Plusy i minusy po meczu z Cracovią

12.05.2024 (06:00) | Jan Feliszek
uploads/images/2024/5/foto55_663f686e1846b_663f8802edc15.jpg

fot.: Rafał Sawicki

Śląsk Wrocław zdemolował Cracovię 4:0 i zrobił wyraźny krok w kierunku europejskich pucharów. Jakie są plusy i minusy tego meczu? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia ze starcia Trójkolorowych.



 

Efektownie i efektywnie.

Po tym meczu jasno trzeba powiedzieć, że Śląsk wreszcie zagrał efektownie i efektywnie. Dominacja od początku meczu i kontrola przez całe spotkanie. Perfekcyjny występ całego zespołu Jacka Magiery. Każdy zawodnik wchodzący na boisko dawał z siebie sto procent. Wrocławianie nie popełniali błędów, co spowodowało, że piłkarze Cracovii nie byli w stanie poważnie zagrozić bramce Rafała Leszczyńskiego. Dowodem na niepodważalną dominację gospodarzy, jest fakt, że po raz pierwszy w tym sezonie zdobyli trzy bramki w pierwszej połowie.


Przełamanie Żukowskiego.

Wrocławska publiczność doczekała się bramki Mateusza Żukowskiego. Reakcja trybun, ale przede wszystkim samego zawodnika i jego kolegów z drużyny pokazuje, jak ważny był ten moment dla 22-letniego skrzydłowego. Miejmy nadzieję, że wraz z jego pierwszym ekstraklasowym trafieniem przyjdzie jeszcze więcej pozytywów związanych z jego osobą.



Stale fragmenty i rekord Leszczyńskiego.

W ostatnim wydaniu naszego cyklu wspomniałem o tym, że stale fragmenty mogą okazać się kluczem do końcowego sukcesu. Moje słowa znalazły potwierdzenie w piątkowym meczu z Cracovią. Dwie bramki padały po rzutach rożnych. Pierwsza autorstwa Simeona Petrowa po perfekcyjnym dośrodkowaniu Petra Schwarza, z kolei przy drugiej błąd obrońcy pasów wykorzystał Piotr Samiec-Talar.


Przechodząc do drugiej części naszego nagłówka, wczorajszego wieczora Rafał Leszczyński zachował swoje 12 czyste konto w sezonie i tym samym pobił rekord Mariana Kelemena pod względem gry na zero z tyłu podczas jednej kampanii. Często zapominamy wspomnieć o tym, jak wiele Śląsk zawdzięcza właśnie zawodnikowi grającemu z numerem 12 na plecach. Trzeba jednak jasno zaznaczyć, że bez niego między słupkami Trójkolorowi nie byliby w miejscu, w którym się znajdują aktualnie.



 

 

Uraz Paluszka.

Po takim meczu trudno pisać o minusach. Tak jak wspomniałem wyżej, spotkanie w wykonaniu zielono-biało-czerwonych było perfekcyjne. Największym minusem może się okazać uraz dobrze spisującego się w ostatnim czasie Aleksandra Paluszka. Stoper opuścił boisko w pierwszej połowie ze sporym grymasem bólu na twarzy. Informcje dotyczące jego stanu zdrowia pojawią się na początku tygodnia. 



 

 

Coraz bliżej puchary.

Drugie zwycięstwo z rzędu powoduje, że wrocławianie zrobili ogromny krok w kierunku miejsca na podium na koniec sezonu, co wiąże się z grą w eliminacjach do europejskich pucharów. Po piątkowych wydarzeniach na ostatnie dwie kolejki można patrzeć z jeszcze większą dawką optymizmu. Trzeba pamiętać, że Trójkolorowi nadal są w grze o mistrzostwo Polski, ale żeby do tego doszło, muszą liczyć na potknięcie Jagiellonii w ostatnich dwóch kolejckach. 

ZOBACZ też: W mediach o Śląsku: Tak demoluje nowy lider Ekstraklasy

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.