Plusy i minusy po meczu z Motorem
30.09.2024 (08:00) | Kacper Cyndeckifot.: Paweł Kot
Wrocławianie nadal nie wygrali w tym sezonie, a było już tak blisko. Śląsk przegrał z Motorem (1:2) mimo, że w 82. minucie prowadził jeszcze 1:0. Jakie są plusy i minusy tego meczu? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy ostatnie starcie Trójkolorowych.
Dobry występ Jakuba Świerczoka.
W sobotnim meczu niewątpliwie warty docenienia jest występ napastnika Śląska, który zdobył bramkę na 1:0. Jakub Świerczok pokazał się z naprawdę dobrej strony, był bardzo pewny siebie, ze spokojem wykończył sytuację sam na sam i dał prowadzenie Trójkolorowym. 31-latek udowodnił, że w niedalekiej przyszłości może stać się ważnym elementem układanki trenera Jacka Magiery. Z pewnością Sebastianowi Musiolikowi trudno będzie wygryźć ze składu nowego atakującego Wojskowych.
Oprócz dobrego występu Świerczoka na pochwały zasługuje Jehor Macenko, który pokazał bardzo dużo zaangażowania i charakteru. Ukrainiec często blokował piłkę na wślizgu lub zgarniał futbolówkę tuż sprzed nosa rywali.
Dramat defensywny w końcówce.
Śląsk w ostatnim kwadransie meczu stracił dwie bramki, a zarazem punkty. Najpierw w 83. minucie karygodny błąd popełnił Serafin Szota, który źle obliczył tor lotu piłki i nie trafił w nią głową. Efektem tego nieudanego zagrania była bramka na 1:1, bowiem tuż za Polakiem ustawiony był Simon, który z łatwością zdołał strzelić gola. Nieodpowiednio zachował się także drugi ze środkowych obrońców WKS-u, czyli Aleks Petkow. Bułgar źle asekurował swojego kolegę z zespołu, przez co napastnik Motoru umieścił piłkę w siatce. Kolejnym błędem formacji obronnej Śląska był faul kapitana Wojskowych, po którym lublinianie mieli rzut wolny, zaś ze stojącej piłki idealnie uderzył Bartos i dał trzy punkty swojej drużynie.
Zbyt duży pragmatyzm.
Z pewnością strata trzech punktów w Lublinie była spowodowana za bardzo pragmatyczną grą Trójkolorowych. Ekipa z Wrocławia po zdobyciu bramki na 1:0 cofnęła się i czekała na kontrataki. Śląsk nie miał zbyt wielu okazji na to, żeby zaatakować gości i zagrozić bramce Motoru. Zachowawcza gra przyniosła stratę dwóch goli i powrót do Wrocławia bez punktów.
Przerwanie złej passy na wyciągniecie ręki.
Wrocławianie w Lublinie byli bardzo blisko pierwszego ligowego zwycięstwa w tym sezonie, jednak Wojskowi stracili dwie bramki w ostatnim kwadransie. Wydawało się, że zła passa zostanie przerwana już w starciu z Motorem, ale błędy w końcówce były niepowetowane i zakończyło się to stratą niemalże pewnych punktów. Wobec kolejnej porażki Śląska wrocławianom w oczy coraz bardziej zagląda widmo spadku z Ekstraklasy, oczywiście są to zbyt wczesne prognozy, bowiem Wojskowi mogą jeszcze wykaraskać się z nieciekawej sytuacji w tabeli, bo jest to dopiero 10. kolejka ligowych zmagań.