Simundza: Zwycięstwa Śląska to efekt jakości i pewności siebie piłkarzy
12.04.2025 (22:12) | Marcin Sapuńfot.: Paweł Kot
Po wygranej z Cracovią (4:2) głos zabrał trener Śląska Wrocław, Ante Simundza. Słoweński szkoleniowiec podsumował spotkanie w Krakowie. Co jeszcze miał do powiedzenia?
Simundza: Uważam, że widzowie zobaczyli dziś ciekawy i interesujący mecz. Jakość spotkania była na wysokim poziomie. Rozegraliśmy dobrą pierwszą połowę, powinniśmy strzelić więcej bramek, ale taki jest futbol. W drugiej części walka była wyrównana, ale strzeliliśmy trzy gole i to dla nas bardzo ważne jeśli chodzi o naszą postawę na przyszłość. Zasłużyliśmy na trzy punkty.
Czy w pańskich planach był jakiś element dostosowania się do strategii Cracovii?
Przyjechaliśmy z wiedzą, by grać wysokim pressingiem i wywieźć komplet punktów. Nasza strategia polegała na tym, by grać do przodu. Chcieliśmy obnażyć błędy przeciwnika, a ze swojej strony, pokazać przewagę i nasze zalety. Rozegraliśmy bardzo dobre spotkanie - zmienialiśmy pozycje, graliśmy szybką piłkę i o to nam chodziło. Pomimo że przeciwnik strzelił dwa gole, cała drużyna była zdyscyplinowana w obronie.
Czy zmiany w drużynie przed meczem były przygotowane typowo pod grę Cracovii, która gra fizycznie i dobrze radzi sobie w powietrzu?
Nie, nie były one spowodowane stylem gry Cracovii. Macenko i Żukowski dobrze prezentowali się na treningach, więc otrzymali swoją szansę. Zasłużyli oni na swoją szansę i to też znak dla reszty, że muszą udowadniać swoją wartość w każdym tygodniu.
Czyli można powiedzieć, że wykorzystali oni swoją szansę, bo zdobyli bramkę.
Wiem, że to zawsze interesuje kibiców, kto strzelił gola, ale z punktu widzeniu trenerów, najważniejsze jest, by piłkarze grali dobrze w ataku i w obronie. Dlatego powiedziałem na początku, że wszyscy grali dobrze w ataku i defensywie. Odpowiadając wprost, ci zawodnicy pokazali dziś, że chcą zostać w składzie na dłużej.
Jak oceni pan dzisiejszy występ Assada Al Hamlawiego.
Moim zdaniem mógł zdobyć nawet trzy bramki. W tym tygodniu zmagał się z drobnymi problemami zdrowotnymi i myślę, że jego dzisiejszy występ był spowodowany właśnie gorszą dyspozycją dnia. Dla mnie liczy się to, że nie bał się podejmować ryzyka i dążył do tego, by strzelić tego gola.
Jak oceni pan występ tercetu Hiszpanów (Ortiz, Llinares, Pozo, przyp. red.)
Nie chciałbym ocenić tylko tych zawodników, gdyż cała drużyna grała zespołowo.
Skąd w drużynie znalazła się w końcu tak dobra ofensywa? Jak Śląsk wygrywa w rundzie wiosennej, strzela zawsze co najmniej trzy gole.
To wynik jakości i pewności siebie moich piłkarzy. W każdy mecz wkładają oni dużo pracy, ale to nie oznacza, że na treningach ćwiczymy tylko grę ofensywną.
Czy myśli pan, że obecny skład Śląska jest w stanie walczyć o wyższe cele jeśli zostanie w Ekstraklasie?
Wolałbym rozmawiać o teraźniejszości, a nie o przyszłości. Przed nami jeszcze dużo pracy, by się utrzymać.