Śląsk Wrocław - Raków Częstochowa 1:2. Ambitna gra Śląska w Pucharze Polski. (RELACJA)
03.12.2025 (19:40) | Wiktor Brylonekfot.: Jan Kurgan
Śląsk odpadł z rozgrywek Pucharu Polski, po zaciętym meczu z Rakowem Częstochowa. Gospodarzom mimo porażki, nie można odmówić naprawdę ambitnej gry. Drużyna trenera Simundzy grała na poziomie drużyny Marka Papszuna, jednak nie pozwoliło to na pokonanie wyżej notowanych rywali.
Gospodarze do 1/8 finału Pucharu Polski awansowali po pokonaniu Lechii Tomaszów Mazowiecki i Olimpii Grudziądz. Goście na swojej drodze musieli pokonać jedynie Cracovię, ponieważ jako drużyna reprezentująca Ekstraklasę w Europie, otrzymali dziką kartę w pierwszej rundzie.
Dzisiaj, tuż przed spotkaniem #ŚLĄRCZ można obejrzeć i dotknąć trofeum Pucharu Polski dla zwycięzcy! 🏆 pic.twitter.com/h7Eq9vpLld
— Śląsknet (@Slasknet) 3 grudnia 2025
Śląsk na mecz wyszedł w dość rezerwowym składzie. Do bramki na puchar wrócił Bartosz Głogowski, w obronie znowu zawitał Marko Dijaković i Krzysztof Kurowski, a w ataku zobaczyliśmy Damiana Warchoła. Zupełnie inaczej na ten mecz nastawił się Raków, który wyszedł na mecz pierwszym garniturem. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem kontuzjowanego Stratosa Svarnasa musiał zastąpić Apostolos Konstantopoulos.
👥 Znamy już skład Śląska Wrocław na mecz 1/8 finału Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa #ŚLĄRCZ 🏆
— Śląsknet (@Slasknet) 3 grudnia 2025
🟢 Zapowiadana zmiana w bramce
⚪️ Kurowski, Warchoł i Szarabura od pierwszej minuty
🔴 Jasny cel - AWANS! pic.twitter.com/Z3pu477twK
Spotkanie rozpoczęło się od bardzo niedokładnych pierwszych pięciu minut. Obie drużyny posyłały niecelne długie podania, a w 7. minucie Śląsk stracił piłkę na własnej połowie. Słaby strzał Brunesa zablokował jednak Serafin Szota, wybijając piłkę na rzut rożny. Już minutę później kapitan Śląska znowu interweniował, blokując kolejny strzał. Tym razem groźnie po dośrodkowaniu strzelał Diaby-Fadiga, jednak piłka zatrzymała się na obrońcach Śląska. Raków utrzymał tempo, a już po chwili Francuz ponownie strzelał z pola karnego, jednak jego strzał z główki poszybował tuż nad poprzeczką Głogowskiego.
W 12. minucie w końcu do głosu doszli gospodarze, po niecelnym dośrodkowaniu Marjanaca piłka spadła pod nogi Jezierskiego, który posłał ją w trybuny. Początek meczu to była wyraźna przewaga ekstraklasowej drużyny. W 15. minucie Śląskowi udało się dłużej utrzymać przy piłce na połowie rywala, jednak akcję faulem w ataku, zakończył Jezierski.
20. minuta to kontra gospodarzy i świetny sprint Piotra Samca-Talara przez połowę boiska. Ostatecznie piłka wylądowała na rzucie rożnym, a po nim bardzo groźny strzał oddał Damian Warchoł, jednak piłkę metr przed bramką zablokował jeden z obrońców Rakowa. Chwilę po tej akcji stadion przyozdobiła sektorówka na trybunie B. Śląsk niesiony dobrymi paroma minutami, znowu zjawił się w polu karnym gości, jednak zbyt długo zastanawiał się w nim Jehor Szarabura. Kolejne minuty to długie posiadanie piłki przez Raków i dwa niegroźne strzały gości.
"FIGHTERS, FOREVER YOUNG"
— Śląsknet (@Slasknet) 3 grudnia 2025
______________________________________
⏱️ HT' #ŚLĄRCZ 🟢 0:1 🔴
⚠️ LIVE 👉 https://t.co/2FdQsCVtnO pic.twitter.com/3Ebf4q2TeV
Drużyna trenera Simundzy szukała swoich okazji w długich piłkach na dobieg, w kierunku boku boiska. Po jednej z takich akcji na 30. metrze sfaulowany został Szarabura, a do rzutu wolnego podszedł Michał Rosiak i Samiec-Talar. Ten pierwszy posłał techniczny strzał nad murem gości, jednak piłka minęła minimalnie bramkę Oliwiera Zycha. W końcu świetne podanie do Luki Marjanaca posłał Samiec-Talar, a Bośniak wykorzystał zagubienie bramkarza Rakowa. Niestety nie udało mu się oddać strzału i tylko padł na murawę po kontakcie z bramkarzem. Według sędziego nie było mowy o rzucie karnym. Wojskowi wyraźnie się napędzili się tymi akcjami, kontynuując natarcie. Kolejne strzały były jednak niecelne.
