Simundza: Przegraliśmy przez brak energii i adaptacji
04.10.2025 (22:00) | Adam Paliszek-Saładygafot.: Paweł Kot
Po porażce 1:2 ze Zniczem Pruszków trener Śląska Wrocław przeprosił kibiców i podkreślił, że jego zespół w pierwszej połowie nie potrafił zaadaptować się do warunków narzucanych przez rywali. Odniósł się również do formy Tommaso Guercio i wyboru wobec Michała Rosiaka, ocenił występ Jorge Yriarte, a różnicę między grą u siebie i na wyjazdach nazwał problemem mentalnym.
Jak trener podsumuje mecz zakończony porażką 1:2?
Nie zasłużyliśmy dziś na zwycięstwo. Rywal pokazał większe zaangażowanie, większą chęć, motywację i energię — to był powód naszej porażki. W pierwszej połowie nie potrafiliśmy przyzwyczaić się do warunków rywala. Jeśli mamy piłkę i zbyt łatwo oddajemy ją przeciwnikowi, sami stwarzamy sobie problem. Gratuluje naszemu rywalowi za to, co dziś pokazał, a kibiców przepraszam zarówno za wynik, jak i przede wszystkim za to, jak wyglądaliśmy przed przerwą.
Chciałbym zapytać o Tommaso Guercio. W ostatnich meczach prezentował się słabiej niż na początku sezonu — był niepewny w obronie i niewiele dawał w ofensywie. Skąd decyzja, że zaczyna on, a nie Michał Rosiak, który daje pozytywne sygnały do gry od pierwszej minuty?
Guercio nie był na poziomie, którego od niego oczekujemy i na jaki go stać, dlatego został zmieniony w przerwie. Podobnie — mówiąc ogólnie — inni zawodnicy również nie dali dziś drużynie tego, co powinni. Stąd nasze roszady w przerwie.
Po raz pierwszy w Śląsku Jorge Yriarte rozegrał pełne 90 minut. Jak trener ocenia jego występ?
Druga połowa w jego wykonaniu — podobnie jak całej drużyny — była dużo lepsza niż pierwsza. Przed przerwą wszyscy, wyglądaliśmy słabo, głównie jeśli chodzi o adaptację do warunków, które tu zastaliśmy. To nie znaczy, że zespół nie chciał — ale niezależnie od miejsca gry umiejętność szybkiej adaptacji jest kluczowa. Dziś w pierwszej części nam się to nie udało.
W grze Śląska było dziś dużo niedokładności: niecelne podania i dośrodkowania. Czy nastawienie piłkarzy było właściwe? Czy nie było poczucia, że z ostatnią drużyną w tabeli będzie „łatwo”?
Nie uważam, by chodziło o lekceważenie. Problem polegał na tym, jak wyglądaliśmy w praktyce: było wiele złych przejść, złych decyzji i niedokładności. To kwestia przygotowania do samego grania w danych warunkach — jak pozwala piłka i przeciwnik. W pierwszej połowie wyglądało to słabo, druga połowa była poprawna, ale to tylko 45 porządnych minut.
Skąd wynika tak duża różnica między grą Śląska u siebie i na wyjazdach? W domu należycie do najlepszych w lidze, natomiast poza Wrocławiem połowa meczów kończy się porażką, są dwa „wymęczone” zwycięstwa i remis z Odrą Opole po golu w końcówce.
Różnica przekłada się przede wszystkim na wyniki i punkty. Zawodnicy wiedzą, jak grać — potrafią dużo biegać, walczyć, trzymać wysoki poziom. Ale dziś i w wielu meczach wyjazdowych tego nie pokazujemy. To problem mentalny, nad którym musimy pracować.