Simundza: Damian Warchoł będzie w kadrze na mecz

02.12.2025 (13:50) | Franciszek Wiatr

fot.: Paweł Kot

Odbyła się konferencja prasowa przed spotkaniem 1/8 Pucharu Polski, w którym Śląsk Wrocław podejmie Raków Częstochowa. Na pytania dziennikarzy odpowiedział trener Ante Simundza.



 

Pod względem czysto taktycznym jest to problem, że gracie w środku tygodnia przed końcem rundy?

W jakiś sposób za nami wymagający rok, sporo rozegranych spotkań. W tych meczach w środku tygodnia ważne jest, aby być gotowym przede wszystkim w głowach.

Na ile Śląsk jest przygotowany do gry z czołową drużyną z Ekstraklasy?

Jesteśmy świadomi, jaką jakością dysponuje Raków Częstochowa. Jesteśmy zaznajomieni z tym, jaka to jest drużyna pod kątem rywalizacji. Grają co 3-4 dni, więc są przygotowani. My także mamy jakość. Jeśli jesteśmy dobrze zorganizowani, agresywni, wtedy możemy być niebezpieczni.

Raków ostatnio sporo strzela, to będzie duże wyzwanie dla defensywy WKS-u.

My też strzelamy dużo goli, niestety także dużo tracimy. Bez wątpienia, jeśli chcemy jutro odnieść sukces, musimy podnieść poziom naszej gry w obronie i tyczy się to każdego zawodnika. Niezależnie czy dany piłkarz zagra kilka minut, czy od początku do końca, musimy być na wyższym poziomie defensywy.

Mówi pan, że nieważne kto zagra lub nie, ale będą zmiany w składzie. Pan tego nie przyzna, ale Puchar Polski nie jest priorytetem dla Śląska.

Zgadzam się. Zawsze można spodziewać się zmian.

Bartosz Głogowski to bramkarz przewidziany na Puchar Polski i tego możemy być pewni, że zagra?

Tak, mogę potwierdzić, że wystąpi w wyjściowej jedenastce.

Czy wszystko już jest dobrze pomiędzy panem a Damianem Warchołem? Czy mecz z Rakowem może być okazją, aby dostał więcej minut?

Będzie w dwudziestce meczowej. Czy wystąpi od pierwszej minuty, to dowie się ode mnie, bo piłkarze nie wiedzą jeszcze, jaka jest wyjściowa jedenastka.

Planuje pan poeksperymentować ze składem? Chociażby Besar Halimi grał w karierze na "6" i czy widzi pan alternatywę dla Serafina Szoty.

Nie jestem za tym, aby mocno eksperymentować w tym przypadku. Podczas sesji treningowych zawodnicy grają na innych pozycjach, niż ma to miejsce zazwyczaj. Otrzymują informację, jak mają się zachowywać na danych pozycjach. Cała 20 meczowa musi być gotowa, że ktoś zagra w wyjściowym składzie, a ktoś wejdzie z ławki rezerwowych.

Czy wszyscy zawodnicy są zdrowi?

Tak.

To jeszcze raz dopytam - czy widzi pan możliwość, by ktoś inny zagrał za Serafina Szotę?

Mamy rozwiązanie, ale na ten moment zostaje to pomiędzy nami w drużynie. Zobaczymy, czy wykorzystamy to w spotkaniu z Rakowem.

Jak pan na chłodno ocenia to, co zrobił Patryk Sokołowski w ostatnim meczu?

Trudno mi powiedzieć, czemu się tak zachował. Myślę, że on sam nie potrafi do końca racjonalnie tego wytłumaczyć. Często mówię, że w piłce nożnej jest sporo emocji. Być może nie pomyślał i z tego była ta sytuacja. Jest na tyle doświadczonym zawodnikiem, że zdaje sobie sprawę, że popełnił błąd. Przede wszystkim kosztował dużo drużynę.

Dlatego pan go zdjął? Widział pan, że głowa nie ostygła?

Tak, z tego wynikała moja reakcja.

A jak on zareagował? Także na zmianę?

Miał świadomość tego, co zrobił. Nie było nic nienaturalnego w jego reakcji.

Halimi grał w poprzednim spotkaniu właśnie trochę niżej, kiedy zmienił Patryka Sokołowskiego. Jest szansa, że powtórzy pan to?

Jego wejście było bardzo dobre. Szczególnie jeśli chodzi o grę w ofensywie. Mam świadomość, jakiej jakości jest to zawodnik. To jest to, czego od niego oczekuje. On właśnie może grać także niżej. Czy zagra? Tylko Bartosz Głogowski wie, czy zagra w pucharowym meczu.

Często skarżyliśmy się na występy skrzydłowych, ale coraz lepiej wyglądają na boisku, zwłaszcza Antoni Klimek. Niemniej, Miłosz Kozak pomimo błysku z ŁKS-em Łódź dalej irytuje kibiców. Nadal podejmuje dziwne decyzje. Czy nie powinniśmy oczekiwać więcej od takiego zawodnika?

Zawsze oczekuje więcej od zawodników. Myślę, że Miłosz Kozak może dać nam "to coś" i bez wątpienia ma jakość. Jeśli wejdzie na boisko i nie zaliczy dobrego występu - to może się zdarzyć. Tak, jak chociażby ostatni występ Sokołowskiego - to się zdarza. Problem pojawia się wtedy, gdy zawodnik robi to celowo. Nie mam poczucia, że którykolwiek z moich zawodników popełnia błędy celowo.

Jorge Yriarte w ostatnim meczu pojawił się w końcówce spotkania. Często pojawiał się na zgrupowaniach, co także sprawiało mu problem. Jak wygląda jego przygotowanie fizyczne?

Od początku z Yriarte jest pewien problem z jego kondycją, stanem fizycznym. Nie dlatego, że nie jest gotowy do grania, lecz długie podróże na przerwy reprezentacyjne zostawiają ślad na jego przygotowaniu. Były 3 przerwy reprezentacyjne - za każdym razem potrzeba około 2 tygodni, aby powrócił na optymalny poziom. I wtedy mija tydzień i znowu jedzie na kadrę. I to jest cykl, który się powtarzał 3 razy, dlatego musimy być ostrożni z nim.

Cieszy się pan, że następne zgrupowanie dopiero w marcu?

Nie do końca - jestem zadowolony, że zawodnicy z mojego klubu jeżdżą na reprezentację. To duży przywilej dla klubu oraz dla samego zawodnika. W jego przypadku problemem jest duży dystans. Wenezuela gra głównie w Stanach Zjednoczonych. Przykładowo z Pogonią Grodzisk Mazowiecki rozegraliśmy mecz w piątek, a Yriarte wrócił w czwartek, dzień przed meczem i to do Warszawy. To wszystko nie jest dobre dla jego przygotowania fizycznego.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.