Śląsk Wrocław - Górnik Łęczna 3:1. Śląsk rozbił rywala po przerwie (RELACJA)
25.10.2025 (21:50) | Adam Paliszek-Saładygafot.: Jan Kurgan
Śląsk Wrocław wygrał z Górnikiem Łęczna 3:1 i dopisał komplet punktów na Tarczyński Arenie. Zespół Ante Simundzy grał w białych trykotach, a Marc Llinares rozegrał 30. mecz w barwach WKS. Goście pozostali bez wyjazdowego zwycięstwa, a bohaterem gospodarzy został Piotr Samiec-Talar, który trafił dwukrotnie do bramki.
Śląsk przystąpił do spotkania bez roszad w wyjściowej „jedenastce” i od początku próbował narzucić swoje warunki. Górnik Łęczna przyjeżdżał po pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w sezonie, ale od pierwszych minut musiał mierzyć się z aktywnym pressingiem WKS-u.
Bez zmian względem poprzedniego spotkania❗️
— Śląsknet (@Slasknet) 25 października 2025
▶️ Na naszej stronie będziecie mogli śledzić relację live, a spotkanie z Tarczyński Arena Wrocław skomentują dla Was Piotr Junik oraz Krzysztof Rakowicz 🎙https://t.co/HqmBDloGgV pic.twitter.com/bQxA64keAp
NERWOWE OTWARCIE I ROSNĄCA PRZEWAGA
Pierwszy akcent był ostry: już w 2. minucie Jehor Szarabura uderzył ręką w twarz Orlika. Skrzydłowy Górnika krwawił z nosa i wymagał opatrzenia, a pomocnik Śląska obejrzał żółtą kartkę. W 6. minucie po znakomitym dośrodkowaniu z głębi lewej strony Llinaresa Miłosz Kozak nie trafił czysto – kiks i piłka minęła bramkę. „To powinno było być 1:0”. Chwilę później WKS skleił ładną kombinację „na jeden kontakt”: Michał Rosiak zagrał do Piotra Samca-Talara, ten wypuścił w półprzestrzeń Kozaka, który źle przyjął, ale jeszcze do piłki dopadł Samiec-Talar – strzał poszybował ponad poprzeczką. Na pierwszy celny strzał gospodarzy czekaliśmy do 12. minuty – Szarabura w swoim stylu ściął z lewego skrzydła do środka, minął dwóch rywali i huknął, lecz prosto w „koszyczek” Pindrocha. Górnik odpowiedział dopiero w 17. minucie: Jakub Bednarczyk kapitalnie dośrodkował z prawej, a Traore główkował tuż obok słupka. WKS jednak wciąż był groźniejszy i częściej odbierał piłkę wysoko. W 21. minucie Serafin Szota odnalazł długim podaniem Banaszaka, który zgrał do środka. Kozak zdecydował się na strzał z daleka mimo układu 3 na 2 i uderzył niecelnie. Tempo spadło, mecz zrobił się szarpany – mnożyły się straty po obu stronach, a zegar dobił do pół godziny. W 31. minucie Szarabura wpadł w pole karne i zamiast dośrodkować, kończył akcję sam – mocno, ale nieprecyzyjnie, znów obok.
GOL NA PRZEŁAMANIE
Przełamanie przyszło chwilę potem. W 32. minucie Kozak zagrał zewnętrznym podbiciem do Llinaresa, ten odnalazł Samca-Talara, który trafił w lewy słupek. Piłka spadła na piąty metr, a tam czekał Przemysław Banaszak – dobił z najbliższej odległości i było 1:0. Górnik odpowiedział tylko zrywem w 37. minucie – po serii rykoszetów futbolówka szczęśliwie przeszła pod nogami obrońców do Traore, którego nie zdążył pokryć Rosiak, ale strzał zablokował ofiarnie Szota. Końcówka pierwszej połowy należała do WKS. Po świetnym rożnym Kozaka blisko gola był Patryk Sokołowski. Chwilę później ten sam Sokołowski przejął piłkę w środku i uruchomił Banaszaka, napastnik huknął z dystansu – Pindroch z trudem odbił. Niedługo potem WKS rozegrał kolejną „klepkę”: Szarabura wziął na plecy rywala, lekko podbił do środka, Sokołowski wycofał do Banaszaka, a ten uderzył mocno – znów prosto w dobrze ustawionego bramkarza. Do przerwy Śląsk prowadził 1:0 i – co ważne – złapał płynność i pewność siebie.
