Plusy i minusy po meczu z Cracovią

14.04.2025 (08:00) | Marcin Sapuń

fot.: Paweł Kot

Fakty są takie - Śląsk jest niepokonany od pięciu spotkań. W sobotę wrocławianie pokonali przy ul. Kałuży Cracovię 4:2. Każdy, kto obejrzał to spotkanie, na pewno nie żałuje, bo emocji i ładnych goli nie brakowało. Zapraszamy na kolejną odsłonę plusów i minusów meczu. 



 

Zmiany jeszcze przed meczem

Ante Simundza dokonał trzech zmian w wyjściowej jedenastce WKS-u na starcie z Cracovią. Tommaso Guercio zastąpił Jehor Macenko, za Tudora Balutę pojawił się Jakub Jezierski, a na ławce rezerwowych usiadł Piotr Samiec-Talar, za którego wszedł Mateusz Żukowski. Jak się później okazało, były to zmiany na bardzo duży plus, gdyż każdy z wymienionych piłkarzy miał swój udział przy zdobytych bramkach - zaczął Żukowski w pierwszej połowie, który wyprowadził Śląsk na prowadzenie (Jezierski z asystą drugiego stopnia), a na początku drugiej części spotkania gola na 2:1 strzelił Macenko, dając tym samym Wojskowym sygnał do ataku. - Żukowski i Matsenko pokazali, że chcą się utrzymać w jedenastce na kolejne spotkania - powiedział szkoleniowiec WKS-u na konferencji prasowej. 

Kolejny ofensywny futbol żołnierzy Simundzy 

Jesienią nie było prawie żadnych powodów do chwalenia drużyny za ich ofensywną grę. Teraz jest zupełnie inaczej - Śląsk za kadencji Simundzy wygrywa zawsze wtedy, gdy strzela w spotkaniu co najmniej trzy gole. W ostatnich pięciu meczach Trójkolorowi zdobyli 13 bramek, co jest naprawdę dobrym wynikiem. - Nasze lepsze wyniki i dużo strzelanych goli to zasługa jakości, pewności siebie zawodników oraz pracy wkładanej w każdy mecz i trening - mówił Ante Simundza. Pochwała drużynie należy się również za to, że po strzelonym golu nie cofa się, tylko dąży do kolejnych trafień. 

Jose Pozo z golem i asystą 

Każdy, kto ogląda poczynania Śląska wiosną, na pewno zauważył jakim kozakiem na boisku jest Jose Pozo. Hiszpan przeciwko Cracovii zaliczył swój najlepszy występ w zielonej koszulce. Najpierw asystował przy bramce Żukowskiego, a później sam oddał ładny strzał z pola karnego w prawie samo okienko. 29-latek zaliczył też aż sześć kluczowych podań. 

Brak udokumentowania przewagi w pierwszych 45 minutach 

Wrocławianie na spokojnie mogli odnieść zwycięstwo w jeszcze większym wymiarze. Podopieczni trenera Simundzy w całym spotkaniu oddali aż 24 strzały, z czego 9 celnych. Szczególnie mocno aktywni byli zawodnicy w pierwszej połowie, ale swoje okazje zmarnował, chociaż Al Hamlawi, który pod kątem indywidualnym nie będzie mógł zaliczyć sobotnich zawodów do udanych. Trójkolorowi śmiało powinni prowadzić do przerwy co najmniej 2:0, a do szatni zeszli z wynikiem 1:1, bo samobójcze trafienie zaliczył Aleks Petkow. Ostatecznie trzy punkty pojechały do Wrocławia, ale w kolejnych meczach swoją przewagę na boisku trzeba szybciej udokumentować i być bardziej czujnym. 

Przepiękne trafienie Buraka Ince z połowy boiska 

Ozdobą sobotniego meczu był na pewno gol Buraka Ince, wprowadzonego na boisko w 85. minucie. Wszystko zaczęło się od złego zagrania bramkarza Pasów po wznowieniu gry z rzutu wolnego w okolicach połowy boiska. Piłkę przejął szybko Burak Ince, podprowadził ją trochę i jeszcze z własnej połowy oddał strzał na bramkę Sebastiana Madejskiego, lobując go. Futbolówka odbiła się od poprzeczki, ale spadając, przekroczyła już linię bramkową. Tym samym Turek ustanowił wynik spotkania na 4:2.

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.