Plusy i minusy po meczu z Rakowem

28.10.2024 (13:00) | Jan Feliszek

fot.: Paweł Kot

W ramach 13. kolejki do Wrocławia przyjechał wicelider tabeli Raków Częstochowa. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, ale wrocławianie zagrali solidnie. Jakie są plusy i minusy po tym meczu?



 

Wysokie noty za styl.

Śląsk w sobotę zaskoczył wszystkich i rozegrał jedno z lepszych jak nie najlepsze spotkanie w tym sezonie. Wrocławianie znów bardzo dobrze funkcjonowali w pressingu, co przynosiło pozytywne efekty. Do pełni szczęścia zabrakło strzelenia gola dającego zwycięstwo, a sytuację do tego były naprawdę niezłe. Cieszy fakt, że Wojskowi nawiązują walkę, jak równy z równym z zespołem z czołówki. Jeszcze nie dawno przy Bułgarskiej obserwowaliśmy, kompletnie inaczej wyglądających piłkarzy WKS-u. Można zauważyć, że gra Trójkolorowych po przerwie reprezentacyjnej wyraźnie poszła do przodu. Podopieczni Jacka Magiery zdobyli pięć punktów w trzech meczach i wydostali się z ostatniego miejsca w tabeli. Oczywiście do pełni szczęścia jeszcze daleka droga, ale jak zaznacza sam szkoleniowiec styl gry w ostatnich meczach, nie oddaje sytuacji w tabeli.


Świetny występ w defensywie.

Od wejścia Aleksandra Paluszka do pierwszego składu, wydaje się, że każdy zawodnik zna swoje miejsce w obronie i wygląda to naprawdę bardzo dobrze. Wychowanek Śląska, wraz z dwójką bułgarskich stoperów, raz po raz zatrzymywał groźne akcje w wykonaniu Medalików. Na dobrej drodze wydaje się forma niedawnego kapitana WKS-u - Aleksa Petkowa. Tamtego wieczora do udanych nie będzie mógł zaliczyć Adriano Amorim, właśnie za sprawą fantastycznej dyspozycji zawodnika grającego z numerem piątym na zielonym trykocie. Razem z defensorami w górę idzie dyspozycja Rafała Leszczyńskiego. W kilku sytuacjach musiał zachować szczególną czujność, a w pierwszej połowie popisał się wspaniałą interwencją, zatrzymując strzał jednego z piłkarzy Rakowa. Pozostaje się cieszyć, że gra obronna wrocławian wyraźnie ruszyła i będzie już taka do końca tego sezonu.

Wracają demony z przeszłości.

Bardzo często w końcówce zeszłego sezonu i na początku tego pisaliśmy o nieskuteczności wrocławian. Po sobotnim starciu z Rakowem, niestety znów musimy o tym napisać. Dogodnych sytuacji do strzelenia gola, było naprawdę sporo, ale żadna z nich nie przyniosła zdobyczy bramkowej. Dobrej dyspozycji w meczu ze Stalą, nie zdołał podtrzymać Sebastian Musiolik. Napastnik miał przynajmniej dwie okazje, w których powinien zachować się lepiej. Swoją szansę po jednym ze stałych fragmentów miał też Aleksander Paluszek, ale obrońca Śląska nie czysto trafił w piłkę. Szkoda tych zmarnowanych okazji, bo historia z zeszłego sezonu wyraźnie pokazuje, jak bardzo liczy się każdy punkt po ostatniej serii gier. Miejmy nadzieję, że to pierwsze od dawna i ostatnie spotkanie z tak rażącą nieskutecznością podopiecznych trenera Magiery i od następnych meczów będziemy oglądać gole w wykonaniu zawodników Śląska Wrocław.

Nadchodzi młodzież.

Za wydarzenie meczu przyjmujemy debiut dwóch piłkarzy w ekipie Śląska Wrocław. Po długim czasie oczekiwania na rejestrację w rozgrywkach ligowych na murawie po raz pierwszy pojawił się Adam Basse. Napastnik zdołał się już zaprezentować z dobrej strony przed kibicami, w sparingowym starciu z GKS-em Tychy, gdzie strzelił bramkę. W sobotę od trenera Magiery dostał około 15. minut na pokazanie się z jak najlepszej strony i moim zdaniem, dał solidną zmianę. Rosły napastnik, jeśli złapie rytm meczowy i będzie dostawał regularne okazje do gry, to będzie mógł przynieść wiele radości wrocławskim fanom.

Drugim z debiutantów, był zawodnik ściągnięty z drugiego zespołu Śląska Jehor Szarabura. Zdecydowanie wyróżniający się w rozgrywkach trzecioligowych skrzydłowy, dostał kilka minut na zaprezentowanie się na Tarczyński Arenie. Była widoczna różnica fizyczna pomiędzy nim a rywalami, jednak nie można odmówić mu chęci walki o każdą piłkę i korzystny rezultat dla swojego zespołu. Podobnie jak w przypadku wyżej wspomnianego napastnika tak i dla młodego Ukraińca czas zdecydowanie będzie sprzymierzeńcem. Pozostaje wierzyć, że we Wrocławiu jeszcze nie raz będą skandowane ich nazwiska na stadionie.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.