Plusy i minusy po meczu z Puszczą
26.05.2025 (08:00) | Jan Feliszekfot.: Rafał Sawicki
Śląsk Wrocław zremisował w ostatniej kolejce z Puszczą Niepołomice 1:1 i po 17-latach pożegnał się z najwyższą klasą rozgrywkową. Jakie są plusy i minusy po ostatnim starciu wrocławian w Ekstraklasie?
Reakcja po przerwie.
Pierwsza połowa w wykonaniu wrocławian była słaba, ale do tego przejdziemy później. Od razu po przerwie na dwie zmiany zdecydował się Ante Simundza. Na placu zameldowali się Aleksander Wołczek i Tommaso Guercio, a swoje występy zakończyli Tudor Bałuca i Łukasz Gerstenstein. Te roszady okazały się kluczowe dla przebiegu tego spotkania, bo od tej pory Śląsk wreszcie zaczął stwarzać zagrożenie pod bramką niepołomiczan. Warto pochwalić reakcję po wyjściu z szatni i zaznaczyć, że dzieje się tak w drugim meczu z rzędu, bo tydzień wcześniej przeciwko Jagiellonii Trójkolorowi również zdominowali rywala na początku drugiej połowy.
Czas dla młodzieży.
W ostatnim meczu Słoweński szkoleniowiec postanowił dać szansę na pokazanie swoich umiejętności młodym zawodnikom, którzy nie mieli zbyt wielu szans w tym sezonie. W wyjściowej jedenastce znalazł się Gerstenstein i Schierack, a po wejściu z ławki na placu meldowali się Wołczek, Kurowski, oraz Szarabura. Śmiało można powiedzieć, że najlepiej wypadł Niemiec, który rozegrał całe spotkanie i był zamieszany w akcję bramkową, bo to on wygrał przebitkę w środku pola. Udane wejście na plac zanotował Aleksander Wołczek, który wyraźnie ożywił środek pola wrocławskiego zespołu. Można zakładać, że takich obrazków w pierwszej lidze będzie znacznie więcej i właśnie młodzież będzie stanowiła o sile zespołu.
Przespana pierwsza połowa i oczywista starta bramki.
Pierwsza połowa całkowicie nie porwała swoim poziomem. Żaden z zespołów nie grał niczego nadzwyczajnego, a spotkanie śmiało można było nazwać meczem dla koneserów. Wrocławianie jednak nie ustrzegli się błędów i stracili bramkę w najbardziej oczywisty sposób, patrząc na to, z jakim rywalem się mierzyli. Nie od dziś wiadomo, że motorem napędowym Puszczy są stałe fragmenty i tak też było w ostatniej potyczce ze Śląskiem. Jeden z nich wykorzystali, a Trójkolorowi całkowicie przy nim dali się zaskoczyć. Oprócz niefrasobliwości pod własną bramką brakowało też jakiegokolwiek zagrożenia pod polem karnym Michała Perchela.
To już jest koniec…
Starcie w 34. kolejce z puszczą było oficjalnym pożegnaniem Wojskowych z Ekstraklasą. Zakończyła się 17-letnia obecność Śląska na najwyższym poziomie rozgrywkowym w kraju. Przyszły sezon rozpoczną już w Betclic I Lidze, ale zanim dojdzie do tego, to w klubie zapewne będziemy świadkami wielu zmian, mniejszych, bądź większych. Pozostało więc obserwować co się będzie działo w trakcie przerwy i wierzyć, że za rok Wrocław znów będzie mógł się cieszyć z obecności swojej drużynie w elicie.
Kto dotrwał do końca naszych kulis...
— Śląsknet (@Slasknet) May 21, 2025
...ten zobaczył to krótkie, nostalgiczne podsumowanie tego dnia oraz "Nie płacz o Śląsku mój" w wykonaniu kibiców Śląska w roku... 1993
To fragment ścieżki dźwiękowej z reportażu telewizji "Echo" z wyjazdu wrocławian do Katowic na… pic.twitter.com/EM8ycAntAb