki takie sytuacje, jakie mieliśmy w tym meczu. Zwłaszcza wrócić do dobrego egzekwowania stałych fragmentów gry.
Zagłębiu podobnie jak w meczu ze Stalą zaczyna brakować umiejętności wyszarpywania punktów?
To były mimo wszystko różne spotkania. [...] Dziś straciliśmy bramki także dlatego, że gralliśmy o pełną pulę. Mogliśmy się murować, a chcieliśmy kreować. Zabrakło skuteczności, szybszej i konkretnej reakcji. Te gorsze momenty z naszej strony perfekcyjnie wykorzystywał Śląsk.
Wrócę do kwestii stałych fragmentów gry. Skąd gorsza skuteczność Zagłębia ze stojącej piłki?
Dziś Śląsk dobrze się na taką ewentualność przygotował – Petkow, Paluszek jako duet stoperów i jeszcze Szota. Potrzebujemy lepszego rozgrywania stałych fragmentów gry.
Dlaczego Zagłębie nie poszło za ciosem po zdobyciu wyrównującej bramki?
Nie zgadzam się z panem. Uważam, że po prostu za bardzo szukaliśmy rozegrania lewym skrzydłem. Dostaliśmy kontrę przez środek i musieliśmy faulować, stąd wziął się rzut wolny dla Śląska. Pierwszy gol też wziął się z prostej straty piłki na własnej połowie.