Simundza: Nie możemy chować się przed odpowiedzialnością za spadek
15.05.2025 (18:30) | Piotr Junikfot.: Rafał Sawicki
Przed meczem 33. kolejki Ekstraklasy, w którym Śląsk zmierzy się we Wrocławiu z Jagiellonią Białystok, odbyła się konferencja prasowa z udziałem trenera wrocławian. Ante Simundza nie uniknął wielu pytań, między innymi o sytuację Sebastiana Musiolika, Petera Pokornego oraz kapitana Śląska, Petra Schwarza.
Mam taką myśl w głowie podsumowującą rundę wiosenną Śląska Wrocław: operacja się udała, pacjent zmarł. Co pomyślał pan sobie w niedzielę po meczu Lechii, kiedy spadek został przesądzony?
To nie jest dobre uczucie, głównie z tego powodu, że nie zrobiliśmy wszystkiego, co mogliśmy zrobić. To nigdy nie jest dobra sytuacja, jeśli jesteśmy zależni od wyników innych drużyn, bo wtedy trzeba po prostu czekać i mieć nadzieję na to, że przeciwnik przegra.
Przychodził Pan w trudnej sytuacji. Czy pan ma sobie coś do zarzucenia, jakieś decyzje, jakieś momenty, w których zachowałby się pan inaczej. Ten spadek obciąża też pana.
Przede wszystkim na kilka rzeczy nie mieliśmy wpływu, tak jak na pierwszą część sezonu, mechaniczne kontuzje, które się wydarzyły w ciągu ostatnich 5 miesięcy jak również tragiczną sytuację z naszym kapitanem. To jest coś, czego nie mogliśmy zmienić i nie mogliśmy temu zapobiec. Natomiast ze strony sportowej, jak na to spojrzę, zawsze jest coś, co można zrobić lepiej i gdybym patrzył na to, że jestem usatysfakcjonowany, że nic się nie da zrobić, to byłby duży problem. Pod względem mojej osoby, muszę to przeanalizować.
Pan zawsze, pytany o przyszłość, mówił: - To nie jest temat tej konferencji, to nie jest ten moment, walczymy. Teraz wydaje mi się, że to jest już ten moment, żeby zapytań Pana o przyszłość, o perspektywę ewentualnej dalszej pracy we Wrocławiu. Czy Pan chciałby pracować w Śląsku w pierwszej lidze?
Przede wszystkim poznałem bardzo dużo dobrych ludzi. Wszyscy ludzie, którzy pracują w klubie są bardzo zaangażowani i z nim związani. Zaakceptowali mnie i jestem z tego bardzo dumny. Rozmawiałem już kilka razy z dyrektorem sportowym na temat przyszłości i dajemy sobie jeszcze trochę czasu po meczu z Jagiellonią.
Tli się ta iskierka nadziei w postaci braku licencji dla Lechii Gdańsk. Czy to jest temat, o którym Pan myśli, to jest temat, który się przewija? Kiedy ktoś mówi Panu, że Śląsk spadł, to Pan mówi, że jest jeszcze szansa na utrzymanie się?
Słyszałem takie plotki, ale nie wiem, nie jestem w stanie powiedzieć, jak jest i jak będzie. Jest to duża motywacja dla nas: od naszego prezesa do wszystkich pracowników w klubie i naszych kibiców.
Zapytam wprost i bardzo Pana proszę o odpowiedź: czy Peter Pokorny już jest gotowy do grania?
Nie, nie będzie w składzie na mecz.
Czyli godzimy się z tym, że on nie przedłuży kontraktu, de facto?
To jego decyzja
Czy ma pan pomysł jak zastąpić Jakuba Jezierskiego, on wypada za kartki i sytuacja w środku pola znowu jest ograniczona. Czy Burak Ince to jest naturalny wybór, czy widzi pan jakieś inne rozwiązania innymi zawodnikami?
Mam 3 opcje. Wołczek, Scheirack, Baluta. To są naturalne pozycje dla nich.
Jak drużyna podchodzi do tego co się stało? Piłkarze wiedzą, że matematycznie stracili szansę na utrzymanie, jest ta kwestia Lechii Gdańsk, o której przed chwilą rozmawialiśmy, ale jak wygląda w ogóle dzisiaj drużyna? Czy ona jest gotowa na to, by z godnością pożegnać się z Ekstraklasą? Jakie jest też pana podejście? Czy chce pan grać najmocniejszym składem? Czy może chce pan dać szanse piłkarzom, dla których nie było miejsca, ale w tych okolicznościach to jest moment, aby zagrał Krzysztof Kurowski, Aleksander Wołczek?
