Plusy i minusy po meczu z Puszczą
15.09.2025 (16:00) | Jan Feliszekfot.: Dawid Kokolski
Wrocławianie wygrali 2:0 z Puszczą Niepołomice w meczu 9. kolejki I ligi i po raz pierwszy w tym sezonie zachowali czyste konto. Jakie są plusy i minusy po tym spotkaniu?
Nareszcie!
Długo przyszło czekać zawodnikom Śląska, jak i ich kibicom na pierwsze czyste konto w tej kampanii. Kilkukrotnie mogło się wydawać, że już nic nie może im tego odebrać, a ostatecznie i tak byli zmuszani do wyciągania piłki z bramki. Tym razem ta sztuka im się udała i w głównej mierze to zasługa świetnie spisującego się między słupkami Michała Szromnika. Kolejny bardzo dobry występ golkipera Śląska, jednak tym razem nagrodzony też pierwszym „zerem z tyłu” na koniec spotkania. Pozostaje więc wierzyć, że dyspozycja byłego kapitana Trójkolorowych po sobotnim starciu z Puszczą będzie nadal na tak samo wysokim poziomie, a może i jeszcze wyższym.
Poszli za ciosem i to drugi raz z rzędu.
Po meczu z GKS-em Tychy doceniliśmy piłkarzy Śląska za reakcję po straconej bramce i to, jak szybko potrafili odwrócić losy tamtego spotkania. Teraz trzeba zauważyć, że w podobnie szybkim tempie rozstrzygnęli wynik starcia z Puszczą. Warto zaznaczyć, że w obu meczach wrocławianie po strzelonych golach idą „po więcej”. Narzekaliśmy niejednokrotnie na minimalizm w ofensywie WKS-u i brak chęci dobicia rywala. Teraz Wojskowi dwukrotnie, bezlitośnie wypunktowali przeciwników i to w zaledwie kilka minut. Oby to się nie zmieniło, a jeśli już, to tylko za sprawą większej liczby trafień w wykonaniu podopiecznych słoweńskiego szkoleniowca.
Przyda się większa rozwaga…
Żeby nie było tylko o plusach, trzeba też wspomnieć o tym, że po wyjściu Śląska na dwubramkowe prowadzenie goście też mieli swoje sytuacje. W sobotni wieczór udało się nie stracić bramki, ale liczba okazji i spora dawka chaosu, jaki potrafił panować w szesnastce wrocławian, może w pewnym stopniu być alarmujący. Tak jak pisaliśmy powyżej, w ostatnim meczu nie do pokonania był Michał Szromnik, ale mimo wszystko można było uniknąć przynajmniej kilku zagrożeń bramkowych ze strony rywali. Zazwyczaj porównywalna liczba stworzonych sytuacji kończyła się wyciąganiem piłki z siatki, dlatego warto w następnych spotkaniach zachować jeszcze więcej spokoju.
Wreszcie wraca na najwyższe obroty?
Wszystko, co dobre dla Śląska w ostatnim czasie wiąże się z osobą Piotra Samca-Talara. Skrzydłowy w sobotnim meczu oddał cztery strzały na bramkę rywali, a jeden z nich zamienił na bramkę przedniej urody. Często odpowiada za bezpośrednie zagrożenia w szesnastkach rywali. Na swoim koncie w tym sezonie ma już dwie bramki oraz dwa ostatnie podania. Do tego dołożył wywalczony rzut karny w starciu ze Stalą Rzeszów i asystę drugiego stopnia w meczu z GKS-em. Łatwo zauważyć więc, jak wiele zależy od aktywności tego zawodnika, a ostatnie jego występy pozwalają uwierzyć, że jego forma na stałe zmierza w dobrym kierunku.