Pogoń Grodzisk Mazowiecki - Śląsk Wrocław 2:2. Remis na własne życzenie (RELACJA)
21.11.2025 (22:35) | Jan Feliszekfot.: Paweł Kot
Śląsk zremisował w Pruszkowie 2:2 z Pogonią Grodzisk Mazowiecki i nie zdołał zniwelować straty do wicelidera z Grodziska. Poniżej prezentujemy relację z tego spotkania.
Wrocławianie drugi raz w tym sezonie zawitali do Pruszkowa, tym razem rywalem był wicelider tabeli - Pogoń Grodzisk Mazowiecki. W wyjściowym składzie Wojskowych największe zaskoczenie wzbudziła osoba Jehora Macenki, który wrócił do pierwszej jedenastki, ale na pozycji środkowego pomocnika defensywnego. Dziwić mógł też brak Damiana Warchoła w kadrze meczowej.
Perfekcyjny początek.
Piłkarze Śląska nie mogli lepiej wejść w piątkowe spotkanie. Szybko wywalczony rzut rożny, zamieszanie po dośrodkowaniu, w którym najlepiej odnalazł się Michał Rosiak. Boczny obrońca Trójkolorowych skierował piłkę do bramki i otworzył wynik piątkowego meczu zaledwie 120. sekund po jego rozpoczęciu.
Nie wytrzymali pierwszego kwadransa.
Ten niezły początek meczu w wykonaniu Śląska zamknęła jednak bramka wyrównująca autorstwa Rafała Adamskiego. Najpierw do dośrodkowującego rywala w ogóle nie doskoczył Patryk Sokołowski, a krycie w polu karnym całkowicie zgubił Serafin Szota. Wicelider klasyfikacji strzelców spokojnym strzałem głową umieścił piłkę w bramce bezradnego Michała Szromnika. Mimo wszystko po raz kolejny w tym sezonie podopieczni Ante Simundzy po objęciu prowadzenia cofnęli się za bardzo i szybko zostali za to skarceni.
Nieskuteczne poszukiwanie drugiego gola.
Pogoń natychmiastowo ruszyła po drugie trafienie z rzędu, ale nie skorzystała z licznych błędów w poczynaniach defensywnych gości. Śląsk chwilę później również szukał gola, który pozwoliłaby ponownie objąć prowadzenie. W tym fragmencie meczu zdecydowanie uaktywnił się Luka Marjanac, który dwukrotnie został obsłużony przez swoich partnerów na prawej stronie boiska. Najpierw dobrze wyłożył futbolówkę na jedenasty metr, ale Patryk Sokołowski wyraźnie przeniósł ją nad poprzeczką. Kilkadziesiąt sekund później ponownie zagrywał Słoweniec, tym razem mocno uderzonej piłki wzdłuż bramki nie zdołał przeciąć Przemysław Banaszak. Wrocławianie chcieli wykorzystać swój niezły moment, ale skuteczność nie szła w parze z chęciami.
Idealny początek i idealne zakończenie - czyli bramka do szatni.
Wojskowi nie mogli sobie wymarzyć lepszego zakończenia pierwszej połowy. Piłkę na lewej stronie boiska otrzymał Antoni Klimek, który zwiódł rywali, wyłożył ją do Patryka Sokołowskiego, a ten oddał strzał, ostatecznie odbity przez golkipera gospodarzy. Kapitalnie w polu karnym odnalazł się jednak Przemysław Banaszak i bezbłędnie skorzystał z tego, że futbolówka trafiła pod jego nogi, kierując ją do pustej bramki. W ten sposób piłkarze WKS-u na przerwę schodzili, prowadząc 2:1. Śmiało, można powiedzieć, że wynik był zdecydowanie lepszy od gry.
Od początku drugiej połowy dominacja Śląska, ale bez efektu bramkowego.
Przyjezdni solidnie wznowili spotkanie po zmianie stron. Całkowicie przejęli inicjatywę i zdominowali rywala, długo utrzymując się przy piłce. Ponadto gra toczyła się blisko szesnastki Pogoni i niejednokrotnie Trójkolorowi konstruowali groźne sytuacje, w których jednak brakowało skutecznego wykończenia. Dobrze też funkcjonował pressing, który pozwalał w prosty sposób odzyskiwać futbolówkę. Niemniej jednak początek drugiej odsłony piątkowego starcia w wykonaniu Śląska był naprawdę niezły.
W 65. minucie Luka Marjanac stanął przed idealną szansa, by przypieczętować dominację Śląska trafieniem. Słoweniec jednak pomylił się w znakomitej sytuacji i z najbliższej odległości nie skierował futbolówki nawet w światło bramki. Obraz gry się delikatnie zmienił, bo Pogoń zaczęła dłużej utrzymywać się przy piłce. Jednak zawodnicy Ante Simundzy nadal stwarzali groźne sytuacje, tylko nie potrafili ich zamienić na zdobycz bramkową.
Zmiany personalne i obrazu gry.
Trener Simundza w przeciągu 15 minut wykorzystał wszystkie pięć zmian, a jego podopieczni dali się zepchnąć do defensywy. Mimo wszystko gospodarze nie potrafili stworzyć konkretnego zagrożenia, bo Trójkolorowi naprawdę solidnie się bronili.
Aż do doliczonego czasu gry...
W 94. minucie Malec faulował Adamskiego w polu karnym, a Damian Jaroń zamienił rzut karny na bramkę i doprowadził do wyrównania. Demony z przeszłości wróciły, gdy Trójkolorowi przyzwyczaili swoich kibiców do utraty punktów w doliczonym czasie gry. Na zakończenie spotkania czerwoną kartkę obejrzał członek sztabu Ante Simundzy. z kolei Słoweniec po końcowym gwizdku wdarł się w ostrą wymianę zdań z sztabem szkoleniowym rywali.
Trójkolorowi stracili komplet punktów na własne życzenie i mimo naprawdę dobrej drugiej części spotkania, wracają do Wrocławia z zaledwie jednym oczkiem.
Pogoń Grodzisk Mazowiecki - Śląsk Wrocław 2:2 (1:2)
Adamski 15', Jaroń 90+5'(k) - Rosiak 3', Banaszak 44'
Pogoń Grodzisk Mazowiecki: Kieszek- Noiszewski, Gajger, Farbiszewski - Konstantyn (71' Barnowski),Olewiński (82' Kargulewicz), Adkonis (61' Gieroba), Łoś - Jędrasik (61' Staniszewski), Szczepaniak (61' Jaroń), Adamski
Śląsk Wrocław: Szromnik - Rosiak (87' Guercio ), Szota, Malec, Llinares - Macenko, Sokołowski - Samiec-Talar (87' Halimi ), Klimek (72' Jezierski), Marjanac (72' Szarabura) - Banaszak
Żółte kartki: Rosiak 19' Marjanac 19', Simundza 38’, Jezierski 87'
Sędzia: Bartosz Frankowski