Arbiter przerwał spotkanie w 34. minucie, po pokazie fajerwerek zaprezentowanym przez wrocławskich fanatyków. Po niecałej minucie piłkarze wrócili na boisko. Po powrocie do głosu doszedł Raków, a po jednym ze strzałów po rzucie rożnym Oskara Repki, piłka wylądowała tuż obok słupka. Po chwili kolejny groźny atak Rakowa przerzedził obronę gospodarzy. Po niecelnym strzale Brunesa piłka leciała pod nogi Diaby'ego-Fadigi, jednak wtedy świetną interwencją popisał się Krzysztof Kurowski, który wybił piłkę spod nóg skrzydłowego Rakowa. Wicemistrzowie Polski kontynuowali ofensywę, utrzymując piłkę blisko pola karnego Śląska. W końcu po jednym z dośrodkowań piłka spadła pod nogi Brunesa, a ten oddał potężny strzał z woleja, pokonując Bartosza Głogowskiego.
Kolejną świetną okazję miał Damian Warchoł, jednak jego strzał zablokował obrońca Rakowa. Sędzia do pierwszej połowy doliczył minutę, podczas której nie wydarzyło się zbyt wiele. Śląsk schodził do szatni z jednobramkową stratą. Po przerwie boisko opuścił Szarabura, a zastąpił go Antoni Klimek.
Gospodarze odważnie weszli w drugą połowę spotkania, już w 49. minucie słupek obił Piotr Samiec-Talar, próbując zaskoczyć Zycha z ostrego kąta. Raków nie był w stanie złożyć składnej akcji, większość ich piłek kończyła się odgwizdaniem przez sędziego spalonego. W 52. minucie świetnym przeglądem pola popisał się Luka Marjanac, jednak Antoni Klimek zbyt długo zastanawiał się co zrobić z piłką w polu karnym rywala.
57. minuta to długi atak Śląska, który próbował kombinacyjnie przedrzeć się do pola karnego Rakowa. Podania były jednak wyraźnie przekombinowane, a strzały ostatecznie zablokowali obrońcy. Gospodarze nie zatrzymywali się, kolejne strzały oddawali Klimek czy Warchoł, jednak obrona Rakowa skutecznie blokowała dostępu do bramki Zycha, który nie musiał nawet interweniować. Napastnik Śląska w pewnym momencie padł na murawę w polu karnym, jednak nie było mowy o karnym, ponieważ był on wcześniej na pozycji spalonej.
W 66. minucie zmian dokonał Marek Papszun. Z boiska zszedł Oskar Repka i strzelec gola, Jonatan Brunes. Na murawie pojawili się Tomasz Pieńko i Karol Struski. Chwilę później na boisku wreszcie pojawiło się dwóch napastników Śląska, kiedy na boisku za Marjanaca pojawił się Przemysław Banaszak. Nie wiemy na ile obecność kolegi pomogła Damianowi Warchołowi, jednak w 69. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wpakował piłkę do siatki.
Gooool dla Śląska! Warchoł wyrównał stan spotkania ⚽️
— Śląsknet (@Slasknet) 3 grudnia 2025
______________________________________
⏱️ 70' #ŚLĄRCZ 🟢 1:1 🔴
⚠️ LIVE 👉 https://t.co/2FdQsCVtnO pic.twitter.com/QnTj7DR2gG
Śląsk niestety po stracie bramki zaczął grać bardzo niepewnie we własnym polu karnym, a efektem tego była stracona bramka w 74. minucie. Jehor Macenko zgubił krycie Tomasza Pieńki, a ten dograł piłkę na 4. metr do Makucha, który wpakował piłkę do siatki.
Ukarany wcześniej żółtą kartką Ukrainiec, po chwili opuścił boisko wraz z Damianem Warchołem, a zastąpili ich Jorge Yriarte i Besar Halimi. Kolejne minuty to dużo agresywnej ale też niecelnej gry w środku pola. W 85. minucie na boisku pojawił się Miłosz Kozak, który zastąpił Jakuba Jezierskiego.
Wrocławianie nie mogli już odnaleźć się na boisku po straconej bramce. Gospodarze nie byli w stanie przeprowadzić składnej akcji, a Raków grał wyraźnie na utrzymanie wyniku. Sędzia do drugiej połowy doliczył cztery minuty. Na początku doliczonego czasu gry żółtą kartkę za grę na czas otrzymał Oliwier Zych. Sędzia po ostatnim dośrodkowaniu Śląska odgwizdał faul dla gości. Gospodarze w ten sposób odpadli z rozgrywek Pucharu Polski, a Raków awansował do ćwierćfinału.
Koniec meczu, Śląsk po bardzo zaciętej walce odpada z Pucharu Polski.
— Śląsknet (@Slasknet) 3 grudnia 2025
_____________________________________
⏱️ FT #ŚLĄRCZ 🟢 1:2 🔴
⚠️ LIVE 👉 https://t.co/2FdQsCVtnO pic.twitter.com/1QgP3ADWUJ
Śląsk Wrocław - Raków Częstochowa 1:2 (0:1)
Brunes 43', Warchoł 69', Makuch 74',
Śląsk Wrocław: Głogowski - Rosiak, Szota, Dijaković, K. Kurowski - Macenko (Yriarte 78'), Jezierski (Kozak 85') - Szarabura (Klimek 46'), Samiec-Talar, Marjanac (Banaszak 68') - Warchoł (Halimi 78')
Raków Częstochowa: Zych - Konstantopoulos, Racovitan, Tudor - Adriano, Repka (Struski 66'), Barath, Ameyaw - Makuch (Rondic 86'), Brunes (Pieńko 66'), Diaby-Fadiga (Bulat 83')
Żółte kartki: Macenko 72', Rosiak 86' - Ameyaw 88', Zych 90+1',
Sędzia: Paweł Raczkowski