Śląsk Wrocław 1:1 Korona Kielce. Szalona końcówka na remis (RELACJA)

18.08.2024 (19:17) | Jan Feliszek

fot.: Rafał Sawicki

Śląsk Wrocław zremisował z Koroną Kielce 1:1 po bramce w doliczonym czasie i grze w osłabieniu przez ponad pół godziny. Jak wyglądało piąte spotkanie WKS-u w tym sezonie Ekstraklasy?



 

MOCNY POCZĄTEK WROCŁAWIAN

Od pierwszych sekund tego spotkania to wrocławianie naciskali na przyjezdnych z województwa świętokrzyskiego. Pierwsza indywidualna akcja Matiasa Nahuela Leivy zakończyła się faulem tuż przed polem karnym gości. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Buraka Ince piłka odbiła się od muru, a w szesnastce gości najlepiej odnalazł się Simeon Petrow, który oddał pierwszy celny strzał w meczu, jednak dobrze interweniował bramkarz Korony.

Zaledwie kilka minut później po świetnym dośrodkowaniu Petra Schwarza z najbliższej odległości do bramki strzeżonej przez Xawiera Dziekońskiego nie trafił Jehor Macenko. Ukrainiec przeniósł piłkę nad bramką.

SPOKÓJ NA BOISKU, OGIEŃ NA TRYBUNACH

Od niewykorzystanej sytuacji bocznego obrońcy Śląska na placu gry nie wiele się działo. Na trochę ponad kwadrans przed zakończeniem pierwszej połowy sędzia zarządził przerwę na uzupełnienie płynów, bo temperatura mogła dawać się we znaki zawodnikom obu zespołów. Gorąco było również na trybunach. Wrocławscy kibice pokazali swoje niezadowolenie z poziomu sędziowania podczas czwartkowego meczu przeciwko FC Sankt Gallen.


Na przerwę obydwa zespoły schodziły bez zdobyczy bramkowych. Trochę więcej z gry mieli podopieczni Jacka Magiery, ale obraz tego meczu pozostawiał wiele do życzenia. Dało się zauważyć, że niektórzy piłkarze Śląska odczuwają jeszcze trudy czwartkowego meczu z FC Sankt Gallen.

W POSZUKIWANIU ZMIAN

Od początku drugiej połowy na boisku pojawili się Jakub Jezierski i Arnau Ortiz. Swoje zmagania w starciu z Koroną zakończyli Marcin Cebula i Burak Ince. Jednak obraz meczu, od wznowienia gry znacząco się nie zmieniał. Śląsk i Korona wyglądały tak, jakby bezbramkowy remis był dla nich satysfakcjonujący.

KORONA W PRZEWADZE

Na pół godziny przed zakończeniem tego spotkania, po błędzie w środku pola niepilnowany Yevgeniy Shikavka powoli wychodził na sytuację sam na sam z Rafałem Leszczyńskim, jednak wracający za nim Jehor Macenko nieprzepisowo zatrzymał go przed polem karnym. Ukrainiec obejrzał czerwoną kartkę, co spowodowało, że wrocławianie drugi mecz z rzędu kończyli w liczebnym osłabieniu. Również przez to wydarzenie zawody przedwcześnie zakończył Jakub Jezierski, którego zmienił Mateusz Żukowski.

 

Kielczanie zaczęli przejmować inicjatywę, a podopieczni Jacka Magiery liczyli na zagrożenia po kontratakach. W pewnym momencie Śląsk postawił na zbudowanie akcji w ataku pozycyjnym i właśnie wtedy indywidualny błysk Nahuela umożliwił stworzenie stuprocentowej sytuacji, której nie wykorzystał Mateusz Żukowski. Prawy obrońca WKS-u stał niepilnowany nieopodal lewej strony bramki Korony i mocnym uderzeniem przeniósł piłkę nad poprzeczką. Piłkarze z Kielc za wszelką cenę starali się skorzystać z przewagi jednego zawodnika, ale dobrze w bramce spisywał się Rafał Leszczyński, który zatrzymywał strzały rywali.

Po jednym ze stałych fragmentów dla wrocławian, futbolówkę blisko pola karnego Korony przejął Aranau Ortiz i oddał strzał. Jego próba została zablokowana, ale do futbolówki dopadł kapitan Trójkolorowych i jego mocne uderzenie wylądowało na poprzeczce bramki strzeżonej przez Dziekońskiego.

KOŃCÓWKA ZREKOMPENSOWAŁA CAŁY MECZ.

Jacek Zieliński po czerwonej kartce dla Macenki dokonał kilku zmian. Jedną z nich było pojawienie się na placu gry Adriana Dalmau. Właśnie ten zawodnik w 87. minucie po fantastycznym dośrodkowaniu jednego z partnerów umieścił piłkę w siatce po uderzeniu głową. W tej akcji Hiszpan kompletnie zgubił defensorów Śląska i nie pomylił się z najbliższej odległości.

Strata bramki spowodowała, że do ataków rzucili się gospodarze. Dokładnie sześć minut po tym, jak Korona objęła prowadzenie, dośrodkowanie Mateusza Żukowskiego na bramkę zamienił Petr Schwarz i doprowadził do remisu na Tarczyński Arenie. W ostatniej akcji tego meczu znów dośrodkowywał wahadłowy Śląska, a strzał głową oddawał Tudor Baluta, ale jego uderzenie nieznacznie minęło bramkę.

Śląsk Wrocław - Korona Kielce 1:1 (0:0)

Schwarz 90+3' - Dalmau 87'

Śląsk Wrocław: Leszczyński - Macenko, Petrow, Petkow, Guercio (90' Baluta) - Pokorny, Schwarz, Cebula (46' Jezierski, 67' Żukowski)) - Nahuel, Ince (46' Ortiz), Musiolik (81' Eymaba)

Trener: Jacek Magiera

Korona Kielce: Dziekoński - Matuszewski, Trojak, Resta, Zwoźny (77' Pęczek) - Hofmeister (77' Kamiński), Trejo (70' Fornalczyk), Nuno, Remacle (72' Dalmau), Długosz (70' Błanik) - Szykawka

Trener: Jacek Zieliński

Żółte kartki: Nahuel 44', Petrow 54' - Matuszewski 30', Hofmayster 68', Resta 70' Trojak 90'

Czerwona kartka: Macenko 59'

Sędzia: Daniel Stefański

Widzów: 14 081

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.