Simundza: Macenko najprawdopodobniej zostanie we Wrocławiu
28.08.2025 (15:25) | Jan Pindralfot.: Mateusz Porzucek
Co na konferencji przed meczem z GKS-em Tychy powiedział szkoleniowiec Śląska Wrocław - Ante Simundza?
Jakie są pańskie emocje po meczu z Wisłą?
Rywal był lepszy, musimy to przyznać. Dla nas to sygnał, że musimy skupić się na poprawie naszej gry.
Na ile ten występ przekonał pana, że liga będzie trudniejsza niż się wydawało?
Mam świadomość, że I liga jest bardzo wymagająca. Jeden mecz nie definiuje tego, jaką drużyną jesteśmy, ale pokazał nam, w jaki sposób nie możemy rozpoczynać spotkań przeciwko tak wymagającym rywalom.
Na ostatniej konferencji podkreślał pan, jak mocna jest Wisła. Dlaczego nie udało się podjąć z nią walki?
Przeanalizowaliśmy to spotkanie i każdy z zawodników wie, co poszło nie tak. Moim zdaniem zabrakło nam odpowiedniego przygotowania mentalnego.
Udało się już nad tym popracować? Mental był problemem także w poprzednim sezonie.
Trudno to ocenić jednoznacznie. Na treningach drużyna była bardziej skoncentrowana, ale najważniejsze jest to, żeby zawodnicy uwierzyli w siebie i swoje umiejętności.
Jak określiłby pan GKS Tychy? Czy można ich porównać do Wisły w kontekście ofensywy?
Nie, ich styl gry różni się od Wisły.
Czy nadal upiera się pan przy grze Piotra Samca-Talara w środku pola?
Ustawiliśmy Samca-Talara w środku z myślą o Juliusie Erthalerze – sądziliśmy, że Piotrek poradzi sobie z jego dynamiką. Niestety, nie zadziałało to, bo cała drużyna nie była na odpowiednim poziomie. To był główny problem.
Ale to nie pierwszy raz, gdy Samiec-Talar na ósemce prezentuje się słabiej niż na skrzydle. Tam daje więcej konkretów.
To był pierwszy mecz w tym sezonie, w którym zagrał jako niżej ustawiony pomocnik. W ubiegłym sezonie często występował tam z konieczności i dobrze spełniał swoją rolę. Teraz to nie zafunkcjonowało, ale zgadzam się, że na skrzydle jest bardziej efektywny.
Czyli mimo wszystko nadal rozważa pan jego grę w środku pola? Teraz ma pan do dyspozycji większą liczbę pomocników.
Yriarte i Sokołowski nie przeszli pełnego okresu przygotowawczego. Sokołowski jeszcze przed serią wyjazdów zgłaszał bóle i nie chcieliśmy ryzykować, a Yriarte nie jest gotowy, by zagrać pełne 90 minut na najwyższej intensywności.
Serafin Szota zagrał słabo przeciwko Wiśle. Myśli pan o rotacji, czy woli pan nie ryzykować gry dwoma lewonożnymi stoperami?
Rozważałem rotację, ale to zawsze duże ryzyko. Nie ćwiczyliśmy wariantu z lewonożnym obrońcą po prawej stronie. Takie mecze mogą się zdarzyć, tym bardziej że cała drużyna była poniżej oczekiwań. Dodatkowo wszystko wskazuje na to, że Macenko zostanie, więc on również będzie brany pod uwagę.
Czy Luka Marjanac jest gotowy na 90 minut gry?
Jeszcze nie, ale planujemy intensywniej popracować nad jego przygotowaniem w przerwie na kadrę.
Jak drużyna wygląda fizycznie po serii trzech meczów?
Po Wiśle mieliśmy tylko pięć dni na regenerację i przygotowania, ale zespół na treningach wygląda dobrze.
Czy pojawiły się nowe kontuzje?
Nie.
Skoro Macenko zostaje, temat nowego prawego obrońcy jest nieaktualny?
To pytanie do dyrektora sportowego.
Mówił pan, że nie chce zmieniać linii obrony, ale czy rozważa pan zmiany na innych pozycjach?
Myślę o każdej pozycji. Nikt nie ma pewnego miejsca w wyjściowej jedenastce.
Powiedział pan o napastnikach: „kto będzie strzelał, ten będzie grał”. W Krakowie Warchoł nie zdobył bramki, a po zawieszeniu wraca Banaszak. Który z nich jest bliżej pierwszego składu?
Obaj dobrze prezentują się na treningach. Cieszę się, że mam do dyspozycji dwóch skutecznych napastników.
Czy wolałby pan, aby Yriarte nie został powołany i trenował z drużyną?
Oczywiście, że wolałbym, ale skoro otrzymał powołanie, nie mamy na to wpływu.