Plusy i minusy po meczu z Rygą
25.07.2024 (18:00) | Jan Feliszekfot.: Paweł Kot
Od porażki w meczu z Rygą FC (0:1) przygodę w eliminacjach do Ligi Konferencji rozpoczęli zawodnicy Śląska Wrocław. Jakie są plusy i minusy po tym spotkaniu?

Reakcja i zmiany.
Po takim występie ciężko o plusy. Na drobne uznanie zasługuje reakcja w drugiej połowie, chociaż ona też była daleka od ideału. Kluczową różnicę zrobiły stwarzane sytuacje bramkowe, których nie było w ogóle w pierwszej odsłonie tego meczu. Ponownie dobry impuls po wejściu z ławki dali Filip Rejczyk i Tommaso Guercio. Zarówno po jednym, jak i po drugim było widać chęć do walki, oraz pokazania się z jak najlepszej strony. Śmiało można powiedzieć, że gra Śląska ożywiła się wraz z ich wejściem

Wejście w mecz.
Śląsk w drugim meczu z rzędu traci bramkę w pierwszym kwadransie spotkania po defensywnym błędzie. Jednak w starciu z Lechią reakcja po straconym golu była niemalże natychmiastowa, tak przeciwko zespołowi z Rygi przez większość pierwszej połowy wrocławianie byli całkowicie zdominowani przez rywali. Podopieczni Jacka Magiery nie potrafili wyjść z piłką z własnej połowy. Co więcej, długimi fragmentami nie mogli się przy niej utrzymać. Niestety trzeba odnotować, że na początku tego sezonu obrona WKS-u niczym nie przypomina tej z ubiegłej kampanii.
Brak pomysłu na grę w ofensywie.
Przed sezonem wielu ludzi typowało, że rolę lidera w ofensywie, po odejściu Erika Exposito przejmie Nahuel Leiva, jednak na razie jego dyspozycja jest daleka od ideału. Pałeczki po byłym kapitanie w tym momencie nie chce przejąć nikt. Gdy w Rydze, Trójkolorowi łapali okazje do wyjścia z kontratakiem, to często on się kończyły tak, że przewaga obrony rywala nad atakującymi zawodnikami Śląska, była dwa razy większa. O grze w ataku pozycyjnym nie wiele można powiedzieć, myślę, że od wicemistrzów Polski w tym aspekcie gry trzeba wymagać więcej.
Nieskuteczność i stałe fragmenty.
Kolejny mecz, po którym nie można przejść obojętnie obok skuteczności, a właściwie jej braku. Gra była słaba, ale mimo to Śląsk stworzył klarowne sytuacje do zdobycia bramki, jednak ich nie wykorzystał. Najbardziej w pamięć rzuca się stuprocentowa okazja Nahuela, który fatalnie spudłował, uderzając z kilku metrów przed bramką. Kolejną rzeczą, której nie wypada pominąć, są stałe fragmenty. Ponownie było ich sporo, ale żaden z nich nie przyniósł większych konkretów. W końcówce ubiegłego sezonu mogło się wydawać, że dośrodkowania ze stojącej piłki znów będą mocną stroną wrocławian. Na razie jednak niewiele na to wskazuje.
Parterem wyjazdu Śląsknetu do Rygi jest Uniwer-Trans.

Trójkolorowa Ryga.
Wydarzeniem nie tyle, co meczu, a tego wyjazdu niewątpliwie byli licznie zgromadzeni Trójkolorowi kibice. Przemarsz zorganizowany przez wrocławskich fanatyków, idący ulicami stolicy Łotwy, zatrzymywał przechodniów, którzy podziwiali świętujących, jak się później okazało nieudany powrót do europejskich pucharów swojego klubu wyjazdowiczów. Warto wierzyć, że pojawią się jeszcze okazje do europejskich podróży, by oglądać jak najwięcej takich obrazków, jak te ze środowego popołudnia.
Kibice Śląska robią mega robotę. Ludzie patrzą i podziwiają. Czegoś takiego na co dzień nie widzą. pic.twitter.com/TLzWq1xy4t
— Jan Gawlik (@GawlikJan) July 24, 2024