Plusy i minusy po meczu z Motorem
07.04.2025 (08:00) | Kacper Cyndeckifot.: Rafał Sawicki
Śląsk mógł rozpocząć passę trzech zwycięstw z rzędu, jednak w końcówce meczu Motor doprowadził do remisu, a Wojskowi nie zdołali już po raz drugi objąć prowadzenia. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym Kacper Cyndecki podsumuje starcie Trójkolorowych. Jakie są plusy i minusy spotkania z lublinianami?
Bardzo wysoka gra Śląska zakończona trafieniem na 1:0.
WKS w starciu z Motorem grał z bardzo wysoko wysuniętą linią obrony, co przyniosło dobry efekt. Lublinianie nie byli przygotowani na taki styl gry prezentowany przez Śląsk. Goście stracili bramkę na 0:1 w 20. minucie meczu. Do siatki Rosy piłkę wpakował Arnau Ortiz. Hiszpan przelobował golkipera Motoru w dość przypadkowy sposób. Najważniejsze, że to niecodzienne zagranie dało prowadzenie wrocławianom
Aktywny Arnau Ortiz.
Mimo że Śląsk nie wygrał z Motorem, to na pewno można odnaleźć pozytywy w grze WKS-u. Jednym z nich jest występ Arnau Ortiza, który oprócz zdobytej bramki był bardzo aktywny i niejednokrotnie potrafił minąć kilku graczy Motoru. Na nieszczęście Wojskowych, Hiszpanowi brakowało decyzyjności i po udanym zwodzie często nie wiedział, gdzie ma kierować piłkę.
Śląsk prosił się o stratę bramki.
Wrocławianie w drugiej połowie mocno się cofnęli i czekali na koniec meczu bez wyraźnej woli na to, aby powiększyć prowadzenie. W 76. minucie meczu do bramki strzeżonej przez Rafała Leszczyńskiego po zamieszaniu w polu karnym WKS-u piłkę wpakował Ndiaye.
Trójkolorowi wyprowadzali tylko szybkie ataki, które nie przynosiły zbyt wielu efektów, co nie wystarczyło na zwycięstwo z Motorem.
Cztery mecze bez porażki.
Śląsk po meczu z drużyną z Lublina może pocieszać się tym, że liczba punktów potrzebnych do wyjścia ze strefy spadkowej nieustannie się zmniejsza. Dodatkowo remis z Motorem to czwarty mecz bez porażki Śląska. Oczywiście słabe jest to pocieszenie, jeśli rzucimy okiem na tabelę, w której Wojskowi nadal zajmują ostatnią lokatę, jednak widać pozytywy w grze ekipy Ante Simundzy i mimo remisu można z nadzieją patrzeć w przyszłość. Jednak warto pamiętać, że Trójkolorowi muszą nieustannie punktować, żeby odbić się od dna, a wszelkie potknięcia mogą znacząco utrudnić to zadanie.