Plusy i minusy po meczu z Cracovią
fot.: Rafał Sawicki
Śląsk Wrocław zdemolował Cracovię 4:0 i zrobił wyraźny krok w kierunku europejskich pucharów. Jakie są plusy i minusy tego meczu? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia ze starcia Trójkolorowych.
Efektownie i efektywnie.
Po tym meczu jasno trzeba powiedzieć, że Śląsk wreszcie zagrał efektownie i efektywnie. Dominacja od początku meczu i kontrola przez całe spotkanie. Perfekcyjny występ całego zespołu Jacka Magiery. Każdy zawodnik wchodzący na boisko dawał z siebie sto procent. Wrocławianie nie popełniali błędów, co spowodowało, że piłkarze Cracovii nie byli w stanie poważnie zagrozić bramce Rafała Leszczyńskiego. Dowodem na niepodważalną dominację gospodarzy, jest fakt, że po raz pierwszy w tym sezonie zdobyli trzy bramki w pierwszej połowie.
Przełamanie Żukowskiego.
Wrocławska publiczność doczekała się bramki Mateusza Żukowskiego. Reakcja trybun, ale przede wszystkim samego zawodnika i jego kolegów z drużyny pokazuje, jak ważny był ten moment dla 22-letniego skrzydłowego. Miejmy nadzieję, że wraz z jego pierwszym ekstraklasowym trafieniem przyjdzie jeszcze więcej pozytywów związanych z jego osobą.
Stale fragmenty i rekord Leszczyńskiego.
W ostatnim wydaniu naszego cyklu wspomniałem o tym, że stale fragmenty mogą okazać się kluczem do końcowego sukcesu. Moje słowa znalazły potwierdzenie w piątkowym meczu z Cracovią. Dwie bramki padały po rzutach rożnych. Pierwsza autorstwa Simeona Petrowa po perfekcyjnym dośrodkowaniu Petra Schwarza, z kolei przy drugiej błąd obrońcy pasów wykorzystał Piotr Samiec-Talar.
GOL dla Śląska Wrocław! Simeon Petrov daje prowadzenie gospodarzom na już w 2. minucie spotkania!
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) May 10, 2024
Transmisja meczu z Cracovią w CANAL+ SPORT3 i CANAL+ online: https://t.co/Dacm2GZGSl pic.twitter.com/2PKIzemHKF
Przechodząc do drugiej części naszego nagłówka, wczorajszego wieczora Rafał Leszczyński zachował swoje 12 czyste konto w sezonie i tym samym pobił rekord Mariana Kelemena pod względem gry na zero z tyłu podczas jednej kampanii. Często zapominamy wspomnieć o tym, jak wiele Śląsk zawdzięcza właśnie zawodnikowi grającemu z numerem 12 na plecach. Trzeba jednak jasno zaznaczyć, że bez niego między słupkami Trójkolorowi nie byliby w miejscu, w którym się znajdują aktualnie.
Uraz Paluszka.
Po takim meczu trudno pisać o minusach. Tak jak wspomniałem wyżej, spotkanie w wykonaniu zielono-biało-czerwonych było perfekcyjne. Największym minusem może się okazać uraz dobrze spisującego się w ostatnim czasie Aleksandra Paluszka. Stoper opuścił boisko w pierwszej połowie ze sporym grymasem bólu na twarzy. Informcje dotyczące jego stanu zdrowia pojawią się na początku tygodnia.
Trzymamy kciuki za kontuzjowanego w spotkaniu z @MKSCracoviaSSA wychowanka @SlaskWroclawPl Aleksandra Paluszka
— Śląsknet (@Slasknet) May 11, 2024
Jak udało nam się dowiedzieć - zawodnik ma problem z kolanem, a diagnoza ma pojawić się na początku tygodnia.
Dziś przy Oporowskiej poruszał się o kulach pic.twitter.com/JkkGdCpoOs
Coraz bliżej puchary.
Drugie zwycięstwo z rzędu powoduje, że wrocławianie zrobili ogromny krok w kierunku miejsca na podium na koniec sezonu, co wiąże się z grą w eliminacjach do europejskich pucharów. Po piątkowych wydarzeniach na ostatnie dwie kolejki można patrzeć z jeszcze większą dawką optymizmu. Trzeba pamiętać, że Trójkolorowi nadal są w grze o mistrzostwo Polski, ale żeby do tego doszło, muszą liczyć na potknięcie Jagiellonii w ostatnich dwóch kolejckach.