Najpierw Samiec-Talar w słupek, później dobitka do pustej bramki Banaszaka i Śląsk wychodzi na prowadzenie⚽️
— Śląsknet (@Slasknet) 25 października 2025
______________________________________
⏱️ 32' #ŚLĄGKŁ ⚪️ 1:0 ⚫️
LIVE 👉 https://t.co/QIFRAXTh5O pic.twitter.com/lpCk4WPBkh
BŁYSKAWICZNE 2:0 I KONTROLA GRY PO PRZERWIE
Drugą połowę rozpoczął Śląsk. Już pierwsza groźna akcja po wznowieniu powinna podwyższyć wynik: Kozak urwał się lewą flanką, dośrodkował na Banaszaka, który źle przyjął i musiał, centrując ratować akcję – bez efektu. W 52. minucie padł gol na 2:0. Kozak idealnie zagrał prostopadle za linię, Banaszak urwał się stoperom i zamiast strzelać, wyłożył do Samca-Talara. Skrzydłowy dopełnił formalności do pustej bramki. Wrocławianie mieli mecz pod pełną kontrolą. W 60. minucie trio Kozak – Samiec-Talar – Banaszak znów rozmontowało prawą stronę Górnika. Samiec-Talar dośrodkował zewnętrznym podbiciem i tylko centymetry dzieliły Banaszaka od wślizgu zamykającego akcję.
GOOOL!!! Samiec-Talar dobija piłkę do pustej bramki. Śląsk z dwubramkowym prowadzeniem.
— Śląsknet (@Slasknet) 25 października 2025
______________________________________
⌚️52' #ŚLĄGKŁ ⚪️2:0⚫️
LIVE 👉 https://t.co/saXkFaIU1x pic.twitter.com/VWJ9tEGFbm
ZMIANY, KTÓRE DODAŁY TEMPA I GOL NA 3:0
W okolicach 64. minuty trener Śląska wprowadził świeżość: Damian Warchoł i Luka Marjanac zastąpili Kozaka i Szaraburę. Ruch okazał się strzałem w dziesiątkę.
W 68. minucie Sokołowski agresywnie przejął piłkę na 30. metrze, Warchoł przeniósł grę na lewą stronę do Marjanaca, a ten posłał idealne dośrodkowanie na piąty metr. Samiec-Talar uderzył w piłkę i trafił na 3:0. Śląsk bawił się grą, dokładając intensywny pressing i szybkie przejścia. W 73. minucie na boisku pojawili się Antoni Klimek i Besar Halimi. Właśnie Halimi zaraz po wejściu spróbował z dystansu – zabrakło mocy i precyzji. W 77. minucie Klimek kapitalnie wystawił piłkę Banaszakowi, który wszedł w pojedynek biegowy z obrońcą i uderzył – prosto w dobrze dysponowanego Pindrocha. Nacierający Śląsk nie zwalniał. W 80. minucie Klimek znów wypuścił Banaszaka, ten tym razem „zamienił się” na skrzydłowego i płasko dograł po ziemi do Warchoła. Strzał był mocny, lecz został zablokowany przez obrońcę. Górnik wyglądał na bezradny – miał problem z wymienieniem trzech, czterech podań pod presją, o składnej akcji nie wspominając. W 84. minucie szansę dostał Jehor Macenko, który zastąpił Banaszaka i miał kilka solidnych zastawień w polu karnym. Najlepszą okazję na „czwórkę” Śląsk wypracował jeszcze w 88. minucie: Warchoł fenomenalnie przerzucił na drugą stronę do Marjanaca, ten wyszedł naprzeciw bramkarza i – mając do wyboru podanie do lepiej ustawionych Klimka albo Warchoła – zdecydował się na strzał. Uderzył jednak zbyt lekko, obrońcy bez problemu zablokowali.
GOOOL!!! Po raz kolejny to Piotr Samiec-Talar wpisuje się na listę strzelców, po zagraniu piłki wzdłuż linii bramkowej dołożył tylko stopę i futbolówka wpadła do bramki.
— Śląsknet (@Slasknet) 25 października 2025
______________________________________
⌚️68' #ŚLĄGKŁ ⚪️3:0⚫️
LIVE➡️ https://t.co/saXkFaIU1x pic.twitter.com/8FDlDeR3Fb
HONOROWY GOL GOŚCI I KONIEC MECZU
Kiedy wydawało się, że wynik nie drgnie, Adam Deja dopieścił stały fragment gry. W 90+1. minucie z rzutu wolnego uderzył idealnie przy lewym słupku – piłka odbiła się od aluminium i wpadła do siatki. Był to jedyny jasny punkt gości w drugiej połowie. Po chwili sędzia Mateusz Jenda zagwizdał po raz ostatni – Śląsk wygrał 3:1 po dojrzałej, konsekwentnej grze i figlach ofensywnych duetu Banaszak – Samiec-Talar.
Śląsk Wrocław — Górnik Łęczna 3:1 (1:0)
Banaszak 32', Samiec-Talar 52', 68' — Deja 90'+1'
Śląsk Wrocław: Szromnik — Rosiak, Szota, Malec, Llinares — Jezierski (Halimi 73'), Sokołowski, Kozak (Warchoł 64'), Samiec-Talar (Klimek 73'), Szarabura (Marjanac 64') — Banaszak (Macenko 84')
Górnik Łęczna: Pindroch — Bednarczyk, Abbott, Deja, Kruk, Orlik (Litwa 90'+1'), Osipiuk (Kryeziu 63'), Santos (Akhmedov 79'), Szczytniewski, Tkacz, Traore (Janaszek 63')
Żółte kartki: Szarabura 2' — Osipiuk 14', Abbott 69'
Sędzia: Mateusz Jenda
Frekwencja: 10 816