Plusy i minusy po meczu z Zagłębiem

05.05.2025 (08:00) | Kacper Cyndecki

fot.: Dawid Kokolski

Śląsk wygrał z Zagłębiem 3:1 i udowodnił, że we Wrocławiu jeszcze nie złożono broni. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumujemy starcie Trójkolorowych. Jakie są plusy i minusy spotkania z lubinianami?



 

Zasłużone zwycięstwo.

Przede wszystkim warto pochwalić Śląsk za to zwycięstwo, bo było ono zasłużone. Wrocławianie byli lepsi od lubinian, mieli więcej sytuacji, częściej byli przy piłce i nie dawali gościom rozwinąć skrzydeł. Oczywiście nie był to najlepszy mecz w tym sezonie, jednak warto docenić postawę WKS-u, bo Zagłębie było rozpędzone i niełatwo było ich powstrzymać. 

Dobra reakcja na straconego gola.

Trójkolorowi pokazali się z dobrej strony po stracie bramki na 1:1. Drużyna trenera Ante Simundzy zaczęła częściej przebywać na połowie Zagłębia i była agresywna. Przyjezdni nie mieli zbyt wielu okazji na to, aby iść za ciosem po golu, bo to Śląsk atakował, a efektem tego prowadzenia gry było trafienie na 2:1. Dobrze piłkę dośrodkował Piotr Samiec-Talar i Assad Al Hamlawi umieścił futbolówkę w siatce po strzale głową. 

Wskrzeszenie Jezierskiego i Szoty przez Simundzę.

Do zwycięstwa z Zagłębiem dużą cegiełkę niewątpliwie dołożyli Serafin Szota oraz Jakub Jezierski. Kapitan WKS-u zdobył piękną bramkę na 1:0 i grał bardzo solidnie na nienominalnej dla siebie pozycji, czyli boku obrony. Z kolei Jakub Jezierski walczył, starał się, wykonywał tak zwaną "czarną robotę". Młodzieżowiec został wynagrodzony za swoją ciężką pracę i strzelił gola na 3:1 po udanym dryblingu i dośrodkowaniu od Sylvestra Jaspera.

Niewątpliwie dużą zasługą tego, że Jezierski i Szota dają kibicom radość jest zaufanie, którym obdarzył ich Ante Simundza. Przed przyjściem Słoweńca Jacek Magiera nie stawiał na tę dwójkę z niewiadomych przyczyn, a teraz po zmianie szkoleniowca można się zachwycać grą młodzieżowca oraz obecnego kapitana Wojskowych. 

Brak koncentracji po przerwie. 

Wojskowi bardzo źle weszli w drugą połowę meczu, bowiem po dwóch minutach od rozpoczęcia gry po przerwie stracili bramkę. Głównym winowajcom przy tym trafieniu Zagłębia był Piotr Samiec-Talar, który nie zauważył rywala i stracił piłkę tuż przed polem karnym Wojskowych, co doprowadziło do gola dla Zagłębia i remisu. 

Śląsk wraca do gry. 

WKS po porażkach z GKS-em (0:2) oraz Rakowem (0:3) wydawał się być już po drugiej stronie rzeki. Wszyscy myśleli o Wojskowych jako spadkowiczu do I ligi, jednak Śląsk wrócił do gry i znowu we Wrocławiu pojawiła się nadzieja. Jednak wszystko w tym momencie nie jest zależne od Wojskowych. Śląsk przede wszystkim musi liczyć na to, że komisja ligi nie da Lechii Gdańsk licencji na grę w Ekstraklasie w kolejnym sezonie. Oznaczałoby to, że gdańszczanie są pierwszym pewnym spadkowiczem i do kompletu brakuje dwóch, co byłoby bardzo korzystne dla Śląska, bo Lechia przesunęłaby się na ostatnie miejsce i Śląsk wyszedłby wtedy ze strefy spadkowej. Oczywiście WKS może przeskoczyć Lechię po prostu mając od niej więcej punktów, jednak może to być ciężkie, gdyż gracze z Trójmiasta mają o pięć punktów więcej niż Wojskowi.  

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.