Plusy i minusy po meczu z Pogonią

22.09.2025 (16:00) | Jan Feliszek

fot.: fot.: slaskwroclaw.pl / Adriana Ficek

Wrocławianie odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu, po raz kolejny odwracając losy spotkania. Jakie są plusy i minusy po meczu 9. kolejki I ligi?



 

Znów to zrobili.

To kolejne spotkanie, w którym podopieczni słoweńskiego szkoleniowca odwracają losy meczu. Wcześniej zrobili to w starciu z GKS-em Tychy, ale w ciut innych okolicznościach. Wtedy natychmiastowo zareagowali na straconą bramkę i w kilka minut przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Z kolei w sobotniej potyczce z Pogonią, od momentu objęcia prowadzenia przez gospodarzy, gra Trójkolorowych całkowicie się nie układała, dlatego zdecydowanie trzeba docenić walkę o pełną pulę do samego końca.

Oprócz odwrócenia losów meczu wrocławianie po raz kolejny idą za ciosem i w zaledwie kilka minut zdobywają dwie kluczowe bramki. W każdej z ostatnich trzech kolejek tak się działo i myślę, że ta powtarzalność jest warta wyróżnienia. Za każdym razem „pójście za ciosem” w końcowym rozrachunku oznaczało komplet punktów, więc trzeba wierzyć, że to na stałe weszło do gry Śląska Wrocław.

Zmiany za trzy punkty.

Zmiany przeprowadzone przez sztab szkoleniowy z Wrocławia w sobotnim meczu okazały się strzałem w dziesiątkę, a właściwie w komplet punktów. Przy bramce na 2:2 akcja należała do graczy rezerwowych. Asystował Szarabura, a do remisu doprowadził Banaszak. Zwycięskie trafienie po zamieszaniu w szesnastce wykorzystał debiutant w zespole Ante Simundzy – Michał Rosiak. Kolejny raz impuls z ławki pozwala przechylić szalę zwycięstwa na stronę Wojskowych, co pozwala wskoczyć na drugą pozycję w tabeli. Wartościowi zmiennicy będą kluczem do utrzymania wysokiej lokaty w stawce.

To nie była dobra gra dla oka.

Gra Śląska na pewno nie była taka, o jakiej marzyli kibice Trójkolorowych. Tak jak wspominaliśmy powyżej, ten mecz nie układał się po myśli wrocławian. Wręcz przeciwnie, przez większość spotkania to miejscowi mieli je pod kontrolą i wydawało się, że „dowiozą” korzystny rezultat do końca. Jasno trzeba powiedzieć, że gra WKS-u nie ma jeszcze stałego charakteru i często przebieg danego starcia nie wygląda tak, jak można było to zakładać przed pierwszym gwizdkiem. Niemniej jednak, na koniec liczy się zdobycz punktowa, a tu na razie nie można za bardzo narzekać.

Dwa ciosy do szatni.

Chwaliliśmy Wojskowych za to, że potrafili w krótkim odstępie czasu zdobywać dwie bramki. Teraz jednak trzeba też zganić za to, że pozwolili rywalowi zrobić to samo. Odwrócenie wyniku spotkania przez Pogoń tuż przed przerwą spowodowało, że w drugiej połowie tylko Michał Szromnik i obramowanie bramki, utrzymało wrocławian w tym meczu. Takie ciosy mogły spowodować, że spotkanie w Siedlcach miałoby podobny przebieg, jak pamiętny blamaż w Krakowie, ale tym razem szczęście, jak się później okazało, sprzyjało lepszym.

Duet z prawdziwego zdarzenia.

Śląsk wreszcie ma dwóch skutecznych napastników. Strzelają obaj i to regularnie. To powoduje, że od dłuższego czasu zdecydowanie mniej martwimy się o ofensywę wrocławian. W starciu z Pogonią obaj wpisywali się na listę strzelców, z czego Banaszak zdobył swoją pierwszą bramkę po wejściu z ławki. Z kolei Damian Warchoł ponownie nie zawiódł, zaczynając mecz od pierwszej minuty. Pozostaje wierzyć, że obaj snajperzy nadal będą dokładać trafienia, a ich forma będzie tylko rosnąć.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.