Pojawił się na boisku pierwszy raz od grudnia: ''Wniósł stablizację do defensywy''

17.03.2025 (07:00) | Franciszek Wiatr

fot.: Paweł Kot

W wygranym przez Śląsk Wrocław meczu ze Stalą Mielec, na boisku pojawił się Aleks Petkow. Były to pierwsze minuty bułgarskiego stopera od grudniowego starcia z Lechią w Gdańsku.



 

Petkow po raz ostatni na boiskach Ekstraklasy wystąpił 7 grudnia, kiedy nabawił się urazu, eliminującego go na, jak się okazało, ponad trzy miesiące. Kontuzja była na tyle poważna, że Bułgar nie poleciał z drużyną na zimowy obóz przygotowawczy do Hiszpanii. Oczywiste było, że sporo na tym straci, biorąc pod uwagę, że każdy zawodnik zaczynał z "czystą kartą" u nowego szkoleniowca, którym przed Świętami Bożego Narodzenia został Ante Simundza. W tym czasie trenował indywidualnie, lecz nie jest to tym samym, co treningi z drużyną i ćwiczenie nowych mechanizmów w defensywie pod wodzą nowego szkoleniowca.

Defensor miał wrócić do treningów grupowych po przylocie wrocławian z Hiszpanii, lecz cały czas jego powrót się przedłużał: - Jeśli mam być szczery, to jeszcze nie wiem, kiedy Aleks będzie mógł zagrać w meczu - mówił Simundza przed spotkaniem z Radomiakiem, które zostało rozegrane 8 lutego. Wojskowi w tym czasie szukali rozwiązań, jak uformować defensywę.

W marcu zawodnik już regularnie był obecny na treningach drużynowych, co było dobrą wiadomością przy problemach w defensywie ekipy ze stolicy Dolnego Śląska. Na konferencji prasowej przed spotkaniem Śląska z Pogonią Szczecin, słoweński trener kolejny raz został spytany o powrót Petkowa do gry. Przyznał, że zawodnik trenuje z drużyną, lecz oczekuje od niego więcej, aby móc myśleć o nim przy ustalaniu składu:

- Nie jest jeszcze na poziomie, na którym chcielibyśmy, żeby był i na jakim on sam chciałby być

- mówił wtedy trener WKS-u.

O wzrastającej formie fizycznej Bułgara w kolejnych dniach podczas treningów może świadczyć kolejna konferencja prasowa, tym razem poprzedzająca minione spotkanie ze Stalą Mielec. Dla Słoweńca ważna jest możliwość wyboru oraz konkurencja.

- Petkow trenuje z nami już trzy tygodnie, jest z dnia na dzień lepszy. Podniósł jakość i konkurencję w zespole

- odpowiedział na pytanie Simundza.

O byciu z dnia na dzień lepszym, w końcu przekonać się mogli fani Trójkolorowych. W 59. minucie wyjazdowego starcia w Mielcu z powodu urazu boisko opuścić musiał Aleksander Paluszek, który rozgrywał dobre zawody, w których dodatkowo strzelił gola. Za niego wszedł właśnie były kapitan zielono-biało-czerwonych i to w trudnym momencie, po nietrafionym rzucie karnym przez Petra Schwarza. Wtedy też widać było, że zawodnicy nie są spokojni i nie mogli przez jakiś czas wrócić głową do gry.

Stoper pojawił się na boisku i zaprezentował się z dobrej strony: Wygrał 2/2 pojedynki, miał 29/30 celnych podań i 4 wybicia piłki, przecinające akcje przeciwnika. Dodatkowo ani razu nie faulował przeciwnika, a sam natomiast był faulowany. Ante Simundza po wygranej ze Stalą oczywiście został poproszony o podsumowanie występu Bułgara. Łatwo można wywnioskować, że był zadowolony z jego wejścia i można spodziewać się, że jego notowania w sprawie gry w pierwszym składzie wzrosły.

- Bardzo dobrze wszedł w mecz. Wniósł stabilizację do linii defensywnej. Jest to bardzo ważne, że w tych pierwszych minutach po powrocie po takim czasie, był na bardzo wysokim poziomie tak jak reszta drużyny

- pochwalił Petkowa szkoleniowiec wrocławian.

Przed zawodnikiem wyjazd na zgrupowanie reprezentacji Bułgarii, która rozegra dwa spotkania przeciwko Irlandii w barażach o udział w dywizji B Ligi Narodów. Należy trzymać kciuki, iż zawodnik wróci w pełni zdrów, zwłaszcza w obliczu urazu doznanego przez Aleksandra Paluszka. Aleks Petkow wysłał sygnał do trenera, że jest gotowy pomóc drużynie w tym jakże trudnym momencie sezonu.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.