Śląsk Wrocław rozpoczyna obóz z przytupem. Na treningu zjawili się kibice (RELACJA)
26.06.2025 (20:41) | Krzysztof Rakowiczfot.: Krzysztof Rakowicz
W środę Śląsk Wrocław rozpoczął drugi dzień obozu przygotowawczego w Trzebnicy. Jesteście ciekawi, jak spisują się nowi zawodnicy? A może chcecie wiedzieć, kto trenuje na nowej pozycji? Przed Wami obfita relacja z pierwszej części dnia, podczas którego sporo się działo.
Wrocławianie pojechali na obóz przygotowawczy w okolice stolicy Dolnego Śląska, a konkretniej do Trzebnicy. Jednostki treningowe odbywają na lokalnej Fair Play Arenie, w skład której wchodzi trawiaste boisko z otaczającą je bieżnią, sztuczna murawa oraz mały orlik, na którym swój ostatni dzień przed wakacjami spędzali uczniowie lokalnej szkoły. Stadion znajduje się bardzo blisko hotelu, w którym przebywa drużyna. Jak się dowiedzieliśmy, obiekt ten w najbliższej przyszłości ugości reprezentację Ukrainy.
- Konkretniejsze wnioski wyciągniemy po obozie, ale już teraz można powiedzieć, że wszystko jest na jak najwyższym poziomie. Mamy to, na czym zależało i warunki sprzyjają przygotowaniom do ligi
- mówi nam Paweł Dziakowicz, asystent Antego Simundzy.
Pierwszy pojazd zaparkował 40 minut przed startem treningu. Wysiedli z niego trenerzy przygotowania motorycznego, którzy zabrali się za wyładowanie sprzętu treningowego. Chwilę później dołączyli do nich pozostali członkowie sztabu i wszyscy wspólnie zaczęli przygotowywać boisko do treningu. Rozstawiono pachołki, rozpakowano kamizelki, rozwinięto taśmę, by wyznaczyć sektor gry, a także napompowano „przeciwników” bramkarzy. Odpalono nawet drona, który rejestrował jednostkę.
Autokar z zawodnikami podjechał chwilę przed godziną 11. Na piłkarzy czekali już kibice, dla których otwarto trybunę. Ich radość była niemała, zwłaszcza że w głównej mierze byli to najmłodsi sympatycy. Możliwość zobaczenia treningu WKS-u bez wątpienia była dla nich wielkim wydarzeniem. Jeden z nich na widok Bartosza Głogowskiego przywitał go krzycząc: „Idzie nasz Wojtek Szczęsny!”. Rozwieszono także szalik, żeby nikt nie miał wątpliwości, kogo kibice przyszli wspierać.
Sama jednostka trwała około półtorej godziny i jak nam powiedział trener Dziakowicz, miała charakter przedmeczowy z akcentem motorycznym. Na początku Ante Simundza rozstawił zawodników według pozycji. Przez około 10 minut tłumaczył im, jak mają się poruszać po murawie. Następnie zawodnicy próbowali zamienić słowa trenera w czyny, przesuwając się po boisku, ściśle trzymając się założeń. Po tym ćwiczeniu zawodników z pola czekała część motoryczna. Bramkarze w tym czasie trenowali we własnym zakresie z trenerem Miłoszem Gładochem.
W dalszej części jednostki zawodników podzielono na dwa zespoły i zorganizowano im gierkę na połowie boiska. Piłkarze podczas obserwowanego przez nas i kibiców treningu pracowali na sto procent, czego dowodem było m.in. małe spięcie między dwoma zawodnikami po mocnym wślizgu jednego z nich. Ostatnie minuty jednostki poświęcono na stałe fragmenty gry. Trener Simundza czynnie brał udział w treningu, niejednokrotnie podkreślając dyscyplinę. Mieszkańcy pobliskich bloków z pewnością mogli usłyszeć donośny i momentami surowy głos Słoweńca, który zwracał uwagę na każdy detal i nie bał się okrzyczeć kogoś, gdy coś szło nie po jego myśli.
Kilku zawodników trenowało osobno (m.in. Aleks Petkow), a Michał Wróblewski trenował indywidualnie, skupiając się wyłącznie na rozciąganiu i truchcie. Z innych ciekawostek, to Piotr Samiec-Talar grał na pozycji środkowego pomocnika (ósemka), na której grywał pod koniec zeszłego sezonu.
Po treningu piłkarze poświęcili kilkanaście minut dla kibiców. Rozdali autografy i porobili sobie pamiątkowe zdjęcia. Najciekawszym zdarzeniem było pytanie Piotra Samca-Talara, który został poproszony o autograf na koszulce młodego fana. 23-latek zapytał, czy mama nie zezłości się na fakt, że koszulka jej syna będzie popisana markerem.
Na treningu oczywiście nie brakło nowych nabytków, które powoli wdrażają się w zespół. Najpewniej wyglądał Damian Warchoł, który w czwartkowe przedpołudnie został umiejscowiony na pozycji napastnika. Niebawem na naszej stronie ukaże się wywiad z Marko Dijakoviciem, który opowiedział nam o swoich pierwszych dniach w Śląsku, nastawieniu przed sezonem, austriackich sznyclach i wielu innych sprawach.
- Na bazie kilku jednostek, które są za nami, mogę powiedzieć, że są to realne wzmocnienia i na tym nam najbardziej zależy
- odpowiada trener Dziakowicz na pytanie o nowych zawodników.
Po powrocie do hotelu drużyna udała się na obiad, a od godziny 14:30 rozpoczęła odpoczynek. Jak ustaliliśmy, podczas niego zawodnicy mają nakaz przebywania w swoich pokojach, by faktycznie mieć moment na prawdziwy odpoczynek.
Co dalej? W piątek o godzinie 12:00 wrocławianie rozegrają sparing z FC Koszycami, a w kolejnych dniach dalej będą pracować, by w nadchodzącym sezonie osiągnąć sukces, czyli powrót do Ekstraklasy.
- Będziemy pracować całościowo Skupimy się na motoryce, taktyce i będziemy chcieli wdrożyć nowych zawodników. Trzymamy się planu, który opracowaliśmy na początku przygotowań
- podsumowuje Dziakowicz.
Zobacz też: Bezpieczne wakacje ze zwierzakiem – co spakować i o czym pamiętać?