Plusy i minusy meczu z Radomiakiem
16.12.2024 (07:00) | Kacper Cyndeckifot.: Rafał Sawicki
Sytuacja w tabeli nie kłamie, Śląsk jest obecnie najgorszą drużyną w Ekstraklasie. Spoglądając na mecze Trójkolorowych, trudno jest znaleźć jakąkolwiek nadzieję na lepsze jutro. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym Kacper Cyndecki podsumuje starcie WKS-u z Radomiakim zakończone wynikiem 2:1 dla gości. Jakie są plusy i minusy sobotniego spotkania?
Smutny obraz braku plusów.
Niewątpliwie patrząc na mecz Śląska z Radomiakiem, można było odnieść wrażenie, że WKS nie wie, co ma robić na boisku. Piłkarze z Wrocławia wydawali się być zestresowani, nieodpowiednio przygotowani mentalnie, co przeniosło się na indywidualne błędy takie jak przy bramce na 2:1 dla gości. Gdy Peter Pokorny podał prosto pod nogi jednego z graczy Radomiaka. Oprócz tego w grze Slowaka było widać dużo niechlujności. Idealnym podsumowaniem całego występu kapitana WKS-u była czerwona kartka, którą otrzymał na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem sędziego.
W drużynie ze stolicy Dolnego Śląska brakowało koncentracji zawodnicy popełniali banalne błędy techniczne, które za skutkowały brakiem szans na rozwinięcie skrzydeł. Zawodziły takie rzeczy jak przyjęcie piłki, zagranie do najbliższego kolegi oraz poruszanie się na placu gry, które było zbyt ślamazarne. Trójkolorowi strzelili co prawda gola, jednak prawdę mówiąc, był to zwykły łut szczęścia. Zawodnicy z Radomia sami wpakowali sobie futbolówkę do siatki po niefrasobliwym zagraniu piłki głową przez Bruna Jordao i złym wyjściu do dośrodkowania przez radomskiego golkipera.
Bezradność, marazm i brak słów.
Po takim meczu jak ten z Radomiakiem nie da się odnaleźć jakiś konkretnych minusów meczu, bo po prostu nie zagrało wszystko. Oczywiście można powiedzieć, że początek sobotniego spotkania był całkiem niezły, jednak trwało to zaledwie kilka pierwszych minut i nie wydarzyło się nic poza celnym strzałem Mateusza Żukowskiego. Pozostając na moment przy nazwisku 23-latka, to na pewno można przyznać mu, że jako jeden z nielicznych piłkarzy WKS-u walczy, stara się i jest uniwersalnym żołnierzem trenera Michała Hetela.
Wojskowi w pojedynku z zespołem z Radomia byli bezradni i bezsilni. Goście lepiej czuli się z piłką przy nodze niż Trójkolorowi i nie dali się zaskoczyć szybkimi kontratakami WKS-u. Swoją drogą plan trenera Michała Hetela, czyli próba gry bokami boiska był bardzo słaby, bowiem Radomiak dobrze się na to przygotował. Piłkarze Śląska często gubili koncentracje oraz dawali szansę na wykazanie się gościom, co było skrzętnie wykorzystywane.
Dramat wystawiony w słabym teatrze.
Śląsk obecnie zajmuje ostatnie miejsce w ligowej tabeli i sytuacja Wojskowych jest dramatyczna. WKS-owi brakuje dziewięciu punktów, aby wyjść ze strefy spadkowej. Utrzymanie się w Ekstraklasie wydaje się być mission impossible, której mało kto będzie chciał się podjąć. We Wrocławiu nieustannie trwa proces poszukiwania trenera, jednak na razie jeszcze nic nie jest potwierdzone.
Na pewno przerwa zimowa może pomóc Trójkolorowym, żeby przede wszystkim zresetować się mentalnie, bowiem to głównie na tej płaszczyźnie Śląsk przegrywa swoje mecze w ostatnim czasie. Na ten moment WKS jest w dramatycznej sytuacji i konieczne są drastyczne zmiany, które będą w stanie przynieść efekt już od pierwszych ligowych spotkań w nowym roku. Czy to się uda? Chyba nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. Szansę na utrzymanie z pewnością są, bowiem jeszcze dużo spotkań, ale wrocławianie muszą zacząć regularnie punktować, co do tej pory stanowiło największy problem.