Simundza: Jestem usatysfakcjonowany ze zdobycia trzech punktów.

20.08.2025 (23:45) | Piotr Junik

fot.: Paweł Kot

Po zainkasowaniu trzech punktów w Głogowie Ante Simundza udzielił odpowiedzi na pytania dziennikarzy. Oto one. 



 

To był bardzo wymagający mecz. W pierwszej połowie mieliśmy wszystko pod kontrolą, po przerwie mogliśmy zdobyć jeszcze kolejne gole. W momencie, w którym sędzia podyktował rzut karny przeciwko nam, intensywność spotkania wzrosła. Dlaczego tak się stało? Z mojej perspektywy bramkarz gospodarzy rozegrał znakomite zawody, był ich najlepszym zawodnikiem, gdyż obronił trzy, cztery trudne strzały. Z perspektywy czasu uważam, że zasłużyliśmy na komplet punktów.  

Czy to był trudniejszy mecz niż Pan się spodziewał? W mojej ocenie Śląsk nie kontrolował meczu do momentu strzelenia gola.

Zgadzam się z Panem. W momencie zdobycia bramki, przejęliśmy kontrolę nad spotkaniem. Do tego momentu mieliśmy problem, gdyż nie mogliśmy grać tego co wcześniej trenowaliśmy. Wraz ze zdobyciem bramki nasza pewność siebie wzrosła i wyglądaliśmy znacznie lepiej.  

Czy po bramce dla gospodarzy wierzył Pan w swoją drużynę i był nadal pewny, że dowiozą pozytywny rezultat do końca meczu? Czy może pojawiały się chwile zwątpienia w taki obrót sprawy?

Trudno powiedzieć, że byłem pewny siebie po stracie bramki, ponieważ gospodarze, grając u siebie, nabrali wiatru w żagle. Próbowali stosować wysoki pressing, zagęszczali środek. Wprowadzając wypoczętych zmienników, Lukę Marjanaca, Yehora Szaraburę oraz Krzysztofa Kurowskiego, którzy dobre naciskali obrońców, zapobiegaliśmy graniu długich piłek na napastników.

Było kilka zmian w wyjściowej jedenastce. Z czego one wynikały?

Jeśli jest Pan zaskoczony, że Sokołowskiego nie było na boiska to nic nie mogę na to poradzić. To była decyzja taktyczna, dotycząca zawodników, którzy nie pojawili się dzisiaj w wyjściowym składzie. Chciałem wprowadzić trochę świeżości do zespołu, który zaczynał spotkanie. Jestem usatysfakcjonowany ze zwycięstwa oraz z podjętej decyzji o rotacji zawodników.   

Czy zmiany w dzisiejszym spotkaniu były podyktowane nadchodzącym, niedzielnym meczem z Wisłą?

Oczywiście.  Musimy rotować, gdyż w przeciągu 8 dni, gramy 3 spotkania. Dwa mecze już za nami. Musimy korzystać z zawodników rezerwowych, bo oni są ważną częścią zespołu, ciężko trenują by grać.

Czy jest Pan zadowolony z pierwszego występu w wyjściowym składzie Miłosza Kozaka?

Miłosz dał nam potrzebną energią, której od niego oczekujemy. W pierwszej połowie był jednym z najlepszych zawodników, jeśli chodzi o formację ofensywną. Do dzisiejszego spotkania nie miał wielu rozegranych minut, było to widać, dlatego opuścił boisko w drugiej połowie.

Czy Luka Marjanac musi być stopniowo wprowadzany do zespołu, czy jest on gotowy do gry od pierwszego gwizdka?

Dla Luki był to pierwszy oficjalny mecz o punkty w barwach Śląska, w mojej opinii, pokazał się z dobrej strony. Jego kontuzja jest przeszłością, ale fizycznie nie prezentuje jeszcze poziomu, którego od niego oczekuję.

A teraz łyżka dziegciu w tej beczce miodu. Czy pozycja Serafina Szoty jest nadal niepodważalna, gdyż w ostatnich meczach popełnił kilka błędów?

Serafin jest naszym kapitanem, zmarnowany rzut karny w Opolu nie wpływa na jego ocenę w tym spotkaniu. Do tej pory grał we wszystkich meczach. Jeśli chodzi o jego dzisiejszy występ to zagrał przyzwoicie, choć może grać lepiej. Dobrą informacją jest fakt, że mamy możliwość ewentualnych zmian w obronie.

Jak się Pan zapatruje na takie rzuty karne, pytam pana nie tylko jak trenera, ale też jako piłkarza. Co można zrobić lepiej w takiej sytuacji jak dzisiejsza?

Po tym co zobaczyłem po meczu na powtórkach, w mojej opinii, to nie był rzut karny. Dlaczego?  Guercio skakał po to by zablokować piłkę, obrócił się, miał rękę przy ciele, nie wyciągał jej, nie robił nią ruchu w kierunku piłki. Czy to był na pewno rzut karny? Nie potrafię odpowiedzieć z pełnym przekonaniem.

Co Pan powie o braku w kadrze Jehora Macenki, którego pierwszy raz zabrakło w kadrze meczowej?

Jeśli chodzi o jego absencję, proszę pytać o to dyrektora sportowego.

Jak ocenia Pan postawę Damiana Warchoła w dzisiejszym spotkaniu? W meczu z Odrą zdobył bramkę, dzisiaj strzelił kolejne dwa gole. Nie mógł zagrać dzisiaj Przemysław Banaszak. Jaka jest według pana hierarchia napastników?

Nie ma hierarchii wśród napastników. Będzie grał ten, który strzela.
Cieszy mnie dyspozycja Damiana Warchoła, gdyż wiedział, że Banaszak nie zagra i to on rozpocznie spotkanie w wyjściowym składzie. Mógł zagrać różnie, ale pokazał odpowiednie podejście, strzelił dwa gole, bramkarz obronił jego kolejne strzały.  Jestem zadowolony z tego jak się dzisiaj zaprezentował. Był skuteczny, pokazał odpowiednią mentalność i zaangażowanie.  

To jest trzecia sytuacja w przeciągu sześciu kolejek w I lidze, kiedy przeciwko Pana drużynie, sędzia dyktuje rzut karny za zagranie ręką w polu karnym. Czy będzie Pan uczulał zawodników, na takie sytuacje? Czy będzie Pan zwracał na ten element więcej czasu podczas najbliższych treningów?

Błędy się zdarzają, zarówno u zawodników jak i sędziów. W meczu z Wieczystą Kraków nasz zawodnik nie widział piłki, a mimo to sędzia wskazał na wapno. W meczu ze Stalą Rzeszów, piłka odbiła się od naszego zawodnika, który został nabity przez swojego kolegę z zespołu, odległość do jego ręki była bardzo mała i normalnie to nie byłby karny, a w tym meczu sędzia zadecydował inaczej. Nie będziemy tego trenować, bo to są przypadkowe sytuacje. Żadne z zawodników nie wyciąga ręki nienaturalnie by zablokować strzał.

Czy nie miał Pan ochoty, pod koniec meczu, dokonać zmiany w formacji defensywnej?

Jeśli ściągniemy jednego z obrońców i wprowadzimy za niego obrońcę, nic nie zyskamy. Wprowadziliśmy trzech młodych piłkarzy, którzy mieli za zadanie naciskać i i odepchnąć gospodarzy od naszego pola karnego, gdyż drużyna Chrobrego Głogów jest bardzo groźna w stałych fragmentach gry.  

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.