Plusy i minusy po meczu z Górnikiem
27.10.2025 (16:00) | Jan Feliszekfot.: Jan Kurgan
Wrocławianie wygrali 3:1 z Górnikiem Łęczna i utrzymali drugą lokatę w tabeli. Jakie są plusy i minusy po sobotnim starciu?
Skutecznie i z pomysłem.
Na pierwszy plan wysuwa się sposób wyprowadzania kontrataków przez wrocławian. W ostatnich odsłonach naszego działu pisaliśmy o tym, że brakuje dokładności w momentach szybkich przejść z obrony do ataku. W meczu z Górnikiem okazało się to kluczowe. Śląsk w ten sposób wykreował sporą liczbę sytuacji i potrafił przełożyć je na zdobycze bramkowe. Warto wyróżnić to, jak bardzo stanowczo Trójkolorowi atakowali bramkę rywali. Ciągle dążyli do strzelenia kolejnych goli, a liczba trzech trafień wydaje się najmniejszym możliwy wymiarem „kary”.
Piłkarz meczu – zespół.
Kluczem do pewnie odniesionego zwycięstwa była równa, dobra gra całego zespołu. Trener Simundza odpowiednio dostosował wyjściową jedenastkę pod rywala, a każdy z zawodników, który rozpoczął mecz, od początku realizował założenia taktyczne. Sam szkoleniowiec nie krył zadowolenia z postawy swojej drużyny w sobotnim starciu i na konferencji przyznał, że każdy z piłkarzy zasługiwał, by spędzić na boisku jak najwięcej minut.
Zasłużyliśmy na dzisiejsze punkty. Graliśmy na wysokim poziomie i każdy z zawodników, którzy rozpoczęli mecz, zaprezentował taki poziom, że zasłużył, by być na boisku do samego końca.
- Ante Simundza na konferencji po meczu z Górnikiem Łęczna
Niewiele zabrakło…
Trudno się do czegoś przyczepić po tak przekonywującym zwycięstwie, ale znów w samej końcówce Trójkolorowi wypuszczają czyste konto z rąk. Tym razem wielkich pretensji do zachowania całej linii defensywnej mieć nie można, bo Adam Deja pokonał Michała Szromnika przepięknym strzałem, bezpośrednio z rzutu wolnego. Niemniej jednak, to kolejne starcie, bez „zera z tyłu”, co niestety stało się regularnym zjawiskiem, w meczach z udziałem WKS-u.
Duet, który przyprawia rywali o niepokój.
Pisaliśmy wyżej, że cały zespół w meczu z drużyną z Łęcznej wypadł znakomicie, ale nie można przejść obojętnie obok występu Piotra Samca – Talara i Przemysława Banaszaka. Pierwszy z nich zakończył spotkanie z dubletem na koncie, z kolei napastnik Śląska otworzył strzelanie w sobotnim starciu, a po przerwie do gola dołożył asystę. Obaj panowie prezentują dobrą formę w trwających rozgrywkach. Skrzydłowy ma już na swoim koncie pięć trafień i dwa kluczowe podania, a były piłkarz Górnika Łęczna już siedmiokrotnie wpisywał się na listę strzelców, dokładając do tego jedno ostatnie podanie. Jeśli wspomniany duet utrzyma obecną formę, to ich liczby na koniec sezonu mogą być niezwykle imponujące.