Simundza: Chcę przeprosić kibiców za wynik

26.07.2025 (01:35) | Jan Feliszek

fot.: Paweł Kot

Śląsk Wrocław w 2. kolejce I Ligi uległ Stali Rzeszów 1:2. Wrocławianie od 22. minuty musieli grać w osłabieniu, po tym jak czerwoną kartkę obejrzał Marko Dijakowić. Co do powiedzenia po tym spotkaniu miał szkoleniowiec WKS-u - Ante Simundza? 



 

Ante Simundza: Na początku chcę powiedzieć, że był to bardzo dziwny mecz. Do momentu otrzymania czerwonej kartki byliśmy lepszą drużyną, ale takie rzeczy się zdarzają. Jeśli chcemy wrócić do Ekstraklasy, musimy popracować nad naszą mentalną sferą. Nawet jak graliśmy w dziesiątkę, wierzę, że przynajmniej byliśmy na równym poziomie ze Stalą. Po tym, jak gospodarze strzelili drugą bramkę, nie mieli już dogodnych okazji do powiększenia prowadzenia. My z kolei mieliśmy kilka dogodnych sytuacji, tylko żeby oddać lepszy strzał, który zamieniłby się na bramkę. Myślę, że to był jeden z tych dni, w którym wszystko było przeciwko nam. Musimy podnieść głowy, przed nami bardzo długa droga, potrzeba stabilizacji na tej ścieżce, którą chcemy podążać.

Z tego miejsca chcę przeprosić naszych fanów, którzy byli tu w Rzeszowie i nas bardzo wspierali. Przede wszystkim przepraszam za wynik, bo wierzę, że zespół robił wszystko, by osiągnąć lepszy rezultat i mam nadzieję, że kibice nadal będą z nami.

Dlaczego trener nie zdecydował się na zmianę od razu po czerwonej kartce, tylko dopiero po tym, jak został podyktowany rzut karny dla gospodarzy?

Dlatego, że Mariusz Malec nie był gotowy by wejść od razu. Musieliśmy poczekać, aż dokończy rozgrzewkę, bo nie chcieliśmy ryzykować jakimś urazem.

Jak oceni pan jego występ? Z boku wyglądał bardzo pewnie w defensywie Śląska.

Uważam, że od pierwszego dnia pokazuje, że jest profesjonalistą i dziś zagrał na bardzo dobrym poziomie. W każdym treningu prezentuje wysoki poziom i myślę, że przez to może wejść na jeszcze wyższy.

Po raz kolejny skrzydłowi nie dawali tyle, ile można od nich było oczekiwać, dlaczego tak słabo prezentują się na boisku? Czy utracili pewność siebie? Coraz mniej podejmują pojedynków jeden na jeden, a przecież o to chodzi na tej pozycji.

Muszę się z panem zgodzić, co do skrzydłowych. Mamy duży problem z ich grą na początku tego sezonu. Tydzień przed startem rozgrywek kontuzji doznał Marjanac. Po pierwszym meczu dołączył do niego Żukowski, a to zmniejsza możliwości na tych pozycjach. Właśnie to jest miejsce, na którym musimy rosnąć, pokazywać się z lepszej strony. Najważniejsze, że zawodnicy muszą chcieć być lepsi, by dawać zespołowi więcej jakości.

Jaki był plan na wykorzystanie Przemysława Banaszaka, bo piłki zaczęły do niego docierać dopiero w końcówce spotkania, dlaczego nie można było tego zrobić wcześniej?

To jest pytanie do zawodników nie do mnie. Naszym planem było utrzymywanie się przy piłce, kiedy rozgrywaliśmy ją po ziemi, a nie graliśmy górą, to stwarzaliśmy sobie dobre okazje.

Dość trudne jest wasze przywitanie z I Ligą, co sprawiło drużynie największą trudność i co najbardziej zaskoczyło?

Nie zaskoczyło nic. Zgadzam się, że to bardzo trudne przywitanie z tymi rozgrywkami. Kontuzje nie są żadnym usprawiedliwieniem, ale faktem, że zmniejszyły się nasze możliwości na to, jak możemy reagować. Jeśli chodzi o dzisiejszy mecz, to do otrzymania czerwonej kartki tylko jedna drużyna grała w piłkę. Oczywiście jest to dla mnie problemem, że jedno dłuższe zagranie rywali sprawiło nam takie kłopoty.

Zostań redaktorem Śląsknetu! Kliknij poniższy baner i sprawdź szczegóły.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.