Simundza: Szukamy wzmocnień do ofensywy

01.08.2025 (12:45) | Franciszek Wiatr

fot.: Rafał Sawicki

W niedzielę 3 sierpnia o godzinie 14:30 Śląsk Wrocław zmierzy się z Ruchem Chorzów. Przed meczem na konferencji prasowej trener Ante Simundza wypowiedział się m.in. o skuteczności, potencjalnych wzmocnieniach czy duecie Przemysław Banaszak i Damian Warchoł. 



 

Czy zgadza się pan ze słowami prezesa Michała Mazura, że drużyna potrzebuje czasu i to jest największy problem obecnie? 

Oczywiście, prezes chce jak najlepiej dla klubu, widzi mecze. Kilku zawodników dołączyło późno. Czas może być częścią problemu. Dla mnie największym problemem jest jednak to, że musimy być bardziej precyzyjni, skuteczni pod bramką rywala. 

Pierwsze 20 minut drugiej połowy w Rzeszowie było w mojej ocenie najgorszymi minutami, odkąd pan tu jest. Jakie ma pan wnioski? 

Bardzo przypominało to, co działo się z Wieczystą. Rozmawiamy o tym, analizujemy to, nie może to się powtórzyć. 

Jest to 15 mecz, gdzie Śląsk traci gola. Jak pan to diagnozuje?  

Nie jest to nic przyjemnego, mieć tyle meczów bez czystego konta. Mimo wszystko kilka z nich padło po rzutach karnych. Musimy nad tym pracować, nie możemy dopuszczać do tego, żeby sędzia mógł podyktować karnego. Pod kątem zapobiegania dośrodkowań zrobiliśmy krok do przodu. 

Cały czas pan oczekuje wzmocnień na skrzydłach? 

Tak, jest to problem. Rywalizacja poszła w dół przez to. Luka Marjanac powinien wrócić do nas w ciągu dwóch tygodniu. Mateusza Żukowskiego może zabraknąć do października. Oczekuje od skrzydłowych, że będą dawać nam więcej. Szczególnie są momenty, gdzie muszą brać na siebie odpowiedzialność. Kluczowe jest to, żeby zaczęli w siebie wierzyć. 

Piłkarzem Ruchu jest Patryk Szwedzik. Uznaje pan zasadę, że były piłkarz gra lepiej przeciwko byłej drużynie i może zdobyć bramkę? 

Oczywiście, uważam, że taki zawodnik ma szczególną motywację i tak jest nie tylko w Polsce.

Czy nie martwi pana skuteczność? Okazje macie, ale nie potraficie ich wykończyć. Chodzi panu po głowie, żeby coś zmienić w ofensywie? 

Cały czas mam pomysły. Większość tych spraw oparta jest na odpowiedzialności zawodników i ich decyzyjności. Jeśli chodzi o ostatnią część boiska, musisz mieć coś ekstra, dać coś więcej. Wszyscy zawodnicy z ofensywy potrafią grać w piłkę, tylko potrzebują większej pewności siebie. Każdy zawodnik musi być bardziej precyzyjny i skuteczniejszy. Jak przekują to, co jest na treningach, to będzie dobrze.

Nie chce pan skorzystać z wariantu z Górnika Łęczna, że Przemysław Banaszak oraz Damian Warchoł powinni zagrać razem? 

Zgadzam się, że są zgrani, ale Górnik grał innym systemem niż my. Musimy dostosować zawodników do naszego stylu i pomysłu na mecz. Muszę myśleć o całym meczu, nie tylko pierwszych 45 minutach. Nie mamy 3-4 napastników, żeby móc dokonywać zmian. Żukowski był jedną z opcji na szpicę, ale ma kontuzje. Ale zgadzam się, że doskonale się rozumieją i jest to dobry pomysł, żeby mogli zagrać obok siebie. 



Nie wolałby pan mieć nowego napastnika, zamiast skrzydłowego? 

W momencie kiedy planowaliśmy okienko transferowe, szukaliśmy zawodników, którzy mogą ulepszyć zespół. Braliśmy pod uwagę urazy, ale nie można brać czasem tego, że 2-3 zawodników wypada na początku sezonu. Sytuacja jest, jaka jest, ale szukamy różnych opcji. Patrzymy za skrzydłowym, napastnikiem, skrzydłowym, który może grać na "9".

Czy pojawiły się nowe urazy? 

Wszyscy oprócz kontuzjowanych oraz pauzującego Marko Dijakovicia są dostępni na mecz. 

Z czego wynika, że napastnicy nie oddają celnych strzałów? Ani Banaszak, ani Warchoł. 

Banaszak jest z nami od dwóch tygodni. Warchoł jest z nami od połowy okresu przygotowawczego. Może powodem jest to, że chcą pomóc drużynie w inny sposób. Czasami są głębiej, czasami na skrzydle. Mecz ze Stalą był inny. W Rzeszowie obaj mieli dobre podania do swoich kolegów i to także jest ważne. Nie zawsze muszą tylko szukać uderzeń na bramkę, mają być zaangażowani w akcje ofensywne. Oczywiście mimo tego oczekuje, że zaczną strzelać. 

Jak pan ocenia debiut Jorge Yriarte?

To był dobry występ w jego wykonaniu. Wprowadził dużo spokoju z piłką przy nodze. Musimy być ostrożni co do niego, gdyż nie brał udziału w przygotowaniach do sezonu. Będziemy z nim pracować podczas treningów. Nie umiem powiedzieć, na ile minut jest obecnie gotowy. 

Po słabym starcie jest tylko jeden punkt. Czy narasta presja? Kibice oczekują walki o awans. 

A czy widzieliśmy kogoś, kto nie walczył o punkty na boisku? Tak, gramy o punkty, ale odpowiedziałem już wcześniej, dlaczego ich nie ma. W Rzeszowie przeprosiłem kibiców za wynik, lecz nie za występ, bo drużyna walczyła. 

Czego można spodziewać się po Ruchu Chorzów?

To bardzo waleczna drużyna. Ich pomysł moim zdaniem oparty jest na stałych fragmentach gry. To będzie bardzo wymagający rywal. Niczego to nie zmienia, nasze podejście jest zawsze takie same. 

Arnau Ortiz mało daje drużynie w defensywie, co pan o tym uważa? 

On jest od zdobywania bramek i asystowania. Oczywiście w momencie, kiedy nie mamy piłki, wszyscy nasi zawodnicy są obrońcami. Kiedy z kolei mamy piłkę, wszyscy piłkarze są zawodnikami ofensywnymi, łącznie z bramkarzem. 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.