Bardzo ważne jest, by zachować twarz w tej sytuacji. Nie tylko w tym meczu, który nadchodzi, ale na przyszłość, dla każdego z nas. W odniesieniu do aktualnej atmosfery: ciężko jest w pięć, sześć dni oswoić się z tym co się wydarzyło, zarówno zawodnikom jak i pozostałym pracownikom klubu. Atmosfera podczas treningów nie jest perfekcyjna, ale jest dobra. Jest logiczne, że niektórzy zawodnicy są mentalnie na bardzo wysokim poziomie, a niektórzy są trochę niżej. Co do składu na przyszły mecz, chcę zawsze grać najlepszym składem, nieważne, ile zawodnicy mają lat. Chciałbym każdemu dać szansę. I dalej trzymam się tego, co powiedziałem przed meczem z Zagłębiem, że młodzieżowcy walczą o skład i chcą zagrać.
Chciałbym zapytać o sam ten moment, w którym drużyna dowiedziała się, że jest zdegradowana, że już nie ma szans na utrzymanie. Jaka była pana pierwsza reakcja po wejściu do szatni?
Prawdziwa sytuacja, prawdziwe życie takie jest. Nie możemy się przed tym chować, musimy to zaakceptować, że jesteśmy odpowiedzialni za spadek. Jeżeli będziemy myśleć w ten sposób i tak do tego podchodzić, pomoże nam to w przyszłości jako sportowcom. W życiu nie zawsze wszystko jest dobrze, życie to sinusoida. Raz jest lepiej, raz gorzej i trzeba pamiętać, że upadamy i się podnosimy.
Chciałbym wrócić do poprzedniego meczu, bo w pierwszej połowie to było spotkanie otwarte, dużo faz przejściowych, dużo miejsca. Które momenty okazały się decydujące według pana i z czego to mogło wynikać?
Podczas tego meczu nie byliśmy efektywni w trzeciej tercji boiska, ale progres drużyny od stycznia do teraz jest bardzo duży. Wielu zawodników podniosło swój indywidualny poziom i pokazali, że mają potencjał, by być dobrymi zawodnikami. Tak jak mówiłem progres jest bardzo dobry. Praca, którą wykonaliśmy była duża i jestem z tego dumny. Prawda jest taka, że nie możemy poprawić wszystkiego zarówno w ofensywie, jak i defensywie. W ostatnim meczu zabrakło nam głodu, by strzelić bramki i determinacji w defensywie, by tych bramek nie tracić.
Czy spodziewa się pan w najbliższym spotkaniu podobnego przebiegu meczu jak z Górnikiem w Zabrzu?
Zawsze staram się pomóc piłkarzom podpowiadając z ławki rezerwowych w jak największym stopniu - przed meczem i w trakcie przerwy. Musimy znaleźć w sobie głód, by być bardziej skuteczni. Muszę znaleźć optymalną jedenastkę walecznych piłkarzy, którzy pokażą charakter i umiejętność w meczu z Jagiellonią.
Czy mógłby pan wskazać najtrudniejszy moment w rundzie wiosennej?
Kontuzja Petra Schwarza.
Powiedział pan, że przyszedł tu ze względu na to jak wielkim klubem jest Śląsk oraz doceniając projekt i wizję dyrektora sportowego. Czy informacja o wypowiedzeniu umowy dla Rafała Grodzickiego miała wpływ na pana w sposób negatywny?
Oczywiście dołączyłem do Śląska w momencie, gdy dyrektorem sportowym był Rafał, ale stało się jak się stało. Rozmawiałem z panem Grodzickim po jego spotkaniu z prezesem. Rafał okazywał nam, nieustannie, pełne wsparcie. To był trudny moment, ale widziałem, że będzie pracował z nami do końca rundy.
Czy będzie zmiana na pozycji napastnika, bo Sebastian Musiolik nadal jest poza kadrą meczową? Czy będzie podobnie z Jagiellonią?
Nie odpowiem na ten moment, bo piłkarze dowiedzą się pierwsi o miejscu w składzie.
Jaki ma pan przekaz dla kibiców przed piątkowym meczem z Jagiellonią?
Przede wszystkim chcę podziękować wszystkim kibicom za wsparcie, które nam okazują w meczach domowych i wyjazdowych, są wspaniali. Współczuję zarówno klubowi, jak i kibicom, ponieważ to miasto i kibice zasługują na Ekstraklasę. Trzeba zrobić wszystko, by Ekstraklasa powróciła do Wrocławia po następnym sezonie. Będę szczęśliwy, jeśli kibice pomogą nam w ostatnim, pożegnalnym meczu.