Plusy i minusy po meczu ze Stalą
17.03.2025 (17:00) | Kacper Cyndeckifot.: Paweł Kot
Śląsk nareszcie wygrał na wyjeździe i to jeszcze w okazały sposób. WKS pokonał Stal 4:1, a kibice mogą zacząć mocniej wierzyć w to, że pozostanie w Ekstraklasie jest możliwe. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym Kacper Cyndecki podsumuje starcie Trókolorowych. Jakie są plusy i minusy spotkania z mielczanami?
Mecz, który trzeba było wygrać.
Sobotnie spotkanie WKS-u ze Stalą zaczęło się bardzo szybko, bowiem już w 9. minucie Aleksander Paluszek umieścił piłkę w siatce gospodarzy po centrze Tommaso Guercio. Wydawało się, że Trójkolorowi nie mogli sobie wymarzyć lepszego początku meczu, jednak już po czterech minutach na tablicy świetlnej widniało 1:1. Mielczanie piorunująco szybko wrócili do meczu po sprokurowanym przez Tommaso Guercio rzucie karnym, który został zamieniony na gola przez Piotra Wlazło.
Cała optyka meczu zmieniła się w 39. minucie, to właśnie wtedy notowania Stali zaczęły drastycznie spadać. Tuż przed końcem pierwszej połowy Damian Kądzior obejrzał czerwoną kartkę za agresywne wejście w Jakuba Jezierskiego. Nieodpowiedzialne zagranie doświadczonego skrzydłowego zmieniło całe sobotnie spotkanie. Tuż po tym jak gospodarze zaczęli grać w "dziesiątkę" WKS zaczął nieustannie napierać na bramkę mielczan. Jakub Mądrzyk dwoił się i troił, jednak Wojskowym udało się trzykrotnie odnaleźć drogę do siatki jego bramki.
Świetna reakcja na niestrzelonego karnego przez Petra Schwarza.
Śląsk w meczu ze Stalą mógł już w 54. minucie po raz kolejny wyjść na prowadzenie, jednak na drodze do szczęścia stanęło aluminium. Wojskowi mieli rzut karny po faulu na Arnau Ortizie, ale Petr Schwarz trafił prosto w słupek bramki Mądrzyka. Wydawało się, że to właśnie ta zmarnowana jedenastka może być mentalnym gwoździem do trumny Śląska, jednak nic bardziej mylnego. Ekipa trenera Ante Simundzy po niewykorzystanej okazji ruszyła do ataku i w 72. minucie Assad Al Hamlawi rozwiązał worek z bramkami. Nowy napastnik WKS-u trafił po raz trzeci z rzędu i kibicom z Wrocławia mógł wtedy spaść kamień z serca. Po golu 25-latka do siatki Mądrzyka trafił jeszcze Schwarz oraz Burak Ince, ale dobrą okazję miał także Tudor Baluta. Wrocławianie w Mielcu pokazali, że nie są jeszcze straceni i z pewnością zapalili światełko nadziei w sercach fanów, którzy mają powody do wiary w utrzymanie.
Kontuzja Aleksandra Paluszka.
Po meczu ze Stalą nie ma elementów, za które można krytykować WKS. Oczywiście z pewnością znajdą się osoby, które powiedzą, że gdyby nie czerwona kartka dla Kądziora to ten mecz wyglądałby inaczej. Oczywiście, gra w "dziesiątkę" Stali niewątpliwie pomogła Śląskowi wygrać w Mielcu, ale tak właśnie działa piłka nożna. Gdyby Trójkolorowi nie wygrali w sobotę, to pewnie mówilibyśmy, że stracili trzy punkty i nie mają już, czego szukać w Ekstraklasie. Jednak wygrali i to na dodatek w okazały sposób, co delikatnie poprawia sytuacje w tabeli WKS-u, ale nadal Śląsk musi gonić stawkę i regularnie punktować.
Jedynym minusem tego meczu jest kontuzja Aleksandra Paluszka. Wychowanek Trójkolorowych w ostatnich kolejkach prezentował się całkiem przyzwoicie i tworzył zgrany duet z Serafinem Szotą. Obrońca zszedł w przerwie z boiska z powodu urazu kostki i na razie nie wiadomo jak poważna jest to kontuzja.
Premierowe zwycięstwo na wyjeździe.
Śląsk nareszcie wygrał w delegacji. Wojskowi pierwszy raz w tym sezonie przywieźli z wyjazdu komplet punktów. Na pewno jest to powód do radości dla kibiców, którzy nieustannie jeżdżą za Śląskiem przez cała Polskę. W sobotę fani mogli cieszyć się na sektorze gości z kompletu punków oraz okazałego zwycięstwa w pechowym historycznie dla WKS-u Mielcu, bowiem Trójkolorowi wygrali pierwszy raz ze Stalą na wyjeździe od momentu jej powrotu do Ekstraklasy.