Simundza: Cieszy nas wyjazdowe „zero z tyłu”
31.10.2025 (15:30) | Adam Paliszek-Saładygafot.: Paweł Kot
Przed poniedziałkowym meczem z ŁKS-em Łódź trener Śląska, Ante Simundza odpowiedział na pytania w lokalnych mediach. Słoweński szkoleniowiec wrócił do czystego konta na obcym terenie, skomentował rywalizację w bramce, sytuację kadrową oraz oczekiwania wobec spotkania w Łodzi.
Za wami pierwszy w tym roku mecz wyjazdowy na „zero z tyłu”. Czy taki występ był drużynie potrzebny i może dodać pewności w defensywie?
Wokół tego tematu było sporo rozmów, ale postanowiliśmy przestać nad tym się rozwodzić i skupić się na działaniu: nawet jeśli tracimy bramkę, chcemy odpowiedzieć dwiema. Oczywiście dobrze, że na wyjeździe zachowaliśmy czyste konto — to ważny sygnał dla całego zespołu.
Bartosz Głogowski z Olimpią Grudziądz zagrał bardzo dobrze. Czy uważa pan, że jest gotów na I ligę? Michał Szromnik również jest w formie — jak pan patrzy na tę rywalizację i w ogóle na młodych zawodników?
Najpierw patrzymy na siebie i na to, jak być najlepsi. „Głogo” ma duży potencjał. „Szromo” to bramkarz o wysokiej jakości, a Głogowski mocno go naciska. To znaczy, że Michał nie może czuć się zbyt komfortowo. My się z tego cieszymy, bo mamy dwóch bardzo dobrych golkiperów. Szromnik jest dla Bartosza swego rodzaju mentorem i świetnie współpracują.
Ostatnio graliście więcej u siebie, teraz przed wami seria wyjazdów. Martwi to pana? Tydzień temu mówił pan, że Śląsk w domu i Śląsk na wyjeździe to były różne oblicza.
Sporo o tym rozmawialiśmy podczas przerwy reprezentacyjnej. W pucharze, w trudnym meczu, pokazaliśmy inne oblicze i mam nadzieję, że je utrzymamy w tych czterech wyjazdowych spotkaniach.
Czy są jakieś problemy zdrowotne?
Wszyscy są zdrowi, z tego jestem bardzo zadowolony. Cała kadra jest gotowa do gry.
Skąd decyzja, że w Grudziądzu nie zagrał Piotr Samiec-Talar?
W ostatnim czasie rozegrał bardzo dużo minut, więc dałem mu odpocząć.
To czy będzie gotowy na poniedziałek?
Był gotowy już na mecz w Grudziądzu, ale potrzebował chwili wytchnienia.
Po pucharowym spotkaniu ma pan większy ból głowy przy wyborze jedenastki? Na przykład na środku obrony lub w środku pola — po dobrych występach Djakovicia i Yriarte.
To bardzo dobre dla drużyny jako grupy — zawodnicy wzajemnie podnoszą poziom. Do poniedziałku mamy jeszcze dzisiejszy trening i dwa kolejne. Na tej podstawie zdecydujemy o składzie. Zagrają ci, którzy w tym momencie najlepiej nadają się do meczu wyjazdowego.
Miłosz Kozak jest dla pana dziś bardziej „dziesiątką”, czy skrzydłowym?
Może grać na obu pozycjach i rotować z innymi. Najważniejsze, by prezentował poziom, którego od niego oczekuję.
ŁKS Łódź to jedno z rozczarowań tej rundy, ale potencjał mają spory. Czego spodziewa się pan w poniedziałek?
Skupiamy się przede wszystkim na sobie, choć oczywiście analizujemy przeciwnika. Każdy ma swoje problemy — oni też tak jak i my. Oczekuję bardzo energicznego i zmotywowanego ŁKS-u. Musimy być na to gotowi.