Simundza: Chciałbym, żebyśmy po 10 kolejkach mieli 30 punktów, a nie 20.
25.09.2025 (13:00) | Jan Pindralfot.: Paweł Kot
Na konferencji prasowej przed meczem z Polonią Warszawa na pytania dziennikarzy odpowiedział szkoleniowiec Trójkolorowych - Ante Simundza.
Jak wygląda sytuacja kadrowa?
Nie ma żadnych kontuzji, wszyscy są gotowi.
Polonia Warszawa przegrała, a nawet skompromitowała się z Gryfem Słupsk w Pucharze Polski. Czy to będzie przewaga dla was, że drużyna fizycznie musiała rozegrać 120 minut, a dodatkowo mentalnie, że na tak wczesnym etapie odpadła z rozgrywek?
Nie sądzę, aby pod kątem fizycznym mieli wielkie problemy, gdyż zagrali mocno zmienionym składem. Jeżeli chodzi o kwestie mentalne, to ciężko mi powiedzieć, gdyż nie jestem ich trenerem.
Polonia, póki co pozostaje jedynym zespołem, który jeszcze nie przegrał meczu na wyjeździe. Czy jest to ostrzeżenie, że ten mecz nie będzie taki łatwy, jak się wielu wydaje?
Polonia to będzie trudny i bardzo wymagający rywal. Jesteśmy świadomi, że jeszcze nie przegrali meczu na wyjeździe i musimy na to uważać.
Skąd się bierze różnica pomiędzy Śląskiem, który gra u siebie, a na wyjeździe? Kiedy jesteście gospodarzem, przekonująco wygrywacie mecze, ale w delegacji są zawsze problemy.
To jest normalne, że drużyny u siebie grają lepiej, ale musimy pracować nad tym, szczególnie mentalnie, by ten poziom, niezależnie gdzie gramy, był na takim samym poziomie.
Połowę goli w tym sezonie Śląska strzelili napastnicy, czy to są dobre proporcje do całej drużyny?
To jest ogromny przywilej, że mamy dwóch tak skutecznych napastników, którzy rywalizują o miejsce w składzie i że są dobrymi przyjaciółmi.
Czy jest pan zadowolony z tego, że rezerwowi potrafią wejść na boisko i zmienić przebieg meczu?
Tak, to jest ważne, że zmiennicy potrafią dać nową energię na boisku. Oczekuję od każdego rezerwowego, że jak wejdzie na murawę, to da z siebie wszystko i podniesie poziom całej drużyny.
W Polsce jest powiedzenie "Zwycięskiego składu się nie zmienia", czy jednak – pomimo straty dwóch bramek – rozważa pan jakąś zmianę w defensywie?
Po każdej grze myślę o tym, co zrobić, by nasza drużyna była jeszcze lepsza. Kiedy wygrywasz, nie wszystko jest idealnie, a kiedy przegrywasz – nie wszystko jest złe. Niezależnie od wyniku zawsze myślę o zmianach, które mogłyby wzmocnić zespół. Zawodnicy wiedzą, że muszą potwierdzić swoją dobrą formę w meczach i na treningach, aby pozostać w wyjściowej jedenastce.
Czy w Śląsku brakuje stabilizacji na lewej stronie boiska? Forma zawodników mocno się waha i nie ma pewnej jakości tam.
Kozak, Marjanac i Klimek to są nowi zawodnicy i muszą się lepiej zaaklimatyzować, ale co najważniejsze – każdy z nich ciężko pracuje.
Śląsk zaliczył udany start w lidze – po 10 kolejkach ma na koncie 20 punktów. Czy jest jakiś mecz, którego pan żałuje, że nie udało się wygrać?
Chciałbym, żebyśmy po 10 kolejkach mieli 30 punktów, a nie 20. Nie chcę patrzeć na to, co się wydarzyło – ja chcę, abyśmy byli coraz lepsi.