Simundza: Jest duża różnica w naszej grze u siebie, a na wyjeździe

17.10.2025 (12:55) | Franciszek Wiatr

fot.: Paweł Kot

W niedzielę 19 sierpnia o godzinie 14:30 Śląsk Wrocław podejmie Stal Mielec. Na przedmeczowej konferencji trener Ante Simundza wypowiedział się m.in. o: problemach drużyny, skrzydłowych czy istocie mentalności zawodników.



 

Nie chciał pan, by drużyna rozgrywała sparing w trakcie ostatniej przerwy, że trzeba zbudować drużynę fizycznie. Udało się to spełnić? Nie pojawiły się kontuzje?

Wykorzystaliśmy tę przerwę na testy, pod kątem fizycznym przede wszystkim, zwłaszcza pierwszy tydzień. W kolejnym tygodniu było to przygotowania pod Stal Mielec. Wszystko przebiegło zgodnie z planem, nie ma żadnych kontuzji. Zawodnicy bardzo dobrze spisywali się na treningu.

Mówił pan, że Michał Rosiak miał zaległości fizyczne, nadrobił to?

Tak, skupiliśmy się też na tym, myślę, że ten poziom wzrósł i dał mi dobre sygnały.

Jorge Yriarte miał długą podróż do Stanów Zjednoczonych, on także jest gotowy?

W pierwszym meczu nie zagrał, drugi został odwołany. Dobrą kwestią jest to, że wrócił wcześniej z tego zgrupowania. To mimo wszystko nadal długa podróż za nim, zmiana strefy czasowej, lecz wrócił dwa dni wcześniej.

Czy drużyna jest mentalnie pozbierana po meczu w Pruszkowie? Jak pan podchodzi po czasie do tej porażki? Wszyscy udowodnili, że zasługują na kolejną szansę? Były jakieś konsekwencje?

Porażki mogą się zdarzać. Drużyna nie była usatysfakcjonowana, ja nie byłem, zwłaszcza stylem, który zaprezentowaliśmy. Było spore skupienie nad strefą mentalną po tym meczu. Rozmawiałem z zawodnikami, drużynowo, indywidualnie - jest spora różnica między Śląskiem u siebie a tym wyjazdowym. Nie jest to z powodu jakości zawodników, a mentalności. Nad tym pracowaliśmy, rozmawialiśmy i oczekuje reakcji od każdego gracza.

A według pana, dlaczego Śląsk ma taki problem mentalny?

Wiem, z czego to wynika, zawodnicy też, ale wolę, aby zostało to przede wszystkim w szatni. Dla mnie nie jest problemem przegrać, oczywiście nie lubię tego, ale największy problem mam ze stylem i sposobem, w jakim przegraliśmy tamten mecz.

Jak bardzo przykłada pan wagę do tego, że nadal nie macie czystych kont?

Samo zachowanie czystego konta nie jest dla mnie takim problemem. Uważam, że większym kłopotem jest wiara, że możemy odwrócić wynik. Pod tym kątem jest problem - kiedy tracimy bramkę, przestajemy wierzyć, że jesteśmy w stanie zmienić wynik spotkania.

Stal Mielec zmieniła trenera - to chyba cięższa sytuacja, aby się przygotować?

Musimy się do tego dostosować. Zmienili trenera, mieli dwa tygodnie, żeby przygotować się do meczu z nami. Musimy się dostosować do tego, że mogą zagrać przeciwko nam inaczej, niż robili to do tej pory. Musimy grać swoje i wymusić na rywalu popełnianie błędów. To konieczność na własnym stadionie.

Nie uważa pan, że szczególnie nowi skrzydłowi nie dają tyle, ile powinni na boisku?

Każdy nowy zawodnik musi się dostosować do drużyny. Niektórzy za pomocą piłkarzy, niektórzy dzięki trenerom. Niektórzy szybko to robią i jest to dla nich proste, ale inni potrzebują więcej czasu. To tyczy się też zawodników i sztabu szkoleniowego, którzy już tu byli, też musimy się w jakiś sposób dostosować. Pod kątem skrzydłowych, zrobili w trakcie tej przerwy progres, krok do przodu.

Mówi pan o adaptacji, ale za nami 1/3 sezonu. Kiedy możemy się spodziewać, że pokażą pełne umiejętności?

Trudno powiedzieć, kiedy to się wydarzy. Jedni potrzebują gola, asysty albo zagrania w defensywie. Istotne jest to, żeby cały czas sami w siebie wierzyli, że mogą pokazać, co mają najlepsze w sobie. Jeśli sprowadziliśmy ich do Śląska, to mają jakość, aby grać w tym klubie.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.