Plusy i minusy po meczu z Olimpią
29.10.2025 (16:00) | Jan Feliszekfot.: Paweł Kot
Śląsk wygrał 1:0 w Grudziądzu i awansował do kolejnej rundy krajowego pucharu. Jakie są plusy i minusy po wtorkowej potyczce wrocławian?
Ponownie wykorzystana szansa.
Dobrze wiemy, że w ligowych rozgrywkach miejsce między słupkami jest przeznaczone dla Michała Szromnika. Na starcia w Pucharze Polski, już swoją drugą szansę otrzymał Bartosz Głogowski i ponownie ją wykorzystał. Młody golkiper zagrał bardzo dobre zawody, kilkukrotnie popisując się naprawdę świetnymi interwencjami, które uchroniły wrocławian od utraty bramki. Warto podkreślić, że to dopiero drugie czyste konto bramkarzy WKS-u od początku tego sezonu, więc tym bardziej należy docenić występ drugiego bramkarza Trójkolorowych.
Bez polotu, ale konsekwentnie.
Od początku starcia można było zauważyć, że Śląsk nie chce iść na wymianę ciosów. Wrocławianie raczej woleli mądrze się bronić, stworzyć kilka okazji i jedną z nich zamienić na zdobycz bramkową. W pierwszej połowie najlepszą sytuację miał Krzysztof Kurowski, ale spudłował z dogodnej pozycji w polu karnym. Po przerwie nie mógł się już pomylić Damian Warchoł, który skierował futbolówkę do siatki, po dobrze rozegranej akcji, wynikającej z przechwytu w środkowej strefie boiska. Może i styl nie należał do najlepszych, ale koniec końców w pucharowych starciach liczy się to, który zespół po meczu może cieszyć się z awansu. Wojskowi, wydaje się, że niewielkim okładem sił wywalczyli możliwość gry w kolejnej rundzie.
No właśnie ten styl.
Niemniej jednak podopieczni Ante Simundzy mierzyli się z zespołem drugoligowym i oczywiste jest to, że można było wymagać od nich większej przewagi. Tak wcale nie było, a momentami to Olimpia zdecydowanie bardziej dążyła do strzelenia gola otwierającego wtorkowy mecz. Śląsk grał zrywami, ale i bazował na szybkich przejściach z defensywy do ofensywy, co skutecznie wykorzystywał w ostatnim starciu z Górnikiem Łęczna. W meczu z wiceliderem Drugiej Ligi nie było od początku na placu gry Piotra Samca-Talara i Przemysława Banaszaka, przez których przechodziło większość podobnych sytuacji w ostatniej ligowej potyczce. Stąd też spadła jakość finalizacji i rozegrania w kluczowych momentach akcji. Na koniec najważniejsze jest jednak to, że jedną z nich udało się zamienić na bramkę, ale tak jak już podkreślaliśmy, styl pozostawił wiele do życzenia.
Najważniejszy jest awans.
Wydarzeniem tego spotkania niewątpliwie jest końcowy awans do następnej rundy rozgrywek pucharowych. Wojskowym często nie było po drodze z Pucharem Polski i przyzwyczailiśmy się, że ich udział zazwyczaj kończył się w początkowych fazach tych zmagań. Teraz drugi rok z rzędu awansowali do grona najlepszych 16 drużyn. Należy jednak pamiętać, że w ubiegłym roku do gry przystąpili dopiero od 1/16 finału, co oznacza, że w obecnej kampanii, mają już o jedno zwycięstwo więcej.